język polskijęzyk angielski

Tragikomedia

Tele-Polacy, czyli ostatni seans w rodzinie

Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ Chór
Prapremiera polska
spektakl dyplomowy kursu aktorskiego Standby Workshops, reż. Jan Orszulak, 2024

Przy zastawionym do obiadu stole zasiadają: matka – zwana Babcią, jej dzieci – Marzena i Grzegorz, oraz córka Marzeny, Agata. Ważniejszy od obiadu jest leżący na stole pilot do telewizora. Najważniejszym jednak elementem sztuki, na prawach jej pełnokrwistego bohatera i członka rodziny, jest stojący naprzeciw stołu Telewizor. Reprezentujący trzy pokolenia członkowie rodziny różnią się nie tylko wytykanym sobie nawzajem światopoglądem, ale też motywacjami, które każą im włączać telewizor. Grzegorz bezlitośnie obśmiewa maniakalną skłonność kobiet do oglądania seriali. Te tłumaczą się, że w ich życiu nic się nie dzieje, a w telewizorze jest samo życie i prawda. Sam Grzegorz jednak także nie potrafi oderwać rąk od pilota i oczu od ekranu. Może to właśnie podzielana przez bohaterów potrzeba kontaktu z Telewizorem pozwala im trwać jako rodzina? Może to już jedyne, co ich łączy? Trwa jednak ich ostatni seans…

Sztuka Anny Dwojnych ukazuje, jak media przyczyniają się do erozji więzi rodzinnych, alienacji jednostki i konformizmu w społeczeństwie. Telewizja staje się symbolem ideologicznych wpływów, które nie tylko kształtują postawy społeczne, ale również formują osobowości bohaterów. Jest to także komentarz do masowej konsumpcji kultury, gdzie odbiorcy zamiast twórczo uczestniczyć w życiu społecznym, stają się pasywnymi konsumentami obrazów i treści.

Dziś wieczorem improwizujemy

Tytuł oryginalny
Questa sera si recita a soggetto
Tłumacz
Straszyńska, Kamila
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
oraz głosy z widowni, klienci, lotnicy
Prapremiera
1930, Königsberg (obecny Kaliningrad), inscenizacja w tłumaczeniu na niemiecki

W pewnym teatrze reżyser rozpoczyna próby do spektaklu na podstawie noweli Pirandella. Jej treścią jest historia dość niekonwencjonalnej rodziny La Croce złożonej z rodziców – Ignacii i Palmira – i czterech córek – Momi, Titiny, Dori i Nenè. Rodzina przeprowadziła się na konserwatywną Sycylię, wzbudzając bulwersację lokalnej społeczności swoim stylem życia. Zarówno matka, jak i córki flirtują z miejscowymi oficerami lotnictwa; Palmiro, nie pozostając im dłużny, przeżywa płomienny romans z kabaretową wokalistką. Komplikacji będzie co nie miara i poleje się krew. 

Przedstawienie ma być w zamyśle reżysera improwizacją. Żąda on od aktorów, by w pełni utożsamili się z odgrywanymi postaciami. Jednocześnie co chwilę każe im wychodzić z roli i dostosowywać się do jego nowych pomysłów. Na tym tle wywiązuje się konflikt, który mocno zakłóca przebieg spektaklu. Aktorzy są raz sobą, raz odgrywanymi postaciami, nikt nie jest pewien, co jest fikcją, a co dzieje się naprawdę. W cały ten tragikomiczny bałagan ingeruje dodatkowo raz po raz zirytowana publiczność, potęgując chaos, a zarazem efekt komediowy. 

Nowatorski na tamten czas koncept teatru w teatrze pojawia się i w innych sztukach Pirandella. Dziś wieczorem improwizujemy jest bowiem częścią trylogii, w skład której wchodzą Każdy na swój sposób i najsłynniejsza sztuka noblisty – Sześć postaci w poszukiwaniu autora. We wszystkich trzech utworach zostaje zatarta granica pomiędzy rzeczywistością sceniczną a światem realnym. W każdej z nich dochodzi do pewnego rodzaju konfliktu – między aktorami a widzami, aktorami a reżyserem (tutaj) czy wreszcie aktorami a odgrywanymi postaciami – co uniemożliwia opowiedzenie historii. Pirandello ilustruje w ten sposób swoją tezę o niemożności odtworzenia rzeczywistości na scenie, której możliwości są zbyt ograniczone, a konwencja i prawda muszą się rozmijać.

  • Sztuka ukazała się drukiem w zbiorze Nagie Maski, wydanym przez ADiT w roku 2025.

Henryk IV

Tytuł oryginalny
Enrico IV
Tłumacz
Straszyńska, Kamila
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
role męskie można zredukować
Prapremiera
Teatro Manzoni, Mediolan, 1922

Podczas maskarady wieńczącej karnawał pewien włoski arystokrata niefortunnie spadł z konia i stracił kontakt z rzeczywistością. Od tego czasu minęło 20 lat, a on wciąż tkwi w przeświadczeniu, że jest cesarzem rzymskim Henrykiem IV, za którego był w momencie upadku przebrany. Siostra nieszczęśnika, a potem na jej prośbę siostrzeniec, Markiz Carlo di Nolli, dla spokoju chorego podtrzymują iluzję, stwarzając w odciętej od świata willi scenografię XI-wiecznego pałacu królewskiego i zatrudniając „dwór”. Na ścianie wiszą dwa olbrzymie portrety przedstawiające „Henryka” w przebraniu karnawałowym i jego wielką namiętność z tego czasu – Matilde, która wraz z nim wcieliła się w kostiumową rolę. Chorego poznajemy, gdy rodzina sprowadza do willi kolejnego lekarza z nadzieją na cud. Ten postanawia zastosować terapię szokową i skonfrontować pacjenta z jego wielką miłością. Przed „Henrykiem” staje ściągnięta w tym celu podstarzała nieco Matilde. Eksperyment zostaje w trakcie realizacji nieco zmodyfikowany: w kostiumy odwzorowane z portretów zostają ostatecznie ubrani córka Markizy Frida oraz Di Nolli. Czy terapia przyniesie skutek? Zdradzimy tylko, że pacjent swych „dworzan” mocno zaskoczy. I że poleje się najprawdziwsza krew. Uwaga – „w tym szaleństwie jest metoda”!

W Henryku IV pojawiają się obecne w każdym z dramatów Pirandella tematy: iluzji i rzeczywistości, czasu realnego i zatrzymanego, symbolicznej maski, teatru w teatrze. I jak w każdym z dramatów, łączy tu autor filozoficzną refleksję z dużą dawką humoru. Jak nie wybuchnąć śmiechem, gdy zatrudniony przez siostrzeńca nowy radca dworu pomyli historyczne postaci i, sądząc że przyjdzie mu odgrywać rolę Henryka Bourbona, obkuje się w niewłaściwej epoce i wdzieje zupełnie nieadekwatny kostium?

  • Sztuka ukazała się drukiem w zbiorze Nagie Maski, wydanym przez ADiT w roku 2025.

Ne me kite pa

Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Tragikomedia metafizyczna
Szczegóły obsady
aktorzy grają po kilka ról

Trzy pary – w tym jedna lesbijska – biorą ślub, rozwodzą się i szukają... niektóre na powrót siebie wzajemnie, inne swojego własnego głosu i tożsamości – tym razem już osobno. W swoim pełnym rozmachu debiucie dramaturgicznym Paulina Ilska z lekkością żongluje stylami i konwencjami, przechodząc płynnie od teatru absurdu, przez psychologiczny realizm, do romantyzmu czy baśniowości rodem ze Snu nocy letniej. A wszystko to, by z uważnością, czułością i sporą dawką humoru przyjrzeć się międzyludzkim związkom i naszym niezdarnym wysiłkom w poszukiwaniu szczęścia w miłości.

W scenach przedstawiających rozprawy rozwodowe przed Wysokim Sądem małżeńskie niesnaski zostają wyolbrzymione do poziomu groteski i absurdu, co znajduje swoje odzwierciedlenie w barokowym – a jednocześnie pełnym kolokwializmów – języku. Jednak przedstawione w krzywym zwierciadle sądowe batalie tylko pozornie służą ujawnieniu małostkowości sporów między małżonkami – na co wskazuje obecność komentującego wydarzenia Papieru, który przecież „wszystko przyjmie”. Gdzieś między kłótnią o to, kto dostanie lodziarnię, a kto fabrykę lnu, zawsze kryje się w końcu niezaspokojona potrzeba miłości. Najlepiej widać to w realistycznej scenie mediacji między Renatą i Adelą, w której konflikt o przeprowadzkę za granicę nie tyle wskazuje na dystans dzielący partnerki, ile na wzajemną potrzebę bliskości.

Inaczej jest w skonstruowanej na wzór dramatu romantycznego czy Wesela scenie, w której weselnych gości nawiedzają duchy przeszłości, zmuszając do konfrontacji z niewygodnymi emocjami. Dawne pragnienia, ideały i żale nie dają się już zmienić i zaspokoić, wskazując pośrednio na konieczność dbania o to, co jeszcze nie stało się jedynie wspomnieniem. Dlatego po wybuchowej eskalacji wszystkich związkowych konfliktów w dalszej części utworu i finalizacji rozwodów następuje epilog, w którym w baśniowym lesie dawni zakochani szukają desperacko swoich partnerów, śpiewając tytułową piosenkę Jacques’a Brela – Nie opuszczaj mnie. I choć nie wiemy, czy dane im będzie się odnaleźć – z perspektywy Wielkiej Bogini układającej postaci do snu nic się nigdy nie zmienia: wszyscy potrzebujemy miłości i nie chcemy zostać opuszczeni.

Wzrusz moje serce

Tytuł oryginalny
Hartiti et libi
Tłumacz
Handelzalc, Michael
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Komedia Levinowska
Szczegóły obsady
w sztuce poza głównymi bohaterami, występują również postaci epizodyczne, które mogą być grane przez statystów lub przez kilku tych samych aktorów
Czas akcji
wiosna, lato, jesień
Miejsce akcji
ulica przed domem Lalalali, mieszkanie Pszoniaka, pokój w hotelu
Prapremiera polska
24.04.2010, Teatr Nowy w Poznaniu, reż. M. Puchalski

Sędzia Lamka to nieszczególnie czymkolwiek wyróżniający się mężczyzna w średnim wieku, do szaleństwa zakochany w Lalalali (kelnerce i wokalistce, marzącej o wielkiej karierze), którą odwiedza co sobotę wieczór o ósmej. Pewnego razu wraz ze swoim małomównym i nieco wycofanym przyjacielem Pszoniakiem postanawia zrobić jej niespodziankę i zaskoczyć ją swoją uprzednio nie umówioną wizytą. Jak się jednak okazuje od razu po podejściu pod dom Lalalali, opowieści Lamki o ich wielkiej miłości były, delikatnie mówiąc, podkoloryzowane. Kobieta nie dość, że go na początku w ogóle nie rozpoznaje, to po jego przedstawieniu się zdecydowanie nie jest mile zaskoczona. Co więcej, kiedy Lamce i Pszoniakowi udaje się w końcu wejść do jej mieszkania, w jej szafie natykają się na niejakiego Barbaspasquę, ponoć francuskiego pedikiurzystę, który jest jednym z wielu tajemniczych, zagranicznych towarzyszy Lalalali.

Wzrusz moje serce to gorzka komedia o ludziach, którzy przez całe życie karmią się złudzeniami oraz kłamstwami. Sędzia Lamka za nic nie chce dostrzec prawdy o swoim wyimaginowanym związku, a Lalalala nie chce przyznać się do tego, że żadna z niej artystka estrady. Swoistym kontrapunktem i przeciwieństwem ich relacji Hanoch Levin uczynił zahukanego Pszoniaka i jego przesiadującą w domu żonę Jako-taką. Małżeństwo z zewnątrz nie wygląda na atrakcyjne, a sam Pszoniak w pewnym momencie próbuje się z niego wydostać, jednak ostatecznie wraca zarówno do domu, jak i do swojej Jako-takiej. Być może, w przeciwieństwie do Lamki (z którego w rzeczywistości nawet żaden prawdziwy sędzia), dostrzega niewygodną i niezbyt atrakcyjną prawdę o sobie samym i o innych.

Hanoch Levin w mistrzowski sposób łączy teatralne konwencje. Na ich styku tworzy jednocześnie głęboko egzystencjalną, jak i tragiczno-komiczną opowieść o iluzjach, które pozwalają ludziom żyć.

 

Ten, który się waha

Tytuł oryginalny
Ha'mitlabet
Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Tragikomedia
Szczegóły obsady
+epizody

Świat stworzony przez Hanocha Levina coraz częściej ożywa na polskich scenach. Do zapomnianej dzielnicy wiecznych hipochondryków, zatroskanych matek i bohaterów nieustannie marzących o dalekich podróżach dołącza Koklusz. Koklusz - „Kawaler pozbawiony wdzięku", bezustannie zajmujący się swoimi chorobami i wymianą dziewczyn, na które wciąż nie może się zdecydować. Pomimo usilnych starań, by wreszcie zdecydować się na tę jedną jedyną, pozostanie pomiędzy Pajlą, Maszkantą i Kisztą marząc wciąż o nieosiągalnych pięknościach, które spotka na swojej drodze. Znana „lewinowska” atmosfera, szybkie zwroty akcji, postacie wzbudzające śmiech, wzruszające swoją nieporadnością, ale i walką o szczęście.

Poetycki język zbudowany z zaskakujących metafor, który w ciekawy sposób opisuje wnętrze bohaterów i to, czego niejednokrotnie nie umiemy powiedzieć czy zaakceptować, czynią tę sztukę wyjątkową i lekką w odbiorze. Jednocześnie jednak porusza ona poważne treści, które dzięki tragikomicznemu stylowi pozwalają „oswoić” i niepostrzeżenie przeżyć coś ważnego. Bo przecież wielu się waha i wierzy, że lepiej jest tam, gdzie ich nie ma, a inni na pewno są szczęśliwsi od nich. Jak jednak pokazuje Ten, który się waha, nawet prezydentowi Stanów Zjednoczonych jest źle i każdy ma swoją Popoczegę, z którą musi się zmagać przez całe życie. Czy tego chce, czy nie...

Sztuka jest kolejnym dowodem na to, że dwie najważniejsze siły w życiu kobiet i mężczyzn to siła przyciągania i odpychania; to one rządzą wielkim światem oraz światem postaci Levina.

Wszyscy chcą żyć

Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Szczegóły obsady
Sztuka wieloobsadowa
Prapremiera polska
05.03.2016, Teatr im. Stefana Żeromskiego Kielce, reż. Dawid Żłobiński

Każdy chce żyć - czy też nie każdy chce umrzeć - o tym mówi historia właściciela dalekiej posiadłości - nie nieszczęśliwego, nie starego ani nie chorego – do którego nagle przychodzi Anioł Śmierci, obwieszczając mu, że musi umrzeć. Ponieważ okazuje się, że Anioł się pomylił przekręcając imię delikwenta, Pozna dostaje szansę na darowanie wyroku pod warunkiem, że znajdzie zastępstwo. Kto się na to zgodzi? Jego ukochana żona? Jego najdrożsi synowie? Jego starzy rodzice? Jakaś nieuleczalnie chora osoba? Zdesperowany kaleka? Może Chińczyk? I co będzie musiał dać za owo zastępstwo? Miłość, pieniądze, czy też wyegzekwuje je siłą? Świat roi się od różnych możliwości, ale jak mówi nasz przerażony bohater: „Ach, co za tragedia! Wszyscy chcą żyć!".

Prapremiera sztuki odbyła się w 1985 roku w Teatrze Cameri w reżyserii Hanocha Levina. Zagrali jego wielcy aktorzy: Josefem Carmon i Gita Munte.

Udręka życia

Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
Małżeństwo z trzydziestoletnim stażem i ich znajomy

„Ptaki przylatują na wiosnę, odlatują jesienią,

Turyści przyjeżdżają na miesiąc i wyjeżdżają, zarazy

Wybuchają, znikają, wszystko rusza się i zmienia,

I tylko jest jedna stała rzecz na świecie: Lewiwa."

(Jona)

„Wszyscy jesteśmy Gunklami."

(Jona)

Akcja sztuki Hanocha Levina rozgrywa się pewną nocą zimową w sypialni Państwa Popoch. Rozdarty psychicznie i kompletnie znudzony małżeństwem mąż, leżąc w łóżku przygląda się swojej podstarzałej żonie. Potrafi dokładnie przewidzieć, co Lewiwa za chwilę powie. Wulgarna i plebejska małżonka deklaruje wewnętrzną przemianę, chce wykupić kursy ceramiki i abonamenty do teatru. Zdesperowana chwyta się wszelkich sposobów, by zatrzymać przy sobie Jonę, m.in. obnaża się przed nim. Mężczyzna jest przekonany, że ich wspólne życie skończyło się tej samej nocy, kiedy się poznali. Jak mówi: „Trzydzieści lat, które nastąpiły po niej, opierały się tylko na strachu przed wstaniem i odejściem". Policzek wymierzony Lewiwie prowokuje Jonę do spowiedzi w obecności wszystkich czuwających nad nim duchów: tak wyznania Lewiwy i Jony stają się teatrem dla zmarłych przodków. Wreszcie i Lewiwa uświadamia sobie, że są ze sobą, bo nie było nikogo innego w pobliżu.

Pod pretekstem silnego bólu głowy i potrzeby zażycia pyralginy małżeńską parę odwiedza sfrustrowany i samotny Gunkel. Jest ciekaw, dlaczego w pokoju Popochów o drugiej w nocy pali się światło. Paradoksalnie przypadkowa wizyta sąsiada naprawia małżeńskie stosunki. Jona zdaje sobie sprawę, że nie ma dokąd iść, czuje strach przed pozostaniem samemu w nocy. Jego dylemat krąży wokół pytania: zostać Popochem czy Gunklem? W epilogu Jona umiera na rękach Lewiwy, przeżywszy z nią kolejne dwadzieścia lat.

Udręka życia to nie tylko wnikliwa, bezkompromisowa i sprośna analiza damsko-męskiej relacji, ale przede wszystkim wzruszająca refleksja nad kondycją człowieka, zawieszonego między trywialną doczesnością a śmiercią.

Solomon Grip

Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Solomon Grip jest uważany za pierwszy komediodramat Hanocha Levina i bardzo lubiany z uwagi na ciekawe role dla aktorów i małoobsadowość sztuki. Levin napisał ją w 1969 roku, wystawiona pierwszy raz została w Izraelu w tym samym roku w reżyserii Hilela Neemana. Ciekawostką jest, że ostatnio pojawiła się na deskach teatru Yiddishpil w języku jidysz, czyli właściwym dla świata przedstawionego w tekście (walka męża z żoną, doktor konkurujący o żonę i walczący ze śpiewakiem weselnym). Jednak w Izraelu - zwłaszcza w ostatnich latach - mówi się bardzo często, że najbardziej idealnym językiem dla sztuk Levina jest nie tylko jidysz, ale i – polski!

W tekście tym po raz pierwszy młody Hanoch Levin próbuje stworzyć swój niepowtarzalny świat małych, nieszczęśliwych bohaterów i przygląda się pod lupą ich marzeniom i pragnieniom, ale też, oczywiście, wadom, które niszczą innych oraz ich własne życie. Przyglądamy się więc stosunkom małżeńskim począwszy od rozstania pary, a skończywszy na ich niekonwencjonalnym powrocie do siebie. Bohaterem jest ciężko chory i umierający Solomon Grip, który choruje również po to, aby zajmowała się nim jego żona Parciflocha. Zatruwa jej życie swoją chorobą, podczas gdy żona staje się coraz słabsza i coraz bardziej spragniona własnego szczęścia. W pewnym momencie odchodzi do doktora Baramalaja, który zajmował się jej chorym mężem. W jego ramionach chce znaleźć szczęście i utracony spokój. Tworząc postacie Solomona, Parciflochy, doktora Barmalaja oraz brata Solomona – Jehoszui, na którego nikt nie zwraca uwagi, Levin tworzy niejako typy bohaterów, dialogi i sytuacje, które będą matecznikiem dla późniejszych tragikomedii.

Znawca Levina Haim Nagid podkreśla, że Solomon Grip to parodia historii o Edypie. Levin parodiuje znany mit, przedstawiając niejako ponowne narodziny bohatera – moment, w którym zaczyna być chory i stopniowo dziecinnieje. Straszne wydarzenia, w których Levin pozbawia człowieczeństwa swoich bohaterów, przeplatane są piosenkami (analogie do chóru) komentującymi zajścia, ale niejako łagodzącymi też tragizm sytuacji.

Zadziwiające, że prawdopodobnie w tym samym czasie, kiedy młody dramaturg pisze prowokujący kabaret "Królowa Wanny", zajmuje się takimi nihilistycznymi treściami. Możliwe, że Solomon był zatem też zamierzoną prowokacją i pytaniem do widzów o to, czy naprawdę tak jest, że nic nie ma sensu? Że ani miłość, ani bliskość nie są ważne, a istotne jest tylko zaspokajanie własnych pragnień i potrzeb? A jedyną pewną rzeczą jest umieranie, podczas którego człowiek staje się jak dziecko i tak naprawdę jest sam? Umierając zmienia siebie i całe swoje otoczenie, staje się nieznośny, a jedynym buntem, na jaki jeszcze go stać, jest nieprzyjmowanie tabletek uspokajających? Prowokacja, która zmusza do myślenia, a jednocześnie oswaja z trudnymi tematami, z którymi człowiek może sobie poradzić tylko poprzez śmiech.

Świetne wyraziste role i teatr, w którym czuć ducha przedwojennego żydowskiego teatru, ale i komedii dell arte pełnej żartów, wartkiej akcji i ciągłych potyczek słownych. Szczególne poczucie humoru każe autorowi rzucić swoich nieporadnych bohaterów w świat, w którym bardzo chcą odgrywać ważne role i dokonywać wielkich dzieł, ale im to nie wychodzi, więc oburzają się, śmieją, ulegają słabościom, zawsze jednak mówią nam coś autentycznego o nas samych.

dla ADiT - A. Olek

Pakujemy manatki

Tytuł oryginalny
Orzej mizwadot
Tłumacz
Poniedziałek, Jacek
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
Wiek postaci zróżnicowany

W świecie opisanym przez Hanocha Levina każdy cierpi na jakieś schorzenie i stoi nad grobem. Szabtajowi Szusterowi doskwierają zaparcia, od których w końcu umiera. Munio Globczik stara się pozbyć z domu swojej matki, wysyłając ją do sanatorium. Uparta staruszka nie daje za wygraną i za każdym razem ucieka z autobusu. Munio umiera w samym środku zupy, podawanej przez jego żonę Lolę. Amacja wraca z Ameryki, by pokazać swoim starzejącym się rodzicom amerykańską narzeczoną. Od tego momentu wciąż stoi w oknie i czeka na kobietę, która nigdy nie przychodzi. Jest tutaj również gość z Ameryki Południowej, Alberto Pinkas – mówca pogrzebowy i miejscowy lowelas. Gdy Alberto umiera, kolejnym mówcą zostaje Motke. Motke mieszka z żoną i bratem Avnerem. Odtrącony przez wszystkich Avner co drugi dzień wynosi jedną walizkę, próbując wyprowadzić się z domu brata. Elkanan Gelernter, wielki tłusty mężczyzna, także marzy o wyjeździe, ale do Szwajcarii, gdzie czeka na niego narzeczona. Codziennie pakuje walizki w środku nocy i rusza na przystanek autobusowy, lecz nigdy nie udaje mu się wyjechać. Mieszka z cierpiącą na nudności matką, którą odwiedza jej zmarły mąż w stroju turysty i zaprasza na wspólny spacer w zaświaty. Na koniec oboje przychodzą po Elkanana.

Wśród mieszkańców żydowskiej mieściny są tacy, którzy zabijają czas grając w brydża i tacy, którzy umierają, i są też młodzi, którzy próbują wyjechać w poszukiwaniu lepszego życia. Młodsze pokolenie tylko otwiera i zamyka walizki, nie troszcząc się o starszych. Życie toczy się od pogrzebu do pogrzebu, w rytmie konduktów żałobnych. W tle majaczy mit Zachodu, gdzie anatomia stoi na wyższym poziomie, a rozpacz jest bardziej znośna.