Wszystkie moje marzenia

Autor: 
Lollike, Christian
Tytuł oryginalny: 
All My Dreams Come True
Przekład: 
Partyka, Paweł
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
podtytuł: "Dramat disnejowski o depresji i przygodzie", z fragmentami tekstów Jensa Christiana Lauensteina Leda i Tanji Diers
Obsada kobiety: 
1
Obsada mężczyźni: 
1
Prapremiera: 
Aarhus Teater 26. sierpnia 2013

Dwójka ludzi, kobieta i mężczyzna − A i B − licytują się, kto bardziej cierpi na depresję. Zmęczeni presją samorealizacji, wkręceni przez wolnorynkowe hasła "szybciej, wyżej, więcej", pragną znaleźć się w innym świecie − tam, gdzie mogą przeżywać wszystko intensywnie, ale bez "skutków ubocznych" w postaci jakichkolwiek problemów. Uciekają zatem w nierealny świat, gdzie bajkowe konstrukty, niczym w Śmierci i dziewczynie Elfriede Jelinek, odpowiadają nieziszczalnym fantazjom. Ale dramat Lollike'a nie jest zwykłą opowiastką o zblazowanych ludziach poszukujących ucieczki od prozy życia. Spełnią się wszystkie moje marzenia to oskarżenie wymierzone we współczesny świat − kapitalizm, konsumpcjonizm, społeczną znieczulicę na palące problemy (m.in. katastrofę klimatyczną, biedę, przeludnienie, konflikty zbrojne), a para bohaterów to produkt uboczny systemu.

W utworze ważnym punktem odniesienia jest wytwórnia Walta Disneya, która jawi się jako baśniowa fabryka mitów, sprzedająca zakłamaną wizję rzeczywistości. "Disney sterylizuje fantazję" − mówią postaci. To prawda, nikt już nie jest w stanie wyobrazić sobie innego świata niż ten, w którym żyjemy. Wojny, wyzysk, patologie społeczne − nauczyliśmy się przyjmować wszystko jako nienaruszalne status quo. Poczucie niemocy zmienia się z czasem w nawyk. Tym samym sztuka Lollike'a apeluje o społeczną odpowiedzialność.

 

"PSYCHOLOG:

W rzeczywistości, panie Sknerusie McKwaczu, wszyscy mamy powody do zadowolenia. To jest właśnie ten prawdziwy stan. Ten stan, którego szukaliśmy. Pozbyliśmy się wszelkich złudzeń. Przestaliśmy już wyobrażać sobie inne modele życia. Straciliśmy wiarę w to, że mamy ratować świat [...]"

 

Leitmotivem sztuki jest przechodzenie bohaterów przez szafę (niczym w Opowieściach z Narnii) do alternatywnych wymiarów, gdzie wcielają się w postaci z disnejowskich filmów − każda odpowiada innemu problemowi społecznemu. A i B wiedzą, że jedyną drogą do choćby częściowego rozwiązania globalnych problemów jest walka. Jej podjęcie nie jest jednak łatwe, zważywszy na to, że ludzie przyzwyczaili się do zamknięcia w swojej "wysokiej wieży" eskapizmu, obojętności i prozaicznych zgryzot.

Autor ze swadą bawi się popkulturowymi aluzjami. Jego cel jest jasny − wstrząsnąć odbiorcą. I choć odrobinę poruszyć sumienie dobrze sytuowanego, białego obywatela Europy.