Ludzie i anioły

Autor: 
Szenderowicz, Wiktor
Tytuł oryginalny: 
Dwa Angieła, Czetyrie Czełowieka
Przekład: 
Czech, Jerzy
Gatunek: 
Komedia
Obsada kobiety: 
0
Obsada mężczyźni: 
6
Postacie: 
Iwan Paszkin, człowiek; Niejaki Stroncyłow; Notariusz; Lekarz; Sanitariusz; Likwidator

Komedia Wiktora Szenderowicza nawiązuje do najlepszych komediowych tradycji rosyjskiej literatury. Oto komedia z gorzkim dnem, komedia, po przeczytaniu której można zacytować klasyka: "Z samych siebie się śmiejecie". Anegdota jest następująca: pewnej nocy do drzwi pewnego, jak chce autor w didaskaliach, człowieka, Iwana Paszkina, puka... no właśnie, kto? Anioł (w pewnym sensie), któremu skrzydła odpadły w procesie ewolucji, a który ma przygotować bohatera do opuszczenia tego świata. Anioł ma do dyspozycji szczegółowe dane komputerowe dotyczące rozlicznych, niezbyt chwalebnych uczynków delikwenta i sporą garść argumentów nie do przebicia. Iwan mimo to próbuje pertraktować z gościem, podsuwa mu nawet sąsiadów, którzy mogliby przenieść się na tamten świat w jego zastępstwie, ale jakże tu dyskutować z wolą samego stwórcy. Niespodziewanie jednak tajemniczy gość podejmuje negocjacje, rozgląda się ciekawie po mieszkaniu, daje się poczęstować koniakiem, zaczyna przed swoim rozmówcą snuć wizje złagodzenia "wyroku" na sądzie ostatecznym. Pozostaje pytanie o jedno - o cenę, oczywiście. Wtedy pojawia się notariusz z testamentem Iwana, w którym tenże przepisuje mieszkanie i daczę za miastem swojemu... gościowi. Iwan żąda gwarancji.
       W akcie drugim napięcie nabudowane w pierwszej części zostaje po mistrzowsku wykorzystane. Anioł okazuje się w rzeczywistości aniołem upadłym skazanym za próbę "pieriestrojki" w niebie na życie doczesne. Ponieważ udało mu się "z góry" wykraść odpowiednie papiery, postanawia urządzić się jakoś na ziemskim padole wysyłając wybranych przez siebie (a nie przez najwyższego) delikwentów na tamten świat w zamian za zdobyte szantażem dobra doczesne. Cóż, każdy chce jakoś godnie żyć, nawet anioł... Akcja sztuki gwałtownie przyspiesza. Iwan, orientując się, że pada ofiarą oszusta, unieszkodliwia swojego gościa jednym celnym ciosem patelnią. Wiedząc, że o godzinie 5.00 ma przybyć likwidator, postanawia zamiast siebie podrzucić mu anielskiego oszusta. Jednak po chwili namysłu wzywa też pogotowie. Kiedy lekarz pogotowia odratowuje gościa, likwidator, stary i mocno przepracowany, musi odejść z kwitkiem. Tymczasem obaj panowie w jak najlepszej komitywie zostają jak najbardziej żywi na tym najlepszym ze światów...
       Zgrabna anegdota, dowcipne dialogi i ujęcie tematu sprawiają, że sztuka jest czymś więcej niż dowcipną komedią. Można powiedzieć, że ma charakter przypowieści o tym, że każdego można oszukać, nawet samego Pana Boga. Nie jest to zapewne zbyt odkrywcze, ale za to podane smacznie i inteligentnie ze zgrabnie skrojonymi rolami na miarę dobrych aktorów z komediowym zacięciem. Przekład Jerzego Czecha, jak zwykle, soczysty i oddający ducha oryginału.

Joanna Olczak dla ADiT