Kevin zapomniał, że dziś wieczór obiecał swojej żonie rozmowę. Dla zakochanej w małżonku, ale mocno sfrustrowanej Jessiki temat był pilny: od 258 dni odnotowuje bowiem w swoim pamiętniku cztery litery: D. Z. Z. S. – dzisiaj znowu zero seksu. Chciała po raz kolejny podjąć próbę przedyskutowania tej bolesnej kwestii, ale Kevin zapomniał i umówił się na wieczór w sprawach biznesowych z dyrektorem sprzedaży sieci supermarketów i jego małżonką. Pragnie przedstawić swój najnowszy przyjazny dla środowiska projekt: plastikowy woreczek na zakupy, który rozpada się po użyciu. Kevin nie jest całkiem obojętny na potrzeby żony. Oświadcza, że na przyszły weekend umówił ich przez Internet na swingerski wieczór z inną szukającą nowych bodźców parą. Dzisiejszy wieczór ma być jednak biznesowy i jest dla Kevina bardzo ważny. Kłopot w tym, że omyłkowo maile wysyłane w sprawie grupowego seksu słał do dyrektora od marketów. Kiedy więc ten zjawia się u nich z małżonką, ma wobec gospodarzy bardzo konkretne oczekiwania. Sfrustrowana oziębłością męża Jessica fantazjuje o nocy w igloo, podczas której Eskimoskę rozgrzewa grupa turystów. Kevin postanawia odegrać tę fantazję z równie sfrustrowaną jak własna żoną dyrektora. Jak zakończy się to biznesowe sex party? Nic już nie będzie takie jak wcześniej, bo ta noc – jak często bywa u tego autora – stawia wszystko na głowie i przynosi katharsis. Traktująca o dotkliwym problemie niedopieszczonych żon komedia Apkego jest też prawdziwym dramatem o ludzkich słabościach, kompleksach, ukrytych pragnieniach i seksualnych problemach mężczyzn, o trudnościach w porozumieniu się obu płci oraz o stawianiu czoła nieuchronnemu przemijaniu. Bawi pełnym humoru, błyskotliwym dialogiem i zaskakującymi zwrotami akcji. Kostiumy również odegrają swoją rolę – szczególnie te potraktowane seksperfumami. Cztery bardzo wyraźnie zarysowane charakterologicznie postaci stanowią prawdziwe aktorskie „mięso”.
Uriel Fosforus to słynny, choć nieco już podstarzały frontman heavymetalowego zespołu „Łzy Lucyfera”. Prawie już sześćdziesięcioletni gwiazdor, niegdyś uzależniony od narkotyków, a do dziś nie mogący sobie poradzić z problemem alkoholowym, w rzeczywistości nazywa się Wolfgang Amadeusz Chrum Rzęzik. Artysta czuje się wypalony i zamierza zakończyć swoją muzyczną karierę przed pierwszym występem rozpoczynającej się trasy koncertowej. Mężczyzna uważa, że jego czas się już skończył, myli słowa we własnych piosenkach i nie trafia w odpowiednie dźwięki. Do tego podejrzewa, że jego wieloletnia partnerka i menadżerka – Doro – zdradza go z ich dźwiękowcem, rudowłosym Aleksem. Amadeusz postanawia więc popełnić samobójstwo. Jak się okazuje, nie jest to takie łatwe… ręka trzymająca pistolet odmawia mu posłuszeństwa. Tymczasem przez balkonowe drzwi do jego apartamentu wkrada się Eliasz Pustak, religijny, około czterdziestoletni fundamentalista, członek grupy „Wojownicy – Armagedon”. Pustak pragnie wymierzyć sprawiedliwość i zabić muzyka, który podczas jednego ze swoich koncertów dopuścił się spalenia Biblii na scenie. Eliasz nie mógł jednak spodziewać się, że jego nadejście może być Amadeuszowi na rękę. Kiedy orientuje się, że w ten sposób mógłby pomóc sfrustrowanemu, zniechęconemu życiem i karierą muzykowi, całkowicie gubi się w swoich planach i traci zapał do wypełnienia swojej misji. Chęć do jej wykonania powraca mu dopiero w momencie, w którym Amadeusz wyraża podejrzenie, że tak naprawdę Eliasz ukrywa swoją orientację seksualną i nie chce go zabić, bo się w nim zakochał… Na reakcję fundamentalisty nie trzeba długo czekać.
Fred Apke konstruuje zabawną, egzystencjalną opowieść o artystycznym wypaleniu, religijnym fundamentalizmie, a także wypieranej seksualności. W sztuce pełnej erotycznych aluzji przeplatają się potrzeby oraz ambicje trójki wyrazistych postaci. Jej autor w komiczny, a chwilami wręcz farsowy sposób ukazuje zależności, jakie występują między poszczególnymi pragnieniami i zachowaniami bohaterów. Decyzja czy wypowiedź jednej osoby może w sekundę całkowicie odmienić postanowienie drugiej. Czy artystycznie wypalony Amadeusz wytrwa w przekonaniu, że nadszedł właściwy moment, aby zakończyć zarówno swoją karierę, jak i swoje życie? Czy wstydzący się mówić o seksie fundamentalista Pustak postanowi mu w tym jednak pomóc? A co z tajemniczą partnerką i menadżerką Amadeusza, Doro? Jakie fakty przed nim ukrywa i czy naprawdę ma romans z rudym akustykiem? Odpowiedzi na te i inne pytania szukajcie podczas lektury sztuki!
ATG Studio Adam Grządziel Katowice - Teatr OLD TIMERS GARAGE
Urszula, Krystyna i Hanna to trzy zaprzyjaźnione wdowy, które chcą pokazać światu, na co jeszcze je stać. Zmęczone samotnym i monotonnym życiem, postanawiają zgłosić się do telewizyjnego programu „Talent ma szansę”. Jak się jednak okazuje, przygotowanie wokalno-choreograficznego występu nie jest wcale takie łatwe. Tym bardziej, że nie wszystkie członkinie zespołu, noszącego nazwę „Tygrysice”, są zapalone do tego pomysłu. Niezbędna okaże się pomoc profesjonalisty. Urszula, która zdaje się być główną inicjatorką tego projektu, decyduje się bez konsultacji z przyjaciółkami zamieścić ogłoszenie, w którym informuje o poszukiwaniu coacha i menadżera dla ich tygrysiego girlsbandu. Odpowiada na nie tajemniczy i pociągający Hiszpan, Julio Torres, który, na początku niepewny ich artystycznego potencjału, ostatecznie postanawia znaleźć dla nich czas i wcisnąć próby z nimi do swojego grafiku, w przerwach między przygotowaniami do produkcji nowej płyty Enrique Iglesiasa…
TigerGirls. Komedia pop-muzyczna to zabawna sztuka o dojrzałych kobietach, które na skutek życiowych doświadczeń, a także oczywistego upływu lat, zatraciły gdzieś po drodze swoją iskrę życia. Julio, który w rzeczywistości okazuje się być zupełnie polskim i zupełnie niespełnionym śpiewakiem operetkowym o imieniu Gerard, pragnie oszukać starsze kobiety i sprytnie naciąga na ogromne pieniądze, w perfidny sposób żerując na ich wciąż żywym pragnieniu miłości i erotycznego spełnienia. Kiedy przyjaciółki orientują się, że mężczyzna okłamał je i wykorzystał, postanawiają się na nim okrutnie zemścić i zmusić do oddania pieniędzy. A z rozwścieczonymi „Tygrysicami” nie ma żartów!