Mame Loszn. Język Przodków
Dramat nawiązuje do motywu zaborczych żydowskich matek. Temat jest dobrze znany polskiemu odbiorcy za sprawą literatury Philipa Rotha (głównie Kompleks Portnoya) czy poematu Bożeny Keff pt. Utwór o Matce i Ojczyźnie. Matki te przenoszą na swoje córki mechanizmy opresji, jakich doznały z kolei od swoich matek. Jest to pokoleniowa sztafeta, w której mentalność postholokaustu przybiera coraz to nowe klaustrofobiczne formy i wpływa na relacje pokoleniowe.
Na scenie pojawiają się trzy kobiety: córka Rahela, jej matka Klara oraz babka Lin, postać wzorowana na żydowskiej piosenkarce z NRD Lin Jaldati. Rahela postanawia wyprowadzić się z domu w Niemczech, w którym mieszka razem z matką i babką, do Nowego Yorku na studia. Jednak zasadniczym powodem wyjazdu jest chęć ucieczki od nadopiekuńczej matki, a także od stałych kłótni Klary i Lin. Błyskotliwe dialogi, cięte riposty i bezkompromisowe rozmowy pełne sarkazmu i ironii przechodzą w coraz to bardziej dojmujący słodko-gorzki obraz braku międzypokoleniowego porozumienia kobiet będących w miszpoke – tak określa się w jidysz grupę ludzi, „która sama stwarza sobie problemy, a te stają się podstawą jej egzystencji". Miszpoke to też w pewnym sensie po prostu rodzina. Prawdziwe uczucia skrywane są między słowami, ze strachu przed konfrontacją, z rezygnacji, a czasem z miłości. Kobiety są w klinczu. Tylko w listach są w stanie zdobyć się na szczerość bez uciekania się do bezkompromisowych ocen, ale wszystkie te listy, prócz ostatniego, nie doczekają się odpowiedzi.
W finale objawia się katastrofa, której w sztuce nadaje się wymiar biblijny. Rachela przebywa w Nowym Jorku, gdzie panuje huragan. Naturalny kataklizm może być utożsamiany z zamachem terrorystyczny z 11 września 2001 r., który w powszechnej świadomości stał się jedną z cezur dziejowych. Wiele osób dopatrywało się w nim przede wszystkim ataku świata islamu na świat amerykańskich Żydów. Przełom wieków przynosi nieodwracalne zmiany. Świat rozpada się, fatum dosięga swoich ofiar.
Mame loszn to wnikliwy wgląd w ludzką gramatykę uczuć, wzajemnego przyciągania i odpychania. Zyskuje ona uniwersalny wymiar opowieści o przezwyciężaniu zaborczej miłości i bolesnym kształtowaniu własnej tożsamości, również wobec historii i polityki (zawiedzione doświadczenia socjalizmu oraz antysemityzm w NRD). Hermetyczna diaspora żydowska wyrażona żydowskimi dowcipami otwiera się w dramacie Marianny Salzmann na nowe, choć wciąż gorzkie poczucie humoru.