Z PRZYMRUŻENIEM OKA
Scenariusz wymyka się spod kontroli, nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć, wydaje się, że bohaterowie czasami zadają sobie rany z premedytacją i gorliwością nieco większą, niżby to mogło wynikać z łączącej ich umowy. Pojedynek między kobietą i mężczyzną dosmaczony został skrawkami ich wewnętrznych monologów. To z nich właśnie dowiadujemy się, że postacie nie do końca szczerze i niezbyt spontanicznie oddają się radosnej "zabawie" we dwoje. Punkt widzenia przyjęty dla potrzeb owej zabawy jest tyleż banalny, co prosty. Mąż wychodzi z założenia, że wszystkie kobiety lubią być gwałcone i każda z nich ma w sobie coś z prostytutki. Żonie zdaje się, że dzięki swoim wdziękom kontroluje męża i w gruncie rzeczy dobrze się czuje w roli jego ukochanej "ciućmy". Nie od razu jednak odegrają scenki jak z węgiersko-austriackiego burdelu Jego Cesarskiej Mości. Najpierw czeka ich odrobina terapeutycznej pogawędki. Co będzie potem? Rutynowa perwersja, która utrzymuje męża w stanie comiesięcznej "gotowości". Żona nie tylko godzi się odgrywać przed nim kobietę sprzedajną, ale i czerpie z tego konkretne, finansowe profity. Pożądanie może być wzbudzone jedynie przy pomocy wzajemnego upokarzania się. Czasem mąż posuwa się za daleko, np. wymusza na kobiecie wspomnienia gwałtu, a my pozostajemy z wątpliwością: naprawdę jej się to przydarzyło, czy też tka tę opowieść dla potrzeb swego "klienta"? Interesująca w psychologii bohaterów wydaje się ich uczuciowa ambiwalencja. Odnosimy wrażenie, że są nieco mniej prostolinijni niż wypowiadane przez nich kwestie.
Jest to bez wątpienia niezła gratka dla pary aktorów, którzy zechcieliby wcielić się w rolę tego "higienicznie zboczonego" stadła. Ciućma to zabawna, ale i trochę straszna gra, jaka odbywa się pomiędzy mężem i żoną. W toczonym przez wieloletnie małżeństwo dialogu odsłaniają się przed widzem rozmaite tajniki ich skomplikowanego pożycia.
J. Grodek dla ADiT