Kwiaciarka
W piwnicy kwiaciarni PIĘKNE OKAZJE trwa oblężenie. Ósmy marca, dzień największego utargu i najmniejszej cierpliwości. Odłamane główki róż trafiają do koszyczków, bo nic nie może się zmarnować, zwłaszcza iluzja. Mirjana Medojević zaczyna od faktur, wiader z wodą i zmęczonych nóg, a kończy na rozmontowanym świecie, w którym wszystko da się „odpicować”, byle się sprzedało. To farsa, która wie, że śmiech jest najtańszym środkiem znieczulającym. I używa go oszczędnie.
Tekst pulsuje wielogłosem. Dialog przechodzi w monolog, didaskalia przejmują scenę, a „deski, które oznaczają życie” zostają dosłownie wyrwane spod nóg. W centrum wyrasta Bukiet, wysoki na metr dziewięćdziesiąt, dumny i dekoracyjny. Ma zasłonić wszystko, co nie mieści się w estetyce święta. Im piękniejszy, tym więcej ukrywa. Trudno o celniejszy obraz systemu, który kocha powierzchnię i boi się wnętrza.
Medojević pisze o pracy, która nie kończy się po zamknięciu drzwi. O przemocy, która nazywa się „zdenerwowaniem”. O kobietach, które funkcjonują sprawnie nawet wtedy, gdy coś w nich już dawno pękło. Solidarność miesza się tu z rywalizacją, troska z ironią, zmęczenie z obowiązkiem. Nikt nie ma czasu na wielkie deklaracje, bo trzeba natychmiast wymienić wodę w wiadrach. Farsa przyspiesza, aż zaczyna boleć.
To materiał sceniczny odważny i bezlitosny. Można go zagrać realistycznie, można groteskowo, można pozwolić, by teatr rozpadł się na oczach widza. Najważniejsze jednak, że po tej lekturze bukiet przestaje być niewinnym prezentem. A ósmy marca przestaje być tylko datą w kalendarzu. Zostaje pytanie, co wydarzy się dziewiątego. I czy nadal będziemy udawać, że wszystko pachnie wiosną.