Przyszedł na ten świat na przednówku roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego trzeciego; zdążył zatem jeszcze poczuć, jak mawiał pewien Genialny Elektryk, „oddech na plecach Stalina” ... pardon! ... „oddech Stalina na plecach”. Pod koniec lat sześćdziesiątych podjął studia z filologii klasycznej, której to dziedzinie pozostał wierny przez pół wieku swej działalności naukowej i dydaktycznej − najpierw w Krakowie w Katedrze Filologii Klasycznej UJ, a potem w Montrealu w Department of Classics na Uniwersytecie McGill. Równocześnie zajmował się dorywczo pisarstwem, głównie jako tłumacz (z języka angielskiego, francuskiego, łaciny i starogreki), ale też jako krytyk teatralny oraz autor tekstów piosenek i drobnych form scenicznych. Za najdoskonalsze i najsilniej go inspirujące wzorce literackie – zarówno z uwagi na maestrię formy jak i głębię przesłania − uznaje twórczość Jeremiego Przybory, Jacka Kaczmarskiego i Wojciecha Młynarskiego, choć rzecz jasna świadom jest swej immanentnej niemożności dorównania tym gigantom pióra w nikłym choćby stopniu.