język polskijęzyk angielski

Farsa

Zbrodnia w parafii

Tytuł oryginalny
Murder at Hamlington Manor
Tłumacz
Wronka, Stas
Bauman, Adam
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
meta-farsa kryminalna

Zbrodnia w parafii to farsa teatralna rozgrywająca się w trakcie spektaklu, który od początku zaczyna się rozpadać. Akcja osadzona jest w konwencji klasycznego kryminału salonowego: w tytułowej parafii dochodzi do morderstwa, a zgromadzeni bohaterowie powinni krok po kroku doprowadzić do jego rozwiązania. Problem w tym, że nic nie idzie zgodnie z planem, a sam spektakl stopniowo wymyka się spod kontroli. Postaci próbują grać swoje role, lecz są one nieustannie podmieniane, dublowane lub przejmowane przez innych aktorów. Znikają ustalone relacje, role zmieniają właścicieli, logika fabularna pęka, a teatralna umowa zostaje wystawiona na próbę. Kryminalna intryga, zamiast się klarować, coraz bardziej się rozmywa, bo ważniejsze od pytania „kto zabił” staje się pytanie „kto właściwie jest kim” i „czy ten spektakl jeszcze trwa”.

Farsa wykorzystuje klasyczne środki komediowe: pomyłki obsadowe, nagłe zwroty, powtórzenia, zapętlenia i narastający chaos. Jednocześnie tekst świadomie gra z konwencją teatru repertuarowego, pokazując mechanizm przedstawienia, które przestaje udawać spójną opowieść, a zaczyna odsłaniać własną konstrukcję. Im bardziej bohaterowie próbują ratować sens i porządek, tym szybciej wszystko się rozsypuje.

Zbrodnia w parafii to farsa o teatrze jako systemie improwizacji pod presją, o aktorach próbujących utrzymać iluzję, która dawno już pękła. Kryminalny pretekst służy tu jako rama dla komedii o zawodowej rutynie, chaosie scenicznym i desperackim podtrzymywaniu formy, która nie chce już działać. To tekst, który świadomie stawia na tempo, precyzję i kontrolowany rozpad, zostawiając widza z klarowną sytuacją wyjściową, a reżyserowi oferuje pełną swobodę inscenizacyjną.

Zajączku, to tylko taka faza

Tytuł oryginalny
Es ist nur eine Phase, Hase
Tłumacz
Szalsza, Piotr
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
osoby około pięćdziesiątki + młody mężczyzna
Prapremiera
19.1.2024, Komödie Winterhuder Fährhaus, Hamburg

Na wracającego do domu z pracy – po kolejnej zawodowej porażce – Miszę czeka kameralne przyjęcie-niespodzianka z okazji jego pięćdziesiątych urodzin. Oprócz jego żony, nauczycielki w gimnazjum, Christiny, wpaść mają ich przyjaciele – Klaus, nałogowy kobieciarz, a także jego żona Heike, która nie potrafi pogodzić się z upływającymi latami, ubiera się więc wyjątkowo niestosownie do wieku. Kryzys wieku średniego i jego najróżniejsze (zazwyczaj komiczne) przejawy to główny temat wyjątkowo zabawnej farsy Stefana Vögela, będącej adaptacją powieściowego bestsellera pod tym samym tytułem. Wszystko zaczyna się od niefortunnego prezentu, który pomimo tego, że urodzinowe przyjęcie okazało się kompletną klapą, Klaus i Heike wręczają Miszy - to książka pt.: Zajączku – to tylko taka faza – czyli otucha dla dojrzewających starszych panów. 

Podczas gdy Misza zatapia się w lekturze, odkrywając w sobie „drugą młodość” i cytując coraz to nowe „odkrycia”, Klausowi też zaczyna udzielać się owa „gorączka”, przejawiająca się przede wszystkim w koszmarnych pląsach do hitów z jego młodości. Na szczęście występ zostaje szybko zakończony przez szwankujący pod wpływem nagłego wysiłku kręgosłup Klausa. Nawiązuje się dyskusja o tym, co wiek tak naprawdę oznacza i jak metryka ma się do tego, na ile człowiek się tak naprawdę czuje. Biorąc pod uwagę okoliczności, można przewidywać, że uczestników zaprowadzi to do… całkiem tragicznych wniosków…

 II akt rozgrywa się już kilka tygodni później. Misza paraduje po mieszkaniu w stroju rowerowym (na głowie ma nawet kask, a na nogach kolarskie buty, które nieznośnie stukają i rysują parkiet), a kolejne pomieszczenia zagraca kupowanymi masowo, wyjątkowo drogimi sprzętami do ćwiczeń – jak oznajmia, przygotowuje się do startu w maratonie. Tymczasem Heike rzuciła Klausa dla młodego Greka, a rzeczony słomiany wdowiec w rozpaczy postanawia zamieszkać… z Miszą i Heike. Jakby tego było mało, przyjeżdża do nich syn, Łukasz, który swoim młodym, wysportowanym ciałem wzbudza zazdrość i jeszcze intensywniej podkopuje już i tak chybotliwą męskość świeżo upieczonych pięćdziesięciolatków. 

Siłą farsy Vögela są z pewnością wyraziste, wręcz karykaturalne postaci. Mnóstwo tu przekomarzania, dynamicznych dialogów wywołujących salwy śmiechu, ale i slapsticku, a nawet podanego w bardzo przystępnej, zabawnej formie komentarza społecznego. Jak poradzić sobie z postępującym wiekiem i spróbować odnaleźć się na nowo w starzejącym się ciele? Jak nie oddać życia walkowerem, nie popadając w śmieszność (tu akurat bohaterowie sztuki służą raczej za negatywny przykład…)? Słowem – jak niezależnie od okoliczności zawsze dobrze się bawić? Nieważne, jak na to pytanie sobie odpowiecie – na pewno dobrą odpowiedzią będzie pójście do teatru na tę sztukę austriackiego mistrza komedii!

Kto otruł kota…?

Tytuł oryginalny
The Murder Room
Tłumacz
Woźniak, Daniel M.
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Czas akcji
współcześnie, początek czerwca
Miejsce akcji
wiejska posiadłość Edgara kilka mil od Harrogate, Yorkshire, Wielka Brytania

Napisana przez amerykańskiego dramatopisarza Jacka Sharkeya w 1977 roku sztuka to szalenie śmieszna i jedyna w swoim rodzaju farsa kryminalna. Jej głównym bohaterem jest żyjący w Wielkiej Brytanii wdowiec, ojciec dorosłej córki oraz właściciel wiejskiej posiadłości – Edgar Hollister. Mężczyzna oszołomiony zgrabnymi nogami ponętnej Mavis Templeton postanawia ożenić się z nią po zaledwie kilku tygodniach od poznania. Aby zdobyć zainteresowanie kobiety, postanawia udawać starszego niż jest w rzeczywistości. W tym celu zakłada perukę oraz sztuczne wąsy! Tymczasem niczego nieświadoma Mavis uknuwa spisek ze swoim kochankiem Jamesem Crandallem, inspektorem policji, w ramach którego postanawiają po ślubie kobiety z Edgarem otruć jej nowego męża jego ulubionym kakao doprawionym śmiercionośnym cyjankiem, aby przejąć władzę nad jego majątkiem… Nie biorą jednak pod uwagę faktu, że Edgar może nie posiadać aż tak dużego majątku, jak sobie wyobrażają, ale również, że wcale nie jest starszym, zniedołężniałym panem i może zacząć podejrzewać spisek, przez co nie wszystko pójdzie po ich myśli, a śmiertelnym kakao zostanie napojony niewinny i niczego nieświadomy kot Mavis. Kobieta, chwytając się ostatniej deski ratunku, postanawia zastrzelić swojego świeżo poślubionego męża, jednak i tu może nie przewidzieć pewnych okoliczności… bo kto wie, czy w magazynku były na pewno prawdziwe naboje? Tak czy inaczej, Edgar znika w niewyjaśnionych okolicznościach, rozpoczyna się śledztwo, a jakby było jeszcze za mało nagromadzenia komplikacji, to w tym samym czasie powraca do domu po ukończeniu studiów córka Edgara Susan wraz ze świeżo poznanym na statku narzeczonym Barrym, a gosposia Lottie zaczyna coraz odważniej wyrażać swoje podejrzenia względem Mavis. Problem w tym, że śledztwo prowadzi nie kto inny jak jej kochanek! Cała nadzieja więc w tajemniczym komisarzu policji Abelu Howardzie, który zaskakująco przypomina zaginionego Edgara…

Z połączenia kryminalnego wątku zabójstwa oraz następującego po nim śledztwa z typowo farsowymi rozwiązaniami dramaturgicznymi powstała wciągająca sztuka, którą czyta się z zapartym tchem, jednocześnie bawiąc się przy tym na całego. Jack Sharkey przeprowadza swoich czytelników oraz potencjalnych widzów spektaklu przez intrygę pełną niespodziewanych zmyłek i zaskoczeń. Nawet kiedy sztuka będzie zmierzać już do swojego szczęśliwego zakończenia i wyjaśnienia, nie możemy być pewni, że autor nie wyciągnie jeszcze jakiegoś kolejnego asa z rękawa. Dobra zabawa gwarantowana!

Teraz kolej na nią

Autor
Tytuł oryginalny
It’s Her Turn Now
Tłumacz
Woźniak, Elżbieta
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
nowa wersja "Okna na parlament, adaptacja: Michael Barfoot

Rebecca Willey, ministra londyńskiego rządu, ma wziąć udział w nocnym posiedzeniu Izby Gmin. Zamiast poświęcać się parlamentarnym obowiązkom, postanawia jednak zostać w hotelu z młodym atrakcyjnym doradcą rządowej opozycji, Johnem. Zaserwowawszy swoim małżonkom mocne alibi, kochankowie włączają romantyczna muzykę i przebierają się w seksowne ciuszki. Farsa nie byłaby jednak farsą, a Ray Cooney Rayem Cooneyem, gdyby ta sielanka nie została mocno i dotkliwie zakłócona: w chwili gdy kochankowie rozsuwają okienne zasłony, by podziwiać widok na Trafalgar Square, ich oczom ukazuje się przytrzaśnięte framugą okna martwe ciało. A to dopiero początek problemów. 

Teraz kolej na nią jest dostosowaną do głównej roli kobiecej adaptacją świecącego tryumfy od ponad trzydziestu lat hitu Cooney'a Okno na Parlament – z całą jego gamą komicznych pomyłek i plejadą charakterystycznych postaci. Rozrywka zapewniona.

Kto puka, nie błądzi

Tytuł oryginalny
Flat Out
Tłumacz
Kaduczak, Jacek
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Czas akcji
marzec, dwie godziny (12.00-14.00)
Miejsce akcji
mieszkanie Claire i Hugh w londyńskim South Kensington
Prapremiera
31.05.2019, Ovation Theatres, Upstairs at the Gatehouse w Londynie, reż. John Plews

Kto puka, nie błądzi to współczesna farsa w stylu sztuk prawdziwego mistrza tego gatunku: Raya Cooneya. Spektakl w założeniu autorki – Jennifer Selway – dzieje się w czasie rzeczywistym, w przeciągu dokładnie dwóch godzin. Akcja sztuki rozgrywa się w realistycznie urządzonym londyńskim mieszkaniu. Jej prapremiera odbyła się w Upstairs at the Gatehouse i doczekała się dwóch nominacji do nagród Offies (The Off West End Theatre Awards) za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą oraz drugoplanową rolę męską.

Claire i Hugh Carmichaelowie (małżeństwo około pięćdziesiątki) są właścicielami mieszkania w ekskluzywnej londyńskiej dzielnicy South Kensington. Stan samego mieszkania pozostawia jednak wiele do życzenia. Na suficie widać żółte plamy od przeciekającej przez dach wody, a na podłodze co i rusz można napotkać biegnące myszy. I to właśnie w tym mieszkaniu zupełnie nieoczekiwanie spotkają się wszyscy bohaterowie sztuki. Akcja zaczyna się od tego, że Claire postanawia udostępnić je swojej owdowiałej (choć nieprzyznającej się do tego) przyjaciółce – Angeli – na romantyczną schadzkę z jej kochankiem – Gillesem (oficjalnie żonatym, w rzeczywistości rozwodnikiem). Jednak, jak się okazuje, tego dnia to nie tylko oni będą mieli pomysł, aby zjawić się w mieszkaniu Carmichaelów. Randkę pary kochanków najpierw utrudni pojawienie się chorwackiej sprzątaczki oraz - chwilę później - samej Claire. Potem będzie już tylko gorzej. Dojdzie do tego, że przerażeni najściem nieoczekiwanych gości kochankowie będą musieli ukrywać się na rusztowaniu za oknem. I to nie tylko przed owdowiałym w podejrzanych okolicznościach sąsiadem z dołu, a także młodym i nadgorliwym pracownikiem agencji nieruchomości, ale również przed córką samego Gillesa oraz przebierającym się za kobietę mężem Claire. Skąd oni wszyscy znajdą się nagle w jednym i tym samym miejscu? To już pozostaje tajemnicą sztuki. Jedno jest jednak pewne: drzwi od mieszkania nie pozostaną na długo zamknięte, a kolejne wejścia i wyjścia bohaterów będą powodować serię niezręcznych oraz prześmiesznych sytuacji!

Sztuka Jennifer Selway to farsa z prawdziwego zdarzenia, napisana z dużą sprawnością i świadomością konwencji. Brytyjska autorka przy pomocy swojego tekstu pragnie przede wszystkim rozśmieszać swoją widownię. Jednocześnie jednak w lekki i ironiczny sposób problematyzuje również współczesne patologie rynku nieruchomości, a także opowiada o owdowiałych i rozwiedzionych ludziach, którzy nie ustają w poszukiwaniu prawdziwej miłości. Nawet jeśli nie tak łatwo – i nie od razu – się do tego przyznają!

Jeszcze Polska nie zginęła

Tytuł oryginalny
Noch ist Polen nicht verloren
Tłumacz
Manthey, Elżbieta
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
według scenariusza filmowego pt.: "Być albo nie być" Melchiora Lengyela
Czas akcji
na chwilę przed oraz podczas II wojny światowej
Miejsce akcji
Poznań

Komediowa sztuka Jürgena Hofmanna na podstawie scenariusza filmowego Być albo nie być Melchiora Lengyela to jednocześnie niezwykła farsa o sile teatru, jak i niecodzienny melodramat patriotyczny rozgrywający się w Poznaniu, w przeddzień wybuchu II wojny światowej. Niemiecki autor zaprasza publiczność do wejścia za teatralne kulisy, w których trwają właśnie próby do Hamleta oraz kontrowersyjnej (ze względu na temat i czas powstawania) sztuki Gestapo. Próby do spektaklu o nazistach zostają z dnia na dzień przerwane odgórnym rozporządzeniem. Pozostaje więc grać w teatrze tylko pozornie bezpiecznego Hamleta, ale kto wie, być może zarówno esesmańska scenografia, jak i kostiumy się jeszcze przydadzą. W końcu wszyscy już czują w powietrzu, że wojna nieuchronnie się zbliża… 

Jeszcze Polska nie zginęła to szalenie oryginalna i prześmieszna sztuka polityczna. Widz w żadnym momencie nie może być do końca pewien, czy to, co ogląda, jest rzeczywistością czy scenicznym zmyśleniem. Fałsz miesza się z prawdą, a kunszt poznańskich aktorów zostaje wykorzystany w walce z niemieckim okupantem. Jak się okazuje, czasem wystarczy determinacja, spryt i siła przekonywania, aby uratować kraj przed zagładą. Nie udałoby się jednak bez pracy prawdziwie zespołowej, więc proszę państwa: wszystkie ręce na pokład! Jeszcze Polska nie zginęła!

Balkon'y

Tytuł oryginalny
Balcony Connection
Tłumacz
Bikont, Karolina
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
„Wyjście awaryjne albo Naiwni śpią spokojnie”
Czas akcji
realny
Miejsce akcji
sypialnia Vallone’ów, salon Dabney’ów – sąsiednie mieszkania wysokiego apartamentowca
Prapremiera
Bazylea, Teatr Piccolo, Piccolinissimo, 1988
Prapremiera polska
29 czerwca 2024, Ursynowskie Centrum Kultury "Alternatywy", reż. Tomasz Dutkiewicz

Historia powstania tej wyśmienitej komedii małżeńskiej jest dość tajemnicza. Oto jeden z czołowych dramatopisarzy austriackich, znany z wnikliwych obserwacji mieszczańskiego życia i jego tajemnic skrzętnie skrywanych za zasłoniętymi firankami, postanawia napisać rasową farsę, pod względem intrygi, konstrukcji oraz charakterystyki bohaterów dorównującą najlepszym angielskim wzorcom, ba! – umieszczając akcję oczywiście w Ameryce, do tego stopnia zaciera własne autorskie ślady, że doprawdy trudno uwierzyć w europejskie pochodzenie tej sztuki, gdyby nie... w sposób mistrzowski przeprowadzone zapętlenie wydarzeń zmuszające widza do czujnego, wręcz detektywistycznego śledzenia, kto kogo oszukuje i dlaczego, kto się czego domyśla i komu co jest na rękę.

Oczywiście czuć tutaj wprawną rękę i oko znanego Austriaka, ale skoro dołożył tyle starań, aby ukryć się pod pseudonimem, powołał nawet tłumacza na język niemiecki – nie psujmy tej mistyfikacji.

Akcja będzie przebiegać w dwóch sąsiadujących ze sobą mieszkaniach na jedenastym piętrze wieżowca.

W mieszkaniu państwa Vallone, w sypialni z wyjściem na balkon, zastajemy parę kochanków po nieudanym tête-à-tête. To Nancy Vallone i jej sąsiad, Philipp Dabney, który nie stanął na wysokości zadania. Nancy jest wyrozumiała, ponieważ jednak nie chciałaby zaprzepaścić okazji, jaką jest wyjazd w delegację jej męża, inicjuje ponowne zbliżenie... I właśnie wtedy wraca John Vallone – niespodziewanie o dzień wcześniej. Nancy w popłochu wyrzuca kochanka i jego ubranie na balkon i udaje rozespaną. Wita się z małżonkiem, wmawia mu, że po takiej podróży na pewno jest śpiący, a sukcesy w pracy lepiej będzie świętować rano. Przekonawszy się, że John śpi snem kamiennym, Nancy daje Philowi znak, żeby przemknął do wyjścia. Ale John budzi się. Pierwszą jego myślą jest, że to kochanek jego żony, ale Nancy i Phil odgrywają przekonującą scenkę i John zaczyna wierzyć, że Phil to włamywacz, który został nasłany na niego w celu skradzenia walizki z niesłychanie ważnymi, supertajnymi dokumentami. Ledwo jednak uwierzył i, jako rodowity Sycylijczyk, chwycił za broń, Phil zmienia taktykę i podaje się za niejakiego Jacksona, kochanka sąsiadki, pani Dorothy Dabney. Twierdzi, że mąż pani Dabney niespodziewanie wrócił o dzień wcześniej z podróży służbowej i on, Jackson, ze strachu przed irlandzką krwią drzemiącą w żyłach pana Dabneya, niewiele myśląc wziął ubranie pod pachę i przeskoczył na sąsiedni balkon, czyli balkon państwa Vallone. 

Choć John niechętnie porzuca wersję o włamywaczu – potencjalna kradzież na zlecenie pozwoliła mu na chwilę poczuć się kimś ważniejszym niż jest w istocie – to jednak po niezbitych argumentach, rzecz jasna wyssanych z palca, musi uwierzyć. Frapuje go jednak nie na żarty wyczyn, jakim jest skok z balkonu na balkon – rzecz właściwie prawie niemożliwa przy takiej odległości i na takiej wysokości (a prawie czyni różnicę, o czym przekona się na własnej skórze).

Phil Dabney – alias Jackson – po wypiciu drinka zaproponowanego na uspokojenie nerwów szczęśliwie opuszcza mieszkanie państwa Vallone. I dokąd się udaje? Tego na razie nie wiemy. Państwo Vallone wracają do łóżka, John, podniecony zajściem, namawia udającą nie do opanowania senność żonę do harców, aż tu nagle... w drzwiach balkonowych staje facet w gaciach z zawiniątkiem ubrań pod pachą. Przedstawia się jako Bob Jackson i roztrzęsiony opowiada o tym, że jest kochankiem pani Dorothy Dabney, której mąż niespodziewanie wrócił dzień wcześniej do domu, a on, Jackson, ze strachu przed jego irlandzkim temperamentem, niewiele myśląc, uciekł przez balkon i przeskoczył na sąsiedni... Dla Johna Vallone, rodowitego Sycylijczyka, tego już za wiele. Zarzuca żonie, że tamten Jackson był jej kochankiem, a ten – jest złodziejem. Albo na odwrót. Jak się domyślamy, tamten, czyli Phil Dabney, faktycznie „wrócił wcześniej do domu” – z podróży służbowej, którą spędził – u Nancy Vallone w sypialni. Ale Nancy wszystkiemu zaprzecza, a że ma dar przekonywania, udaje się jej namotać następującą intrygę: oboje Jacksonowie to wynajęci złodzieje. Tylko jak to udowodnić?

Drugi akt rozgrywa się w salonie państwa Dabney – z wyjściem na balkon. Następuje szereg zmian frontów, kilka oszustw, a nawet prawda uchodząca za kompletną bzdurę. W rezultacie cała piątka bohaterów dyskutuje w salonie państwa Dabney... poza Philem, który jako jedyny nie może pokazać się Johnowi, ponieważ John jako jedyny ma wyjść z tego cało – czyli zachować dobre samopoczucie i niezachwianą wiarę w to, że ma wierną, niezdolną do zdrady żonę. Bowiem również Bob Jackson dopuszcza się zdrady – jako najlepszy przyjaciel Phila sypia z jego żoną, kiedy Phil wyjeżdża... wiadomo dokąd. 

A wniosek z tego taki: trzeba wierzyć w to, co nam bardziej na rękę.

Włamywacze

Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ jedna męska postać jako nagranie audio z offu oraz epizody grane przez tych samych aktorów
Miejsce akcji
salon w dużym domu jednorodzinnym

Łysy i Zygmunt to dwaj włamywacze, którzy zostają wysłani przez swojego szefa na akcję. Mężczyźni mają pojechać do prywatnego jednorodzinnego domu, który przez kilka godzin będzie akurat stał pusty i w którym ponoć ukryte są dokumenty niewygodne dla ich szefa. Papiery mają znajdować się w sejfie, stąd podczas akcji konieczna obecność Łysego, specjalisty od otwierania nawet najtrudniejszych zamków, znającego dokładny adres i numer domu. Zygmunt nie jest jednak zadowolony z jego towarzystwa. Łysy może i zna się na zamkach, ale do najmądrzejszych i najbardziej rozgarniętych osób zdecydowanie nie należy. Co zresztą co i rusz sam później udowadnia podczas trwania akcji. Mężczyźni są jednak na siebie skazani i niezależnie od tego, co się na miejscu ostatecznie wydarzy, to chcąc nie chcąc muszą ze sobą współpracować.

Sztuka Artura Zygmuntowicza to prawdziwa komedia omyłek. Podczas kiedy włamywacze próbują znaleźć teczkę z dokumentami, okazuje się, że wbrew zapewnieniom szefa w domu nie są wcale sami. Do salonu wchodzi nagle półnagi Karol - policjant i brat bliźniak właściciela posesji. Włamywacze niespodziewanie mają prawdziwego farta. Zostają wzięci za rzeczoznawców sztuki, którzy mieli przyjść, aby wycenić kolekcję dzieł Nikifora. Pomyłka Karola, a także głupota Łysego (który, jak się później okazuje, źle zapamiętał adres domu) oraz pojawianie się w przestrzeni salonu kolejnych niespodziewanych osób (m.in. prostytutki, kuriera czy chcącego robić szemrane interesy księdza) powodują serię absurdalnych sytuacji, wywołujących salwy niekontrolowanego śmiechu.
Uwaga! Po przeczytaniu całej sztuki mogą was od śmiechu rozboleć brzuchy!

Obiekt zdjęciowy czyli Komedia z planu filmowego wzięta

Tytuł oryginalny
Location, Location, Location, A Somewhat Silly Play
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Miejsce akcji
Nowy Jork, wnętrze baru, wnętrze apartamentu Charliego i Karen

Oto historia pracującego na giełdzie Charliego, bogatego mężczyzny w średnim wieku, mieszkającego w drogim apartamencie na Upper East Side, który z dnia na dzień wraz z całą swoją rodziną rozpoczyna przygodę w branży filmowej. Interesy mężczyzny nie idą najlepiej. Produkt, który sprzedał swoim klientom, okazał się kompletnym niewypałem, na skutek czego stracili ogromne sumy pieniędzy. Charlie został zawieszony w pracy, a nadzór giełdowy uruchomił śledztwo w jego sprawie. Mężczyzna potrzebuje pięćdziesięciu tysięcy dolarów. O pożyczkę prosi swojego brata, zwolennika Trumpa, z którym ze względu na różnice poglądów nie ma najlepszych relacji. Ten jednak oczywiście mu odmawia. Charlie siedząc w barze przypadkiem podsłuchuje rozmowę Tiny, kierowniczki produkcji ds. obiektów zdjęciowych. Kobieta na cito potrzebuje apartamentu, dokładnie takiego jak jego, w którym będzie mógł odbyć się jednodniowy plan zdjęciowy. I tak się akurat składa, że na wynajem ma dokładnie pięćdziesiąt tysięcy dolarów.

W swojej komedii, napisanej w typowo farsowym stylu, z wartką akcją i cudownymi zbiegami okoliczności, autor żartuje sobie zarówno z konsumpcjonistycznego środowiska zamożnych nowojorczyków, jak i owianych prestiżem przedstawicieli branży filmowej. Bawiąc się konwencją planu zdjęciowego, w lekki sposób dotyka takich tematów jak konformizm, poprawność polityczna czy prawa LGBTQUIA+. Uruchamia absurdalny ciąg zdarzeń, w efekcie którego cała rodzina Charliego dołącza do ekipy filmowej i przeprowadza się do Hollywood.

Okazuje się więc, że aby zapewnić sobie i swojej rodzinie karierę w filmie, wystarczy znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie oraz... mieć dobry słuch.