Tajemniczy pan Kwant

Autor: 
Löhle, Philipp
Tytuł oryginalny: 
Die Mitwisser
Przekład: 
Rozhin, Izabela
Gatunek: 
Komedia
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
4
Prapremiera: 
kwiecień 2018, Düsseldorfer Schauspielhaus

W mieszkaniu państwa Glassów pojawia się niejaki Józef K., czyli Kwant, i prezentuje im dokumenty napisane w niezrozumiałym urzędniczym żargonie. Początkowo wydaje się, że autor przenicowuje Kafkowski Proces, ukazując zemstę K. na otaczającym go świecie. Szybko okazuje się, że owszem, Kwant wprowadza bohaterów w kafkowską sytuację − lecz sam okazuje się... personifikacją Internetu.

"Ta sztuka science fiction rozgrywa się w przeszłości" − czytamy na samym początku sztuki. Tajemniczy pan Kwant to historia ekspansji Internetu w pigułce. Löhle wprawia w ruch dynamiczną akcję, w trakcie której pan Kwant z sympatycznego niezguły przeradza się w podmiot wywierający presję i sprawujący kontrolę nad całym światem niczym Orwellowski Wielki Brat. Co więcej, "panów Kwantów" wciąż przybywa...

Przejęcie władzy nad światem odbywa się niepostrzeżenie. Na początku pan Kwant jest wszakże przydatnym towarzyszem Theo Glassa. Problemy pojawiają się, gdy Theo uzależnia się od obecności Kwanta. Dochodzi do tego, że intruz przebywa w sypialni podczas małżeńskich igraszek. Prawie nieograniczona baza danych Kwanta pozwala Glassowi, encyklopedyście zatrudnionym w Instytucie Wiedzy Ogólnej, wyrobić kilkaset procent normy − co zaczyna budzić podejrzenia szefa. Ale gdy i zwierzchnik "adoptuje" swojego Kwanta, okazuje się, że praca encyklopedysty już wcale nie jest nikomu potrzebna. To pierwszy symptom kompletnej zmiany struktury rynku. Kwant mąci też w życiu prywatnym. Żona Glassa dystansuje się od niego po tym, jak wynik Kwantowego psychotestu wykazał niski stopień małżeńskiego dopasowania. Theo szuka pocieszenia w ramionach kochanki, ale i ta powoli zatraca się w nowej modzie.

Siłą komedii Philippa Löhle jest całkowite upostaciowienie Internetu − autor wyszczególnia, że Kwant nie może być rodzajem interfejsu, lecz musi być żywym człowiekiem. "Pan Internet" za pomocą ciała i głosu ukazuje różne funkcje wirtualnej sieci − odgrywa zabawne filmy z serwisu YouTube, wciela się w media społecznościowe czy serwis z filmami pornograficznymi, wciska bohaterom reklamy sprofilowane pod ich gusta. Do tego Löhle sprawnie przemyca subtelne aluzje odnoszące się do literatury science fiction, choćby do twórczości wspomnianego Orwella czy Huxleya. Skrzące się dowcipem sytuacje wieńczy gorzki finał. Rosnąca w siłę szajka wprowadza stałą inwigilację obywateli. Kwantowie stopniowo odbierają jednostkom ich podmiotowość, wszystko to, na czym budowały swoją tożsamość. Jeden z Kwantów zostaje nawet ojcem dziecka pani Glass. Theo próbuje kontestować system, ale jego manifest zostaje zignorowany. Owszem, istnieje wyjście z tej sytuacji − powrót do sprawdzonych, wręcz archaicznych rozwiązań i narzędzi. Tylko czy człowiek bez oporów zejdzie ze ścieżki postępu?