Fellini. Bóg wyobraźni

Autor: 
Górecki, Jacek
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
Monodram dla mężczyzny
Obsada kobiety: 
0
Obsada mężczyźni: 
1

Federico Fellini to już stary człowiek. Zasiadając w opuszczonym studiu filmowym Cinecitta rozpoczyna swoją spowiedź, a raczej swoiste słodko-gorzkie wyznanie miłości do życia i sztuki. Jego wyznanie to pochwała wyobraźni, która jest w stanie przekuć nicość w tętniące życiem światy. Fellini sięga pamięcią m.in. do czasów dzieciństwa (jako czasu, kiedy tabu są zawieszone, można śmiało "eksperymentować" w niektórych kwestiach, bo nie ma się wyraźnej świadomości zasad rządzących społeczeństwem), by opowiedzieć o tym, jak udało mu się stworzyć w swoich filmach prywatną mitologię.

Włoski reżyser nie bez ironii i poczucia humoru przeprowadza przez swoje życie, pierwsze fantazje seksualne, podglądane ukradkiem piersi kobiet, początki pracy na planie filmowym. Sztuka jest również próbą refleksji nad rolą artysty. Kino występuje tu jako kapryśna kochanka, z którą o uwagę musi konkurować żona, Giulietta Masina. Utwór w pewnym sensie jest pochwałą hedonizmu − Fellini kocha kobiety, dobre jedzenie i wszystkie rozkosze, jakie może zaoferować Rzym − ale z drugiej strony autor podkreśla wyższość świata wyobraźni, badania własnej podświadomości, nad aspektami materialnymi. Tym bardziej, że podskórnie czuć w monodramie lęk przed starością, śmiercią, chęć rozliczenia się z własnym życiem, w którym nie udało mu się uniknąć krzywdzenia bliskich (nie bez powodu Fellini nakłada makijaż klauna − "występuje" przed Bogiem/publicznością, obnaża się, wystawia na "pożarcie" wzroku). Niezwykle poetycko zarysowane są nostalgiczne obrazy z dzieciństwa (choćby wspomnienie udeptywania winogron w kadzi). Ale arkadyjskie wizje tego okresu bledną w obliczu przybierającego na sile faszyzmu ("Faszyzm i ja pojawiliśmy się na tym świecie niemal równocześnie [...]/ Razem dorastaliśmy. /Tylko, że w dwóch różnych kątach."). Fellini w mocnych, jakże uniwersalnych słowach krytykuje propagandowe mechanizmy.

Ze snów, wspomnień, odprysków rzeczywistości, a nawet Jungowskich odwołań Fellini tworzy narrację na temat ego artysty, ale i o meandrach męskiej psychiki, łącznie z jej mroczną stroną. W dramacie Góreckiego wyobraźnia jawi się zarówno jako fantastyczna kreująca (ale i niebezpieczna) siła, jak i droga ucieczki, azyl. Fellini zaprasza w podróż, w której ciągle balansuje się nad przepaścią. Zbliża się setna rocznica urodzin nieżyjącego już reżysera (styczeń 2020 r.). To świetna okazja, by zanurzyć się w jego namiętnościach i obsesjach.

"Otwieram oczy.
Siła samej wyobraźni.
Wystarczy całkowicie opróżnić umysł z myśli.
Pewnie pomyślicie, że jestem tchórzem.
Że cały czas uciekam.
Macie rację.
Ja, Federico Fellini, kiedy nie umiem poradzić sobie z kłopotami, uciekam w sny.
Radzę wam robić to samo."