warsztaty: Dramat w procesie rozwoju
Powarsztatowe prezentacje w PWSTFiTV w Łodzi w ramach XXXXIV Festiwalu Szkół Teatralnych
20.05. 2026 – godz. 12.00, Sala 136A
Joanna Oparek – Osobliwość singularity
Kuba Kapral – Happy Mell
Powarsztatowe prezentacje w PWSTFiTV w Łodzi w ramach XXXXIV Festiwalu Szkół Teatralnych
20.05. 2026 – godz. 12.00, Sala 136A
Joanna Oparek – Osobliwość singularity
Kuba Kapral – Happy Mell
Do legendarnego badacza sztucznej inteligencji profesora Witza przychodzi dziennikarz Tom. Chce porozmawiać o zainicjowanym przez profesora w roku 2049 na obszarze Łodzi projekcie, który nieco wymknął się spod kontroli. Celem projektu było „badanie konsekwencji samoistnego rozwoju systemów koegzystujących inteligencji organicznych, aorganicznych, inteligencji łączonych i wspomaganych oraz transinteligencji biotechów i technobiotów, a także towarzyszących jednostek niepełnosystemowych”. Chodziło w nim o ochronę praw inteligencji niezależnie od jej pochodzenia – bez faworyzowania czy dyskredytowania którejkolwiek z form. Z czasem jednak inteligencja nazywana „potocznie i obraźliwie” sztuczną zaczęła przejmować kontrolę nad pozostałymi formami i „osoby w pełni ludzkie” znalazły się w zdecydowanej mniejszości. Zagrożone wyginięciem, kryją się w ruinach postapokaliptycznego miasta. Tom, który z czasem nabiera coraz większej wiedzy o rozwoju projektu, traci jednocześnie coraz bardziej rozeznanie w sytuacji. Kto jest kim? Czy demoniczna córka profesora, Mona, jest człowiekiem z krwi i kości, czy jako pełnokrwisty człowiek zginęła wraz z matką w wypadku samochodowym, a jej świadomość egzystuje teraz w nowym, „wypożyczonym” ciele? Czy niedołężna powłoka profesora faktycznie kryje tylko jego własną świadomość, czy może też być więzieniem dla innej, młodszej świadomości? Kto jest inteligencją wyposażoną we wszelkie atrybuty istnienia, a kto jedynie głosem? Kim jest sam Tom?
Nawiązując do mitycznego statku Tezeusza, w którym wymieniano jedną po drugiej przegniłe deski, autorka zadaje nie tak bardzo już w obecnym czasie abstrakcyjne pytanie: „Czy jeśli wymienimy wszystkie elementy jakiegoś złożonego obiektu na nowe, a więc cały obiekt zostanie zastąpiony nowym, to czy pozostaje on tym samym obiektem?”. Oraz o to, co w świecie zdominowanym przez AI pozostanie ludziom.
W posłowiu do antologii sztuk Joanny Oparek Samotność jest seryjnym mordercą Karolina Felberg pisze:
"Na marginesie rozważań o pysze ludzkiej – pragnieniu boskich kreacji i interwencji – Oparek łamie kolejne kulturowe tabu. Wieszczy bowiem czas, kiedy ludzie organiczni staną się algorytmami, a istoty aorganiczne przejmą najważniejszą kompetencję epoki humanistycznej – zdolność działań twórczych (bezcelowych i bezinteresownych). Co pozostanie wtenczas ludziom? Cierpienie – podpowiada pisarka. Superinteligencja nieprędko się bowiem nauczy „wytrawnie” cierpieć. „Jej piękno jest obojętne. Dlatego nas potrzebuje, karmi się ludźmi, łapczywie pochłania resztki” – powiada Mona, córka genialnego wynalazcy. W opanowanej przez istoty aorganiczne Łodzi arką ludzi organicznych okaże się zatem dokładnie to, przed czym tak się bronią – właściwa im zdolność do przeżywania straty i bólu".
14.10.25 g. 19.00
Joanna Oparek BERLIN PORN
Pałac Nieśmiertelności Kraków
Teatr Nowy Proxima i Agencja ADiT
Małe powinności to wstrząsający i brawurowy poemat o przemocy dokonywanej na kobietach i społecznych oczekiwaniach wobec ofiar. To opowieść rozpisana na trzy części: Rewia, Historia i Dochodzenie. Ich głównymi bohaterkami są Natascha Kampusch i Elizabeth Fritzl, tzw. dziewczyny z piwnicy, które latami więziono i torturowano. Po uwolnieniu stały się swojego rodzaju „celebrytkami” makabry. Były ocenianie, na nowo wykorzystywane przez machinę medialną i popkulturę, poddawane społecznej presji. Ich bolesne historie są dla autorki jedynie punktem wyjścia do szerszych rozważań na temat mechanizmów przemocy, jej sensacyjnych, neurotycznych, skandalizujących, a także celowo wymazywanych głosów i zmanipulowanych obrazów. Poemat unaocznia więc performatywność przemocy, demaskuje zarówno to, co dzieje się wokół głośnych spraw, jak i to, że europejskie dziedzictwo kulturowe zbudowane jest na wykorzystywaniu kobiet.
Część pierwsza pt. Rewia to przedstawienie kart postaci, prezentacja bohaterek, przybliżenie szczegółów dotyczących wstrząsających uprowadzeń. To krytyka patriarchalnego porządku świata i teatru jako medium, które karmi się przemocą i ją estetyzuje. Druga część, Historia, to pastisz serialu kryminalnego, gdzie wiersze służą za jego kolejne odcinki. To opowieść o dramatycznych losach rodziny Fritzla, a zarazem krytyka mediów i popkultury, które zarabiają na ludzkich krzywdach. Ostatni rozdział, czyli Dochodzenie, to seria upiornych zagadek kryminalnych, swoista wiwisekcja zdarzeń, próba odpowiedzi na pytanie, jak to się stało i kto zawinił. To również podanie w wątpliwość funkcjonowania policji i wymiaru sprawiedliwości. Każdą z części łączy ponadto postać Elfriede Jelinek, pisarki, która słynie z obrazów przemocy. Przywołując ją autorka dyskutuje z tzw. obsceną w pisarstwie zarówno prozatorskim, jak i dramatycznym, ale również ukazuje mechanizm, który sprawia, że autorka pisząca o przemocy, sama staje się obiektem medialnego ataku.
Joanna Oparek stworzyła poemat, który ze względu na wielogłosowość, mocny, sugestywny język, poruszające obrazy i dramaturgię opowieści z pewnością nadaje się na pełnowymiarową realizację sceniczną, i co najciekawsze, stwarza ogromne pole dla wyobraźni reżyserskiej.
„Tam gdzie sprawa się kończy zaczyna się teatr” – pisze autorka, i warto zauważyć, że tekst ma charakter metateatralny. Oparek wprost odwołuje się w nim do teatru, zarówno jako tematu, jak i formy. Korzysta z gatunku rewiowego, stosuje dialogi i monologi, używa terminologii teatralnej, a także rozprawia o „teatrze śmierci” czy zwrocie postdramatycznym. Przywołuje znane dramatowi i teatrowi nazwiska – od Szekspira, przez wspomnianą Jelinek, po Kleczewską czy Lupę. W Małych powinnościach są elementy makabrycznej burleski i horroru, jest tu kryminał psychologiczny, liryka maski, a także ostra społeczna satyra i poważna krytyka współczesnej kultury.
Recenzje:
https://kulturaupodstaw.pl/serial-o-zbrodni-w-trzech-aktach/
poetka, pisarka, dramatopisarka, reżyserka. Opublikowała tomy poetyckie: Po kostki w niebie, Czerwie, Berlin Porn, mocne skóry białe płótna (książka nominowana do nagrody Literackiej Gdynia 2020), Małe powinności (książka nominowana do Nagrody literackiej Gdynia 2023) oraz powieści: Mężczyzna z kodem kreskowym, Jesień w Nowym Jorku, Loża. Jako dramatopisarka współpracowała z Narodowym Starym Teatrem, dla którego napisała sztukę Projekt Ameryka (2009) i Teatrem Nowym w Krakowie, gdzie odbyła się premiera jej dramatu Wężowisko (2014). Brała również udział w międzynarodowym projekcie teatralnym Kraków-Berlin XPRS (2011), tworzonym przez Narodowy Stary Teatr w Krakowie i Maxim Gorki Theater w Berlinie. W latach 2016-2022, we współpracy z galerią Otwarta Pracownia tworzyła niezależną scenę teatralną w Krakowie oraz cykliczne wydarzenia łączące sztuki wizualne i literaturę. W ramach projektu GAME OVER? – o budowaniu ponadnarodowych relacji Polska-Niemcy-Ukraina napisała dramat Obcy. Tragedia grecka, który był wystawiany w języku polskim i ukraińskim, został również pokazany w Niemczech oraz na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Złoty Lew we Lwowie (2019). Jej dramat Całe życie miał premierę w Krakowie w Teatrze Łaźnia Nowa w 2018, w ramach projektu Sto Lat Głosu Kobiet, a następnie grany był w Teatrze Barakah. W ostatnich latach związała się Teatrem Miejskim w Gliwicach, gdzie wyreżyserowała swoje sztuki Całe życie (2021) i Dobra Rodzina (2023). Jej najnowsza sztuka, Osobliwość/Singularity podejmuje temat sztucznej inteligencji. Wybrane teksty teatralne autorki ukazały się w publikacji Rozczarowanie jest seryjnym mordercą. Dramaty (Muzeum w Gliwicach, 2023). W 2024 ukazała się także książka Rozbiór. Wiersze wybrane pod redakcją Karola Poręby i Jakuba Skurtysa (WBPiCAK, Poznań). Wiersze Joanny Oparek są tłumaczone na język hiszpański, serbski, włoski, czeski, duński i angielski, w 2024 ukazały się także w amerykańskiej antologii VISCERA Eigh Voices from Poland (Litmus Press, New York). Była stypendystką Miasta Krakowa i dwukrotną stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od 2021 jest członkinią Rady Programowej Nagrody Dramaturgicznej im. Tadeusza Różewicza.
Berlin Porn to rozpisany na 21 części poemat/dramat o pożądaniu, nienasyceniu i przemocy, w którym relacja z festiwalu porno splata się z wątkiem Jacka Unterwegera, słynnego austriackiego mordercy prostytutek z lat 80. i 90. Oddajmy głos recenzentce:
Mocna lektura, podniecająca i bolesna […]. Rozrywany sprzecznościami, rozciągnięty jak na madejowym łożu między głodem i nadmiarem Eros jest źródłem wiecznej udręki. Logika pragnienia wyklucza spełnienie, człowiek torturowany przez pożądanie odczuwa brak albo przesyt. […] z nicości, z pustki, wyłania się pragnienie. Na drugim biegunie odbywa się konfrontacja z traumatyczną nadmiarowością ciała, z materią („wytnij ze mnie coś”). Seks niepostrzeżenie przechodzi w przemoc, granica między jednym i drugim jest tu bardzo niejasna, jest być może kwestią gustu, by nie powiedzieć – wyboru konsumenckiego. Tytuł poematu nawiązuje do nazwy berlińskiego festiwalu filmów pornograficznych. Mam wrażenie, że Oparek wykorzystuje ironiczne napięcie między nieokiełznaną treścią filmów (często chodzi po prostu o przemoc, głównie wobec kobiet), a „cywilizowaną” oprawą tej treści: panele dyskusyjne, „dyskursy” dotyczące seksualności, eufemistyczny język nakazujący mówienie o „czynnościach” raczej niż o czynach. W tej scenerii, a może po prostu nigdy, nie może być mowy o „zdrowej” miłości.
(Julia Fiedorczuk, „Biuro Literackie”)
Rzecz jest o strachu, o lęku i podejrzliwości, która jest uwalniana przez „historyczne traumy”. Jest też o dumie i o cienkiej granicy, po przekroczeniu której z dumy rodzi się pycha. Pod lupę są brane liczne stereotypy, które często blokują możliwości wspólnych działań, oraz wiele odcieni szowinizmu. Ciekawe jest, że tekst powstał w wyniku prowadzonych latem tego roku międzynarodowych warsztatów z młodymi artystami z Polski, Ukrainy i Niemiec. Ich ideą było stworzenie wspólnej przestrzeni, w której artyści mieliby okazję razem tworzyć i rozmawiać na wiele tematów. Jak mówiła Joanna Oparek, podczas warsztatów młodzi artyści sami wyznaczali granice, w których mogli rozmawiać o swoich uprzedzeniach i lękach, nie raniąc się nawzajem.
Trudno nie mieć skojarzeń z najsłynniejszym obcym w literaturze, tym z powieści Alberta Camusa. Podczas gdy francuski pisarz w swojej książce pokazuje człowieka wyobcowanego w świecie hipokryzji, w dramacie Joanny Oparek jest inaczej. Jej obcy staje się kołem zamachowym akcji. To dzięki niemu bohaterowie spektaklu mają wspólne zadanie. On ich jednoczy i on ich jednocześnie dzieli. On wyzwala w nich strach. Ale kim on jest? Być może gościem? Być może najeźdźcą? Bo jak pada ze sceny: „czasem gość i najeźdźca to kwestia nazewnictwa.” Gdzie jest ten obcy? Znamy go? A może obcy jest jedynie w nas? I hodowany w naszej wyobraźni kradnie nam racjonalizm? Rozrasta się w nas, powodując, że zmieniamy się w marionetki kierowane przez manipulatorów?
Całe życie to krwisty, współczesny dramat z dużą dozą komizmu i mocno zarysowanymi postaciami. Pod koniec lata dochodzi do spotkania między parą o skomplikowanych relacjach a przypadkowymi turystami, którzy podróżują w formule coach surfing. Turyści trafiają do spektakularnej willi w Toskanii, gdzie wbrew oczekiwaniom przyjmuje ich dojrzałe małżeństwo z Polski - publicystka zajmująca się tematyką feministyczną i autor niezbyt poczytnych kryminałów. Szybko okazuje się, że willa nie należy do nich - jedynie korzystają z domu swoich znajomych podczas wakacji. Turyści to początkująca aktorka i "poszukujący" student. Zachowują się jak para, jednak dziewczyna podkreśla, że parą nie są. Podczas przedłużającego się wieczoru, po kolacji i sporej ilości wina i whisky, dochodzi do gwałtownych dyskusji i prawdziwej wiwisekcji. Padają mity i wyobrażenia. Młoda aktorka otrzymuje telefon z propozycją zagrania w Kto się boi Virginii Woolf, co dodatkowo podkręca atmosferę, ponieważ wszyscy zauważają analogię sytuacji: dwie pijane pary i ostra rozgrywka psychologiczna. Świadomie nawiązując do popularnej sztuki, pisarz i jego żona urządzają przypadkowym gościom prawdziwy pokaz małżeńskiej nienawiści. Wychodzą na jaw frustracje, urazy i sekrety, jakie można zdradzić tylko kompletnie obcym ludziom, których nigdy się już nie zobaczy. Gryząca ironia okazuje się bronią bardziej niebezpieczną niż wyjęta z gabloty strzelba w rękach pijanego „pana domu”. Upokorzenia i wyzwiska można przecież znosić tylko do pewnego momentu. I tylko do czasu przypadkowi świadkowie małżeńskiej jatki pozostają niezaangażowani. Rozpoczyna się gra, której nie można już przerwać. Nikt nie wyjdzie stąd jako zwycięzca, ale i nikt nie pozwoli się pokonać. Obie bohaterki dramatu formułują swoje życiowe manifesty i zaraz poddają je w wątpliwość, prezentując równocześnie gamę zróżnicowanych emocji, postaw i poglądów, wobec których współczesna kobieta musi się określić, a często po prostu sprawdzić je na własnej skórze. Wyzwanie jakie ta sytuacja stawia mężczyznom, pozwala na prezentację kryzysu męskości w pigułce. I jeśli coś może uratować tę noc, to chwila gorzkiej prawdy przed świtem, którą każda z postaci odkrywa sama dla siebie.