Celler-Jezierska, Sara
Aby uzyskać więcej informacji o tłumaczu, proszę o kontakt na agencja@adit.art.pl
Aby uzyskać więcej informacji o tłumaczu, proszę o kontakt na agencja@adit.art.pl
Autorka w dziewięciu scenach przedstawia ewolucję ludzkiej świadomości na przestrzeni tysiącleci: od pierwotnej, bydlęcej prostoty, poprzez wyparcie się fizyczności, badanie jej, aż do wyrafinowanej, cywilizowanej obojętności. Miejsce akcji prezentowanych scenek pozostaje niezmiennie to samo – lecz z upływem czasu zmienia się jego funkcja: raz jest garnizonową latryną dla rzymskich żołnierzy, świątynią czy hippisowskim squatem, by ostatecznie przeobrazić się w agencję matrymonialną.
To, co w czasach niedomytych Anglosasów było kloacznym dołem, w wiekach późniejszych obrasta domami, pracowniami, komputerami. Niezależnie od roli przypisanej temu skrawkowi londyńskiej ziemi w danym okresie historii, jest on niezmiennie świadkiem tych samych ludzkich namiętności, tęsknot i zmagań. Paradoks polega na tym, że poznawszy swoją planetę i przekopawszy się przez swój umysł na wszystkie możliwe sposoby – człowiek wciąż pozostaje bezradny, bez „instrukcji obsługi” wobec własnych emocji. Tytuł sztuki jest, oczywiście, prowokacją: tekst opowiada o wszystkim, tylko nie o miłości, a więc − o jej braku, o kopulacji, o instynkcie „ulżenia sobie”, o represjonowaniu własnej seksualności, o represjonowaniu intymności przez „miłość wyzwoloną”, o strachu przed własną seksualnością, a także – o strachu przed wyznaniem miłości drugiej osobie. W finale jedna z bohaterek – organizatorka sadomasochistycznych spotkań – dławi się i dusi słowem „kocham”, nie mogąc go wypowiedzieć.
Refleksyjność sztuki nie pozbawia jej lekkiego humoru. Buffini, niezależnie od epoki, której realia odtwarza, używa współczesnego − ostrego i momentami prowokującego − języka. Przy tym autorce udaje się wydobyć kulturową esencję każdego z opisywanych okresów, choć swoje obserwacje okrasza dużą dozą ironii. W Loveplay pobrzmiewają echa Niebezpiecznych związków (filmu i książki) czy Korowodu Schnitzlera. Czy „korowód epok” w ujęciu Buffini ma w sobie podobny skandalizujący potencjał?
Treść: