Eli jest artystą standupowym, który w swoich występach często nawiązuje do własnej rodziny i bolesnych doświadczeń, jakich zaznał w dzieciństwie. To substytut terapii, ekshibicjonistyczny występ, którego czytelnik staje się uczestnikiem. Co jakiś czas w sztuce pojawiają się sygnały sugerujące tragedię z przeszłości protagonisty. Łatwo je jednak przegapić; autorka usypia czujność czytelnika lekkimi, komediowymi monologami. Z nich co jakiś czas wyłaniają się retrospekcje wskazujące na to, że rodzina głównego bohatera składa się z samych ekscentryków. Matka Miriam jest uwikłana w podejrzanie intensywną relację ze swoim bratem, Samem. Gdzieś wokół nich orbituje ojciec imieniem Mota, oddający się konfabulacjom na temat doświadczeń w wojsku. Z początku akcja przypomina kalejdoskop scen obfitujących w absurdalny humor będący znakiem rozpoznawczym wielu izraelskich twórców. Jest komicznie. Do czasu.
Eli, przy wsparciu swojej siostry Dafi, postanawia skonfrontować się z „nestorami” rodziny. Powrót do domu rodzinnego okazuje się podróżą do samego piekła. Oskarża brata matki o regularne molestowanie w dzieciństwie – wujek sypiał z chłopcem w jednym łóżku w tytułowym pokoju od podwórka. Swoim rodzicom Eli wyrzuca zaś wieloletnie zamiatanie problemu pod dywan.
Edna Mazya zręcznie wplata sygnały sugerujące tragedię z przeszłości protagonisty, łatwo je jednak przegapić, tak samo jak łatwo jest bagatelizować sygnały, że coś złego się dzieje, kiedy ważniejsza jest dobra opinia otoczenia. Autorka usypia czujność czytelnika…
“Yedioth Ahronoth”, 29.12.2016
“Calcalist”, 03.01.2017
"Habama", 12.1.2017