Gitarzyści

Autor: 
Knutzon, Line
Tytuł oryginalny: 
Guitaristerne
Przekład: 
Partyka, Paweł
Gatunek: 
Komedia
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
2

Komedia skrząca się absurdalnym humorem, będącym znakiem rozpoznawczym duńskiej autorki. Grupa przyjaciół, tytułowych gitarzystów, gromadzi się pod domem przyjaciela, Johna Hansensa, który zmarł w niewyjaśnionych, wybitnie nierockandrollowych okolicznościach (wiemy tyle, że „zamieszany” był w to toster). Muzycy chcą ustalić listę utworów na podwórkowy koncert in memoriam. Już na samym początku znajomi pogrążają się w słownych utarczkach dotyczących błahostek. W chwilach powagi próbują układać mowy poświęcone zmarłemu koledze; patos zderza się z trywialnością, martyrologia godna ikon rocka – z grepsami. W pewnym sensie Gitarzyści są też satyrą na mechanizmy demokracji. Bohaterowie poddają każdą, nawet najdrobniejszą, decyzję głosowaniu, po krótkiej chwili i tak zapominając, za jaką opcją chcieli się opowiedzieć i dlaczego było to dla nich takie ważne. W rezultacie próba wspominkowego koncertu tkwi w martwym punkcie.

Kim, Grete, Hesselhud oraz Gregers to kuriozalna grupka ludzi, którzy ciągle stawiają na swoim i prowokują kłótnie – choć mimo wszystko stanowią zgrany team i nie mogą bez siebie żyć:

„ […] John nie lubił tego utworu. Uważał, że jest patetyczny. Ale dla nas, wykonawców i słuchaczy, którzy nadal żyją i będą się ze sobą męczyć jeszcze przez wiele lat, utwór ten stanowi pocieszenie i ukojenie. Jest żałosnym przypomnieniem, że niezależnie od wszystkiego, nie możemy się uwolnić od siebie nawzajem”.

Ostatecznie występ, mimo braku publiczności, dochodzi do skutku.  Zespół wykonuje serię piosenek, dzięki czemu potencjalny spektakl może przyjąć formułę koncertu.         

W repertuarze polskich teatrów brakuje podobnych sztuk – nietuzinkowych, wariackich, przepojonych żywiołem zabawy, a z drugiej strony nieco nihilistycznych; sztuk pełnych slapstickowo-punkowej (!) energii i zadziornego (momentami wisielczego, a momentami niemal fekalnego) humoru.

Powinienem iść do Svenda

Który jest moim najlepszym przyjacielem

Nie chciałem mieć ze sobą mojego ciała

Przecież śmierdziało potem

Teraz uciekło i zabrało ze sobą moją gitarę

Ale jak to jest możliwe

Że siedzę tu i gram bluesa

CHÓR

Jak to jest możliwe

Że siedzi tam i gra bluesa

Gdzie do diabła jest moje ciało

Jestem zgorzkniały, skołowany i zmieszany

Hesselhud szaleje z wściekłości. Rozbija swoją gitarę na kawałki.