język polskijęzyk angielski

3

Pamiętam cię, Mały Książę

Autor
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dramat poetycki / adaptacja / teatr jednego aktora (potencjalnie)
Szczegóły obsady
tekst monologowy, otwarty — możliwe różne konfiguracje sceniczne

Pamiętam cię, Mały książę Kuby Kaprala to tekst, który nie adaptuje Saint-Exupéry’ego — on go odczynia. Rozbraja Małego Księcia z warstwy popkulturowego sentymentu i przekształca w kapsułę emocjonalną: pełną drgań, cięć, głosów i przerw. To teatr, który nie opowiada bajki, tylko rozgrzebuje ranę, której nigdy nie udało się zaszyć. To nie jest adaptacja do końca wierna ani do końca bluźniercza. Raczej: intymna rewizja mitu dzieciństwa. Narrator mówi do Księcia jak do zmarłego, do siebie sprzed lat, do kogoś, kto nigdy nie wrócił — lub nigdy nie istniał. Tekst jest zrytmizowany, krótki, pełen powtórzeń i pauz, które działają jak mikrodrgania pamięci. Brak puenty staje się tu formą szczerości — bo czasem nic nie daje się domknąć.

Nie jest to tekst gotowy do klasycznej inscenizacji — to otwarte pole emocjonalne, które wymaga od twórców decyzji, odwagi i wrażliwości. Przypomina bardziej szkicownik przeżyć niż dramat w tradycyjnym rozumieniu. A może właśnie dzięki temu trafia w sedno.

Dramaturgicznie to materiał otwarty: może być pełnowymiarowym spektaklem, monodramem, performansem głosowym, poetyckim słuchowiskiem lub instalacją teatralną. Jego siła tkwi w aurze, nie w akcji. Bohater nie mówi „o czymś” — on jest mówieniem, które chce ocalić coś, czego już nie ma.

To propozycja skierowana do starszej młodzieży (15+) i dorosłych, która najlepiej wybrzmi w intymnej przestrzeni – bez dekoracji, bez teatralnych protez, tylko z głosem, ciszą i obecnością. Dla teatrów poszukujących formy osobistej, emocjonalnej, a jednocześnie odważnie minimalistycznej, to propozycja warta uwagi.

Szczególnie dla zespołów, które nie boją się ciszy. Ani pamięci.

Dom Lemkina

Tytuł oryginalny
Lemkin’s House
Tłumacz
Semil, Małgorzata
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Sztuka grana z sukcesem w Bośni i Hercegowinie, Belgii i czterokrotnie w Stanach Zjednoczonych. Drukowana w "Dialogu" nr 4/2024
Prapremiera
2005, Kameri Teatar, Sarajewo

W roku 1944 Rafał/Rafael Lemkin, polsko-amerykański prawnik, stworzył pojęcie ludobójstwa i poświęcił swoje życie walce o uznanie go za zbrodnię międzynarodową. Kiedy Stany Zjednoczone, kilkadziesiąt lat po śmierci Lemkina, w końcu podpisują ustawę – ludobójstwo wybucha w Rwandzie i Bośni i dręczy Lemkina w zaświatach. Akcja Domu to pośmiertny koszmar bohatera, w którym nawiedzają go ofiary lub sprawcy współczesnych ludobójstw. Przez tę przestrzeń, w groteskowych pląsach, przetaczają się widmowi goście z różnych okresów historii, prowadząc z bohaterem dyskusje balansujące między grozą a absurdystycznym humorem. Wśród nich najsilniejszą obecnością w tej przestrzeni jest matka – archetyp żydowskiej mamełe, z jej miłością, nadopiekuńczością i wiecznym narzekaniem, sklejona w jedno ze świadectwem historii i dręczącymi bohatera wyrzutami sumienia. „Porzuciłeś nas” – powtarza, nie słuchając entuzjastycznej relacji syna o ratyfikacji prawa o ludobójstwie. Sceny z nią są tragikomiczne, zestawiając jej traumatyczne wspomnienia z ciągłym poszukiwaniem po całym domu mąki na wypieki i wiecznym przekomarzaniem się z Rafaelem. Gospodarz chciałby się już swoich gości pozbyć i odejść na dobre w zaświaty, ale jeśli ludobójstwa nie da się powstrzymać, to jak spocznie?

"Wszyscy musimy wejść do Domu Lemkina i przypomnieć sobie, że należy skończyć, co on rozpoczął – unicestwić ludobójstwo raz na zawsze". (David Schefer, były ambasador USA ds. zbrodni wojennych).
 

Pigułka

Autor
Tytuł oryginalny
Haglula
Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
brawurowa rola dla starszej aktorki
Prapremiera
19.10.2019 roku w Teatrze Beit Lessin, reż.: Roy Segev

Osiemdziesięcioletnia Adina Berman wynajmuje studentowi mieszkanie. Kiedy odwiedza Orgada, by zapowiedzieć podwyżkę czynszu, dowiaduje się, że ten wynalazł właśnie pigułkę przywracającą młodość. Adina zamiast podwyżki proponuje Orgadowi obniżkę w zamian za udostępnienie magicznej tabletki. Dobijają targu i w mgnieniu oka staruszka zamienia się w 26-latkę. Specyfik działa tylko trzydzieści minut, ale w tym czasie młodą Adi zdąży spotkać u Orgada jego kolega Daniel i… się w niej zakochać. Adina wraca lekko zasmucona do domu w swojej „starej” skórze. Tam czekają na nią rodzinne problemy: zakochana nieszczęśliwie wnuczka Rachel, która próbuje znaleźć sposób, by zapewnić sobie miłość opornego chłopaka – a tym samym zapewnić babci wymarzonego prawnuka – oraz zazdrosny mąż, który uroił sobie, że żona spotyka się ze swoją pierwszą miłością. Zasmakowawszy powtórnej młodości, Adina chce raz jeszcze zażyć tabletkę, by jako Adi spotkać się na randkę z Danielem. Dochodzi do randki, ale wtedy wychodzi na jaw, że Daniel jest owym opornym młodzieńcem, w którym zakochała się wnuczka Adiny. Zdesperowana babcia, w poczuciu winy i trosce o swoją Rachel, błaga Orgada o jeszcze jedną tabletkę – chce w swoim młodym ciele po raz ostatni spotkać się z Danielem i zakończyć z nim znajomość. Dostaje kilka tabletek, ale brak w nich litu i każda pozwala jedynie na kilkuminutową przemianę. Adinę zaczynają „swędzieć cycki”, co nieuchronnie zwiastuje koniec działania pigułki. Na oczach wszystkich zostaje zdemaskowana. I w tym kulminacyjnym momencie każde z bohaterów stanie przed trudnym, decydującym wyborem:  z kim być, a z kogo zrezygnować. 

Pełna zawirowań i zwrotów akcji lekka, ciepła komedia o tym, co w życiu najważniejsze i czym jest prawdziwa miłość.

Kruk

Tytuł oryginalny
El cuervo
Tłumacz
Komarnicka, Elżbieta
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Ostatni dzień roku nie wywoływał w Juanie dobrych wspomnień. Dokładnie rok wcześniej z rąk okrutnego szaleńca zginęła jego żona, Laura. Sylwestra postanowił spędzić w domu, w towarzystwie starej służącej, Luisy.

Ten dzień okazał się jednak wyjątkowy, nie tylko ze względu na powracające wspomnienia. Oto bowiem, zupełnie niezapowiedzianie, odwiedzają Juana przyjaciele, których przecież nie zamierzał gościć. Na dodatek twierdzą, że otrzymali od niego zaproszenie. Zupełnie jak rok wcześniej... Te same gesty, stroje, muzyka... Czy ktoś postanowił czwórce przyjaciół spłatać figla, przywołując idealnie tamtą noc? Wzruszyć, przestraszyć, może napomnieć? Czy śni im się zbiorowy sen, czy Laura nadal żyje?

Alfonso Sastre wprowadza nas w inny wymiar, trochę jak z filmu grozy, w świat, w którym zdaje się nam, że na wiele rzeczy mamy wpływ. Czy jednak na te, na których najbardziej nam zależy? Jak często zdarza nam się przeżywać chwile, które już przeżyliśmy?

W Kruku odnajdziemy nie tylko z mistrzostwem przeprowadzone narastanie niepewności i strachu, ale także sytuacje, które nawet człowieka twardo stąpającego po ziemi mogą doprowadzić do przerażenia i obłędu.

Rodzinne morderstwo w starym stylu

Tytuł oryginalny
An Old-Fashioned Family Murder
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Kryminał
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Komedia kryminalna
Prapremiera
jesień 2024, New Theatre And Restaurant w Overland Park

Deszczowego wieczoru w 1943 roku w salonie ponurego domu pułkownika Claythorne’a spotyka się grupa osób złożona z dwóch córek pułkownika - Dotty i Clarice, narzeczonego Clarice - Jaspera, autora powieści kryminalnych Arthura Whittingtona oraz przyjaciółki Dotty z Klubu Zbrodni - pani Peck, matki lokalnego detektywa. Po emocjonującej rozmowie na temat intrygi powieści kryminalnej, która nie wiadomo, czy ma mieć miejsce tylko na kartach przyszłej powieści Whittingtona, czy ma zdarzyć się w rzeczywistości, towarzystwo udaje się na spoczynek, oprócz pisarza, który zamierza, pod wpływem inspirującej rozmowy, pisać swoją nową książkę. Niestety, kiedy zostaje w salonie sam, na skutek wypitego Bourbona, Arthur Whittington osuwa się martwy na sofę. Na tę scenę wchodzi detektyw Peck, syn pani Shirley Peck, który mimo szalejącej burzy dociera do posiadłości, by odebrać matkę. Zastawszy trupa, detektyw Peck zmuszony jest przeprowadzić śledztwo, w którym podejrzani są wszyscy domownicy, a zawodowe doświadczenie policjanta jest dość ubogie. Na szczęście jego mama, wdowa po najlepszym detektywie w kraju, ma nieco więcej doświadczenia. Na szczęście, bo niedługo po śmierci Whittingtona pada kolejny trup. I w tym wypadku motyw do popełnienia zbrodni mają już wszyscy domownicy, no może oprócz mamy detektywa. Pułkownik Claythorne, bo to on jest kolejną ofiarą, to stary rodzinny despota, który dręczył swoje córki, a teraz, jak się okazuje, również jedną z nich (nie wiadomo którą) wydziedziczył. Detektyw Peck przeprowadza swoje pierwsze w życiu samodzielne śledztwo (no może nie tak całkiem samodzielne), które kończy się znalezieniem mordercy i nie tylko. W jego toku pojawiają się pytania, czy każdy trup jest nim naprawdę, czy każdy dowód rzeczowy jest wiarygodny, czy kobieta może być detektywem i co ma z tym wszystkim wspólnego Bella Donna?

Urocza, najnowsza komedia kryminalna Joego DiPietro („Kłamstewka”, „Martwa natura”) udowadnia, że autor, który dał się poznać jako mistrz tkania intrygi, jest nim w istocie, tu bawiąc się opowieścią kryminalną w stylu Agathy Christie.
Światowa prapremiera miała miejsce w New Theatre And Restaurant w Overland Park jesienią 2024 roku i cieszyła się uznaniem zarówno krytyki, jak i publiczności.

Tele-Polacy, czyli ostatni seans w rodzinie

Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ Chór
Prapremiera polska
spektakl dyplomowy kursu aktorskiego Standby Workshops, reż. Jan Orszulak, 2024

Przy zastawionym do obiadu stole zasiadają: matka – zwana Babcią, jej dzieci – Marzena i Grzegorz, oraz córka Marzeny, Agata. Ważniejszy od obiadu jest leżący na stole pilot do telewizora. Najważniejszym jednak elementem sztuki, na prawach jej pełnokrwistego bohatera i członka rodziny, jest stojący naprzeciw stołu Telewizor. Reprezentujący trzy pokolenia członkowie rodziny różnią się nie tylko wytykanym sobie nawzajem światopoglądem, ale też motywacjami, które każą im włączać telewizor. Grzegorz bezlitośnie obśmiewa maniakalną skłonność kobiet do oglądania seriali. Te tłumaczą się, że w ich życiu nic się nie dzieje, a w telewizorze jest samo życie i prawda. Sam Grzegorz jednak także nie potrafi oderwać rąk od pilota i oczu od ekranu. Może to właśnie podzielana przez bohaterów potrzeba kontaktu z Telewizorem pozwala im trwać jako rodzina? Może to już jedyne, co ich łączy? Trwa jednak ich ostatni seans…

Sztuka Anny Dwojnych ukazuje, jak media przyczyniają się do erozji więzi rodzinnych, alienacji jednostki i konformizmu w społeczeństwie. Telewizja staje się symbolem ideologicznych wpływów, które nie tylko kształtują postawy społeczne, ale również formują osobowości bohaterów. Jest to także komentarz do masowej konsumpcji kultury, gdzie odbiorcy zamiast twórczo uczestniczyć w życiu społecznym, stają się pasywnymi konsumentami obrazów i treści.

Najbardziej samotny wieloryb na świecie

Tytuł oryginalny
Najusamljeniji kit na svetu
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Dramat poetycki / teatr metaforyczny
Szczegóły obsady
możliwa elastyczność obsadowa

Można być bliżej siebie w głębi oceanu albo w kosmosie, niż przy wspólnym stole. To dramat  o tęsknocie, miłości i utracie i o braku języka, by to wszystko wyrazić. Sztuka Tijany Grumić rozpoczyna się od słów dziecka: „Początkiem jest ta chwila, w której się urodziłem, a końca nie ma”, co nadaje jej intymny, niemal mityczny charakter. Dramat czerpie z tradycji teatru poetyckiego i melancholijnej narracji rodem z dramatów Sarah Kane czy Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, a jednocześnie przypomina baśniowe wrażliwości rodem z twórczości Endy’ego Walsha. To opowieść o rozpadzie rodziny, ale też o niesłyszalnych głosach – dziecka, klauna, wieloryba i astronauty – które próbują znaleźć swoje miejsce w świecie. Autorka splata wątki realistyczne z metaforycznymi, wykorzystując symbolikę oceanu i kosmosu jako przestrzeni samotności i niespełnionej komunikacji

Historia dziewczynki, chłopca, klauna i wieloryba łączy się w wielowymiarową opowieść o tym, co to znaczy „być słyszanym”. Każda postać w tej sztuce woła o uwagę – matka tonie w żalu, ojciec ucieka w milczenie, klaun szuka sensu, a astronauta, choć sięga gwiazd, tak naprawdę chce wrócić do domu. Będąc pełen dziecięcych pytań o życie, śmierć i miłość, na które dorośli nie potrafią odpowiedzieć, tekst staje się przypowieścią filozoficzną o braku języka. Minimalistyczna forma daje ogromne możliwości inscenizacyjne – spektakl można zbudować zarówno na oszczędnej scenografii, jak i na wizualnym bogactwie świateł i multimediów. W tle pobrzmiewa pieśń wieloryba, który śpiewa na częstotliwości 52 herców – za nisko, by inni go usłyszeli.

Tijana Grumić stworzyła niezwykle liryczny, a zarazem przejmujący dramat, który balansuje na granicy intymnej opowieści rodzinnej i uniwersalnej przypowieści o samotności, pamięci i poszukiwaniu więzi. Struktura tekstu przypomina fale oceanu – fragmenty wierszowane przeplatają się z surowymi, rytmicznymi dialogami, nadając sztuce pulsujący, niemal muzyczny charakter.

Wielopoziomowa narracja – od realistycznych scen rodzinnych, przez dramat klauna, aż po metaforyczne wątki astronauty i płetwala błękitnego – pozwala na szeroką interpretację. Tekst opowiada o dorastaniu, utracie i niemożności pełnego zrozumienia drugiego człowieka. Największą siłą dramatu jest właśnie ta niedosłowność – autorka prowadzi widza przez świat dziecięcej wrażliwości i kosmicznej samotności, nie dając jednoznacznych odpowiedzi.

Dziś wieczorem improwizujemy

Tytuł oryginalny
Questa sera si recita a soggetto
Tłumacz
Straszyńska, Kamila
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
oraz głosy z widowni, klienci, lotnicy
Prapremiera
1930, Königsberg (obecny Kaliningrad), inscenizacja w tłumaczeniu na niemiecki

W pewnym teatrze reżyser rozpoczyna próby do spektaklu na podstawie noweli Pirandella. Jej treścią jest historia dość niekonwencjonalnej rodziny La Croce złożonej z rodziców – Ignacii i Palmira – i czterech córek – Momi, Titiny, Dori i Nenè. Rodzina przeprowadziła się na konserwatywną Sycylię, wzbudzając bulwersację lokalnej społeczności swoim stylem życia. Zarówno matka, jak i córki flirtują z miejscowymi oficerami lotnictwa; Palmiro, nie pozostając im dłużny, przeżywa płomienny romans z kabaretową wokalistką. Komplikacji będzie co nie miara i poleje się krew. 

Przedstawienie ma być w zamyśle reżysera improwizacją. Żąda on od aktorów, by w pełni utożsamili się z odgrywanymi postaciami. Jednocześnie co chwilę każe im wychodzić z roli i dostosowywać się do jego nowych pomysłów. Na tym tle wywiązuje się konflikt, który mocno zakłóca przebieg spektaklu. Aktorzy są raz sobą, raz odgrywanymi postaciami, nikt nie jest pewien, co jest fikcją, a co dzieje się naprawdę. W cały ten tragikomiczny bałagan ingeruje dodatkowo raz po raz zirytowana publiczność, potęgując chaos, a zarazem efekt komediowy. 

Nowatorski na tamten czas koncept teatru w teatrze pojawia się i w innych sztukach Pirandella. Dziś wieczorem improwizujemy jest bowiem częścią trylogii, w skład której wchodzą Każdy na swój sposób i najsłynniejsza sztuka noblisty – Sześć postaci w poszukiwaniu autora. We wszystkich trzech utworach zostaje zatarta granica pomiędzy rzeczywistością sceniczną a światem realnym. W każdej z nich dochodzi do pewnego rodzaju konfliktu – między aktorami a widzami, aktorami a reżyserem (tutaj) czy wreszcie aktorami a odgrywanymi postaciami – co uniemożliwia opowiedzenie historii. Pirandello ilustruje w ten sposób swoją tezę o niemożności odtworzenia rzeczywistości na scenie, której możliwości są zbyt ograniczone, a konwencja i prawda muszą się rozmijać.

  • Sztuka ukazała się drukiem w zbiorze Nagie Maski, wydanym przez ADiT w roku 2025.

Zajączku, to tylko taka faza

Tytuł oryginalny
Es ist nur eine Phase, Hase
Tłumacz
Szalsza, Piotr
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
osoby około pięćdziesiątki + młody mężczyzna
Prapremiera
19.1.2024, Komödie Winterhuder Fährhaus, Hamburg

Na wracającego do domu z pracy – po kolejnej zawodowej porażce – Miszę czeka kameralne przyjęcie-niespodzianka z okazji jego pięćdziesiątych urodzin. Oprócz jego żony, nauczycielki w gimnazjum, Christiny, wpaść mają ich przyjaciele – Klaus, nałogowy kobieciarz, a także jego żona Heike, która nie potrafi pogodzić się z upływającymi latami, ubiera się więc wyjątkowo niestosownie do wieku. Kryzys wieku średniego i jego najróżniejsze (zazwyczaj komiczne) przejawy to główny temat wyjątkowo zabawnej farsy Stefana Vögela, będącej adaptacją powieściowego bestsellera pod tym samym tytułem. Wszystko zaczyna się od niefortunnego prezentu, który pomimo tego, że urodzinowe przyjęcie okazało się kompletną klapą, Klaus i Heike wręczają Miszy - to książka pt.: Zajączku – to tylko taka faza – czyli otucha dla dojrzewających starszych panów. 

Podczas gdy Misza zatapia się w lekturze, odkrywając w sobie „drugą młodość” i cytując coraz to nowe „odkrycia”, Klausowi też zaczyna udzielać się owa „gorączka”, przejawiająca się przede wszystkim w koszmarnych pląsach do hitów z jego młodości. Na szczęście występ zostaje szybko zakończony przez szwankujący pod wpływem nagłego wysiłku kręgosłup Klausa. Nawiązuje się dyskusja o tym, co wiek tak naprawdę oznacza i jak metryka ma się do tego, na ile człowiek się tak naprawdę czuje. Biorąc pod uwagę okoliczności, można przewidywać, że uczestników zaprowadzi to do… całkiem tragicznych wniosków…

 II akt rozgrywa się już kilka tygodni później. Misza paraduje po mieszkaniu w stroju rowerowym (na głowie ma nawet kask, a na nogach kolarskie buty, które nieznośnie stukają i rysują parkiet), a kolejne pomieszczenia zagraca kupowanymi masowo, wyjątkowo drogimi sprzętami do ćwiczeń – jak oznajmia, przygotowuje się do startu w maratonie. Tymczasem Heike rzuciła Klausa dla młodego Greka, a rzeczony słomiany wdowiec w rozpaczy postanawia zamieszkać… z Miszą i Heike. Jakby tego było mało, przyjeżdża do nich syn, Łukasz, który swoim młodym, wysportowanym ciałem wzbudza zazdrość i jeszcze intensywniej podkopuje już i tak chybotliwą męskość świeżo upieczonych pięćdziesięciolatków. 

Siłą farsy Vögela są z pewnością wyraziste, wręcz karykaturalne postaci. Mnóstwo tu przekomarzania, dynamicznych dialogów wywołujących salwy śmiechu, ale i slapsticku, a nawet podanego w bardzo przystępnej, zabawnej formie komentarza społecznego. Jak poradzić sobie z postępującym wiekiem i spróbować odnaleźć się na nowo w starzejącym się ciele? Jak nie oddać życia walkowerem, nie popadając w śmieszność (tu akurat bohaterowie sztuki służą raczej za negatywny przykład…)? Słowem – jak niezależnie od okoliczności zawsze dobrze się bawić? Nieważne, jak na to pytanie sobie odpowiecie – na pewno dobrą odpowiedzią będzie pójście do teatru na tę sztukę austriackiego mistrza komedii!

Lunch z panią Baskin

Autor
Tytuł oryginalny
Lunch with Mrs Baskin
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
2017, The Newport Playhouse

Pani Baskin, mieszkająca samotnie starsza wdowa, byłaby zapewne osobą smutną i osamotnioną, gdyby nie znalazła idealnego sposobu na zapełnienie życiowej pustki. Pani Baskin umawia się ze wszystkimi dzwoniącymi do niej akwizytorami i akwizytorkami, nie mając najmniejszego zamiaru nic od nich kupić, proponując za to kanapki z pastą jajeczną i ogórkiem oraz mrożoną herbatę. Po co nieżyczliwie oganiać się od natrętnych nieco sprzedawców, jak można uprzejmie ich podjąć herbatką i porozmawiać? Rozczarowanie brakiem potencjalnej klientki w krótkim czasie przechodzi u odwiedzających starszą panią w poczucie ukojenia jej matczyną ciepłą troską i poradą na ich życiowych rozdrożach. Pierwszy przychodzi Terry, któremu od jakiegoś czasu marnie idzie sprzedaż bram garażowych i oto nagle uchwycił się nadziei, że znalazł właśnie klientkę. Pani Baskin nie posiada nawet samochodu, nie mówiąc o garażu, i bramy w żadnym wypadku nie potrzebuje. Ma jednak dla Terry’ego całe mnóstwo wskazówek, jak rozwiązać palący problem braku finansów na życie. Ledwo Terry wychodzi, pojawia się Kira. Jej sprzedaż – kompletnie niepotrzebnych pani Baskin – paneli słonecznych idzie całkiem dobrze. Za to życie osobiste rozsypało się na kawałki,  bo właśnie zdradził ją narzeczony. Kira siedzi w kuchni Pani Baskin, pogryza  popijane herbatą kanapki z pastą jajeczną i szlocha. Ale i dla niej znajdzie się pod tym dachem życzliwe pocieszenie. Pani Baskin nie poprzestaje na czczych poradach, ale bierze życie swoich „podopiecznych” w swoje ręce, by zadbać o ich szczęśliwy los. Postanawia połączyć z sobą dwoje nieszczęśliwych akwizytorów. Zaprasza też do siebie ojca Kiry, Johna, co powoduje pewne komplikacje, w wyniku których Terry oberwie solidnie, acz niezasłużenie dwa razy w nos. John odbierze w kuchni Pani Baskin lekcję życiową od kolejnego, sprytniejszego od innych gościa – sprzedawcy eleganckich podjazdów, Wendella. Ostatecznie wszyscy z wyjątkiem niewiernego narzeczonego Kiry wychodzą z lunchu u Pani Baskin zadowoleni. Lekka, ciepła komedia z optymistycznym przesłaniem: bądźmy dla siebie życzliwi, a życie stanie się milsze.