język polskijęzyk angielski

Blasco, Lola

Blasco, Lola

Ur. w roku w 1983 Alicante hiszpańska dramatopisarka, reżyserka, aktorka i wykładowczyni. Jest absolwentką Królewskiej Wyższej Szkoły Sztuki Dramatycznej oraz Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu im. Carlosa III w Madrycie, gdzie obecnie wykłada literaturę. W 2009 roku zdobyła Nagrodę im. Buero Vallejo za sztukę Sztuka pejzaż w jednym akcie z prologiem (Pieza paisaje en un prólogo). W tym samym roku założyła grupę teatralną Abiosis. W 2016 nagrodzona została Hiszpańską Narodową Nagrodą w dziedzinie Literatury Dramatycznej za sztukę Moja epoka, moja bestia (Siglo mío, bestia mía). W 2016 otrzymała stypendium SGAE, a w 2018 Teatru Pavón-Kamikaze, w wyniku czego powstała sztuka W miłości i na wojnie (En el amor y en la guerra). Jej sztuki prezentowane były m.in. na Festiwalu w Awinionie oraz dwukrotnie w Teatrze przy Stole w Dworku Sierakowskich w Sopocie. Przetłumaczone zostały m.in. na język polski, włoski, angielski, niemiecki oraz francuski. Jest również autorką opery Marie, która w styczniu 2021 roku powstała w koprodukcji Teatro Real z Teatro de La Abadía. Jej teatr określa się jako silnie zaangażowany, a sama autorka określa go mianem „fabuły politycznej”.
 

Kanikuła

Autor
Tytuł oryginalny
Canícula (Evangelio apócrifo de una familia, de un país)
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tragikomedia

Trójka braci siedzi w poczekalni przed drzwiami, za którymi umiera ich brat. Dołączają do nich ich siostry – bliźniaczki. W iście Beckettowskiej sytuacji rozważają, czy wejść do pokoju i pożegnać się z bratem. A jeśli pożegnanie w ogóle nie jest potrzebne? Jeśli to tylko jakiś fortel ze strony brata? Nie mogąc poradzić sobie ze śmiercią, zagadują ciszę. Milczenie i zdawkowe komunikaty przeradzają się w ściany słów. Jak pisze Piotr Olkusz w „Dialogu” 10/2019: „To opowieść o współczesnym eskapizmie ubierania wszystkiego w okrągłe słowa, by tylko nie przejrzeć na oczy? Bolesna krytyka współczesnych egoizmów i hedonizmu? Na pewno tak. Jednak oskarżenie formułowane przez hiszpańską dramatopisarkę nie jest zrzędzeniem przemądrzałego mentora czy litanią dobrej woli.”.

Tymczasem umierającego brata nawiedzają wizje, w których staje się umierającym Chrystusem. Rzeczywistość biblijna i współczesna stapiają się, tworząc tytułowy apokryf. Członkowie pooranej życiowo rodziny rozmawiają o konieczności zdjęcia brata z krzyża:

"PIERWSZA: […] Nawet jeśli go zdejmiemy, to nie ma pasterza. Jedyne, co pozostało, to pastwisko. A jedno pastwisko pochłania drugie. To wiedzą wszyscy. Zdjęcie go zdałoby się tylko na jedno…
DRUGA: Na co?
PIERWSZA: Na bycie pożywieniem w każdą niedzielę. A matka nie chciałaby na to patrzeć. Nawet gdyby jej syn był wielkim bohaterem, to sprawiłoby jej ból.
DRUGA: Mówmy po ludzku, proszę. Dla matki nie ma nic przykrego w myciu brudnego tyłka, prawda? Przynajmniej w podtrzymywaniu go. Nie wiem, może umyj mu łzami stopy".

Tym samym historia pewnej rodziny staje się parabolą hiszpańskiego społeczeństwa. Niewidoczny brat (słyszymy tylko jego głos) tak jak Chrystus jest figurą buntownika, głosi rewolucyjne hasła, lecz w scenie przedśmiertnego bluźnierstwa postać może reprezentować powidok frankizmu, we współczesnym świecie przejawiający się m.in. pod postacią ksenofobii („Gdzie są lekarze?! No, gdzie?! Na pewno się gdzieś obijają! Albo przyjmują nielegalnie tych czarnuchów bez papierów! […] Za Franco było lepiej!”).

W tej pojemnej znaczeniowo, przesyconej apokaliptyczną atmosferą sztuce krzyżują się różne piętra znaczeniowe: metaforyka biblijna przeplata się z opisem powikłanych relacji rodzinnych, a w szerszej perspektywie – również społecznych; tematy egzystencjalne płynnie przechodzą w refleksję dotyczącą choćby ról kobiet i mężczyzn w patriarchalnym społeczeństwie.

W finale bohaterom objawia się Syriusz, tytułowa kanikuła, podwójna gwiazda, która podobno jest zwiastunem nieszczęścia. Epilog przynosi jednak błysk nadziei – być może szansa na odnowę tkwi w siostrzeństwie. Do destrukcyjnej historii można napisać własny apokryf.

 

 

 

Harmonia ciszy

Autor
Tytuł oryginalny
La armonía del silencio
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tekst ukazał się w „Dialogu” 1/2022
Szczegóły obsady
obsadę można odrobinę zmniejszyć

Dolores, Esteban i Margarete, czyli kobieta, którą rodzeństwo próbuje namówić na sprzedaż pianina, mają różne podejście do badania tajemnic historii, pamięci i pielęgnowania tożsamości. Bohaterowie odkrywają, że czasem to właśnie w ciszy jest uwięziony najgłośniejszy krzyk, a muzyka pozwala „skomponować własny dysonans”.

Sceny rozgrywające się w teraźniejszości przeplatają się ze scenami dziejącymi się w czasach hiszpańskiej wojny domowej w latach 30. Poznajemy młodą wówczas Enriquetę, babkę Dolores, i Estebana, i jej ojca Alejandro, byłego dyrygenta. Enriqueta i Alejandro grają już nie z orkiestrą, ale w kinie, akompaniując niemym filmom. W życie córki, ojca i zakochanego w Enriquecie muzyka imieniem Jano coraz silniej wdziera się przemoc: stają się świadkami bombardowania w Alicante, terroru włoskich faszystów, ostatecznie Enriqueta zostaje zamknięta w więzieniu ulokowanym w Zamku Świętej Barbary w Alicante.

Harmonia ciszy to nie tylko sztuka o jednostkowym wymiarze rozliczenia się z przeszłością, ale również pogłębiona analiza uniwersalnych mechanizmów rządzących historią:

"Demokracja jest piękna, nie mówię, że nie, ale tylko w oczach głupców. Wiesz, co następuje po demokracji? Najgorszy z systemów politycznych… tyrania. Ludzie zawsze wybierają na swojego przywódcę tego najbardziej krwiożerczego – wilka. A ten staje się potem tyranem. Na początku lud się uśmiecha, bo tyran anuluje ich długi i rozdaje ziemię… ale wkrótce potem podniesie podatki i zmusi ludzi do pracy całymi dniami i nocami po to tylko, by nie knuli przeciwko niemu".

"Harmonia ciszy to historia przed- i powojnia hiszpańskiego; to historia o nadużywaniu władzy na małą i dużą skalę; to historia zła i nienawiści. W tle hiszpańska wojna Domowa swoje korzenie odnajduje w spektaklu ludzkiego barbarzyństwa, ale znajduje w dzieleniu się, w fikcji i poszukiwaniu piękna… pocieszenie."

− tłum. Paulina Eryka Masa, źródło cytatu: https://www.teatroespanol.es, źródło przekładu: https://paulinaerykamasa.com/harmonia_ciszy/

Jak mówi Dolores: "Bajki mówią: «Gdzieś tam jest zło i zawsze będzie. Uważaj, którą drogę wybierasz». Bajki działają jak… znak ostrzegawczy, właśnie, bajki ostrzegają cię przed złem". Blasco nicuje swoją sztukę schematami baśniowymi, motywami znanymi choćby z Jasia i Małgosi czy Czerwonego kapturka, by opowiedzieć o krętej wędrówce w mroki dwudziestowiecznej historii.

Spowiedź Don Kichota

Autor
Tytuł oryginalny
La Confesión de Don Quijote
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Monodram dla mężczyzny

Don Kichot w szpitalnej sali gra w karty i zwierza się milczącemu księdzu; w telewizorze − program informacyjny, spiker podaje coraz to brutalniejsze informacje o wojnach i kryzysie uchodźczym. Kichot rozpoczyna swoją gorzką "spowiedź". Współczesny Rycerz Żałosnego Oblicza punktuje społeczne przywary i patologie instytucji, a przede wszystkim − Kościoła katolickiego. Jaka jest misja błędnego (czy raczej - pozbawionego złudzeń) rycerza w świecie, w którym jednostka kruszona przez system nie jest w stanie już z nikim walczyć ani na nic wpłynąć?

"Niewątpliwie, ojcze, nienawiść opanowała «wewnętrzną twierdzę» wielu ludzi. Fałszywi błędni rycerze, w których żelaznych sercach nie ma już miejsca dla dobrych obyczajów. Nie, proszę księdza, oboje dobrze wiemy, że nieprawdą jest to, że Dawid mógł walczyć z Goliatem tak, by ten nie odciął mu głowy. Te czasy już minęły, a bycie rycerzem w obecnych, to tak jakby wypowiedzieć bogom bitwę".

"W Spowiedzi Don Kichota spotykamy chorego tytułowego błędnego rycerza w samym środku szpitalnej sali. Równie chorego, co społeczeństwo, w którym przyszło mu żyć. To społeczeństwo XXI wieku. Porzucający swą zbroję rycerz przestaje wierzyć we współczesny, otaczający go świat i możliwość pokonania wyrastających wokół niego murów fanatyzmu. Uzależniony od całodobowego programu informacyjnego, Alonso Quijano, ten rycerz Żałosnego Oblicza, opowiada  w ostatniej godzinie swego życia,  nie tylko o utracie  «tego co ludzie zwą rozumem»,  ale przede wszystkim o tragedii syryjskich uchodźców, wszechobecnym złu, tęsknocie za miłością i o zwykłym ludzkim współczuciu. To opowieść o śmierci i brutalności obecnych czasów".

− Paulina Eryka Masa

"Potoczysty monolog, rozpisany na niewielu kartkach, jest w gruncie rzeczy bardzo gęstym, precyzyjnie skonstruowanym filozoficznym traktatem. Dzięki temu autorka otwiera różne możliwości interpretacyjne. Może to być tekst o romantycznej naturze szaleństwa. Może to być tekst o realnych skutkach działania systemu odosobnienia, który w okrutny sposób pogłębia chorobę psychiczną. Może to być w końcu tekst zawierający ostrą krytykę polityczno-społeczną, wskazującą jasno, w jak bardzo zepsutym i nienaprawialnym świecie żyjemy".

− Ewa Hevelke, "Dialog" nr 6/2020

 

 

W miłości i na wojnie

Autor
Tytuł oryginalny
En el amor y en la guerra
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Środek raju, środek piekła. Ona i On przebywają zamknięci w hotelu, w centrum nieokreślonego turystycznego raju, i zmagają się ze sobą na argumenty. Znajdują się w zonie dla zamożnych białych turystów, odcięci od lokalnej społeczności, ale udają przed sobą świadomych i zaangażowanych globtroterów. Tymczasem nadchodzi monsun, nie, to raczej potężne tsunami. Ogrodzony hotel z każdej strony otaczają Obcy, Tamci, niebiali, ci niemogący schronić się przed niebezpieczeństwem...

Poczucie osaczenia jest kluczowe dla tego dramatu. Z biegiem dni opada fasada „cywilizowanego człowieka Zachodu”, pogawędki Onej i Onego stają się coraz bardziej obelżywe, podszyte poczuciem wyższości. „Udają głupich tylko po to, by na nas żerować, nie ufam im…” − mówi On o mieszkańcach anonimowego kraju. Innym razem powie: „Rozmnażają się. Jak chleb i wino. Wkrótce nie będzie widać morza. Niedługo ich ciała, wszystkie razem, przyczepione jedne do drugiego, przypominać będą ogromną wyspę. Przyciągają siebie nawzajem jak plastik na samym środku oceanu. Będą niczym ta dryfująca po Pacyfiku śmieciowa wyspa, która już zdołała osiągnąć wielkość trzy razy taką jak Francja”.

W jednej ze scen Ona i On rozmawiają o człowieku, który, próbując się przedostać na bezpieczny teren, umarł, a jego ciało zawisło na płocie dzielącym turystyczną „twierdzę” Onej i Onego od niebezpiecznych terenów. On skomentuje tę sytuację: „Nikt go stamtąd nawet nie ściągnął! Nikt go nie pochował! To też człowiek, obcy, ale wciąż człowiek. I mówię to ja. A nawet jeśli jest obcokrajowcem i żyje, pod każdym względem, jak zwierzę, to wciąż ma kształt człowieka…”. Ta sytuacja niepokojąco przypomina nam dramaty rozgrywające się na polsko-białoruskiej granicy.

Sytuacja eskaluje, On i Ona już nie myślą o wypoczynku (a przecież, jak mówili jeszcze niedawno, nie po to człowiek jedzie na wakacje, by wdychać śmierć), pulsuje przeczucie katastrofy... Dramat rozpisany na siedem dni, podobnie jak biblijne stworzenie świata, kończy się właśnie dnia siódmego, kiedy Bóg udał się na odpoczynek, a może − postanowił zignorować dzieło stworzenia i pozostawił ludzkość samą sobie. Ludzie zniszczą siebie nawzajem, ale przecież świat powstanie na nowo. Przynajmniej dla takich jak Ona i On, uprzywilejowanych i obojętnych.