język polskijęzyk angielski

Prześluga, Malina

Inwazja

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera polska
Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki w Białymstoku, 3 XII 2022

Bohaterkami dramatu są dwie matki z dorosłymi córkami. Jest początek wojny w Ukrainie i do Polski zjeżdżają masowo uchodźcy. Nina z Zuzą empatycznie decydują się przyjąć do mieszkania Ksiuszę z Nastyą. Niewiele o zamęcie za naszą granicą wiedzą, słuchają rozmaitych sprzecznych pogłosek, ale czują ciążący na sobie obowiązek i wielką chęć, by pomóc Ukrainkom w potrzebie. Szczerze cieszą się na ich wizytę i przygotowują, robiąc liczne zakupy, by gościnie czuły się u nich jak najlepiej. Mają otwarte serca i ramiona. Czy to wystarczy? 

Ksiusza z Nastyą nie chcą jeść podsuwanych im pod nos smakołyków, nie chcą rozmawiać, nie przyjmują propozycji wspólnych spacerów ani innych wymyślanych z dużą inwencją atrakcji, nie chcą się nawet myć. Najchętniej leżą pod kołdrami przy zgaszonym świetle. Mimo najszczerszych chęci ze strony gospodyń światy Polek i Ukrainek są nieprzystawalne (brak komunikacji został przez autorkę bardzo sugestywnie wyrażony użyciem przez ukraińskie kobiety obco brzmiących, nieartykułowanych dźwięków). Co więcej, świat wojny, nieproszony, zaczyna symbolicznie coraz bardziej wkradać się w spokojne dotąd życie Niny i Zuzy. W niewytłumaczalny sposób na kuchennej podłodze znajduje się nagle szkło z nierozbitej wcale szyby, lustro zaczyna się pokrywać niezmywalnym, brudnym osadem, słychać dziwne odgłosy i, choć nic się nie pali, zza okna coraz mocnej czuć woń spalenizny. Nina i Zuza, choć bardzo chcą, nie rozumieją swoich lokatorek, a tajemnicze zdarzenia wiążą z ich obecnością i zaczynają odbierać jako zatrważającą inwazję (podwójne znaczenie tytułu sztuki), z którą przestają sobie radzić. Jak skleić dwa nieprzystające do siebie światy? Jak zrozumieć doświadczenie nieprzeżytej samemu traumy? Czy da się je w jakikolwiek sposób opisać? Malina Prześluga podejmuje tę próbę, używając do tego celu skarpetkowej pacynki. Piątą bohaterką dramatu jest niewidzialna dla pozostałych, wprowadzająca się „na waleta” razem z Ukrainkami groteskowa pacynka Wojna/Bomba, która śpiewa piosenki i próbuje w prosty sposób objaśnić nieopisywalne. Ten zaskakujący, karkołomny zabieg okazuje się zadziwiająco skuteczny, bo, jak mówi Bomba: 

„ja… jako forma lalkowa, mam rzadką zdolność reprezentowania wszystkiego! Odczłowieczam, odrealniam, wprowadzam element żartu i dystansu, stosuję metaforę, przynoszę dającą poczucie bezpieczeństwa umowność. Mogę reprezentować mężczyznę, którego nagle zabrali, mogę reprezentować prawdę, której nie znacie, mogę reprezentować nieopisywalne i mogę reprezentować dwie ofiary nieopisywalnego, a także ich drogę przez koszmar”.  

Wikingowie z ulicy Północnej

Gatunek sztuki
Dla dzieci
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
płeć i liczba postaci są decyzją reżysera
Szczegóły
sztuka dla dzieci 5+
Szczegóły obsady
maksymalnie dziewięcioro aktorów – ale można obsadzić aktorów w kilku rolach

Mieszkająca przy ulicy Północnej Wiki jest bardzo samotna. Nie ma rodzeństwa, rodzice są wiecznie zapracowani, a rówieśnicy uważają ją za dziwoląga. Na szczęście Wiki jest dziewczynką obdarzoną wyobraźnią i kochającą literaturę. Ucieka więc w swój świat i przeżywa rozliczne przygody, z których jedna wymyka się spod kontroli i o niej jest ta opowieść. 

Przed obiadem tato nakazuje Wiki umyć ręce i wysprzątać pokój. Dziewczynka stosuje się do polecenia, ale ku jej zdziwieniu i irytacji taty po obiedzie pokój okazuje się jeszcze bardziej zabałaganiony niż przed. Jak to możliwe? Wszystkiemu winien troll Knut, który postanowił wpaść z wizytą, a przy okazji „porządzić się” nieco w pokoju. Knut proponuje Wiki, która sama nazywa siebie wikingiem, wspólną wyprawę z misją na północ Norwegii. Mają tam ocalić chłopca. Jakiego i przed czym? Tej informacji Wiki nie uzyskuje. Przystaje jednak na propozycję i już wkrótce popłynie łodzią do krainy,  gdzie spotka dwie walkirie, dwa kruki Odyna i rekina Ikeę, który zamiast ją zjeść, będzie z nią układać puzzle. Tam też przyjdzie jej zmierzyć się ze straszliwym potworem Krakenem, który raz jeden został już pokonany… przez chłopca wyglądającego i gibającego się zupełnie tak jak ona. Kiedy Wiktoria spotka Wiktora, okaże się, że on także wyruszył na wyprawę po to, by ją ratować, że on też tak jak ona jest wikingiem, i że tak naprawdę nie musieli się wcale aż tak daleko szukać.  

Historia barwna, pełna skandynawskich smaczków, piosenek, humoru, trollowskiego, krakeńskiego i walkirskiego języka. A także – optymizmu!

promocja: Książka w teatrze | „To mogło być śmieszne, ale nie było. Osiem dramatów” Maliny Prześlugi

Data
13 września 2023
Autor
Prześluga, Malina
Miejsce premiery
Instytut Teatralny
Premiera
promocja książki

Instytut Teatralny i ADiT zapraszają na pierwsze w sezonie 2023/2024 spotkanie z cyklu „Książka w teatrze”, poświęcone antologii sztuk Maliny Prześlugi

Dawno nie było komu śpiewać

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Poetycki, emocjonalny i osobisty dramat Prześlugi dzieli się na dwie części. W pierwszej czworo aktorów – trzy kobiety i jeden mężczyzna – balansuje między prywatnymi wypowiedziami (pisanymi na podstawie improwizacji) a odgrywaniem postaci. Każda z nich zaczęła dostrzegać jałowość zarówno w sobie samych, jak i wszędzie wokół, a narastająca frustracja prowadzi je do przewartościowania swojego życia. Dzielą się więc swoimi emocjami, pragnieniami, rozczarowaniami, poszukując innej drogi dla siebie. Chwilę zatem przysłuchujemy się rozmowie o złości i o tym, gdzie dokładnie w ciele się ona znajduje, a za moment lądujemy w kolejce po bilety do teatru, gdzie toczy się dyskusja o dziwieniu się światem. Druga część radykalnie zmienia charakter i styl utworu, przenosząc go gdzieś na pogranicze legendy czy mitu, poszukującego możliwości innego świata.

Rozedrgana, fragmentaryczna i celowo niespójna narracja pozwala autorce swobodnie podążać za skojarzeniami i przemyśleniami, które choć za nic nie chcą ułożyć się w spójną diagnozę rzeczywistości, to nie sposób ich już dłużej dusić w sobie. Pytanie o sens teatru i fikcji w obliczu wojny za progiem stoi więc obok nasyconej absurdalnym humorem wymianie informacji o grzybiarstwie (podobno grzybiarze wstają o 4:48, a więc o godzinie samobójców).
Ów chaos jest jednak celowy, gdyż wszystko to, co między nadmiarem emocji i pragnień a pustką i rezygnacją, stanowi zasadniczą treść dramatu. Tekst Prześlugi wyraża jednocześnie rozczarowanie rzeczywistością, zmęczenie, wycofanie, bezsilność i smutek, jak i z drugiej strony desperackie pragnienie (innego) życia. Poczucie zagubienia wyrastające na tym napięciu zdaje się zasadą organizującą konstrukcję sztuki.

Spośród fragmentów rozmów, ironicznych uwag i błyskotliwych obserwacji, przejmująco szczerych zwierzeń w monologach, spośród opowieści o tym, jak ktoś wciąż czeka na swojego księcia z bajki, a ktoś inny, pochłonięty codziennymi, żmudnymi obowiązkami, nie ma na to ani na nic innego czasu, jako kusząca alternatywa wyłania się szaleństwo. Nie jest to jednak do końca szaleństwo rodem z Upadku Joela Schumachera czy Spowiedzi szaleńca Strindberga, do których odniesienia pojawiają się w sztuce. W jednej z teatralnych scen, w których aktorzy na powrót wcielają się w postaci, czekająca na pociąg Anna, poruszona losem leżącego na szynach zranionego gołębia, rzuca mu się na ratunek i sama ginie pod kołami lokomotywy. Wszystkie życiowe rozterki, ogrom presji i emocji, rozpływają się w powietrzu w jednym, szaleńczym zrywie.

To jednak, jak się wydaje, nie tyle gest ostatecznej rezygnacji, ile raczej przebłysk możliwości radykalnie innego życia niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Choć każdy przejąłby się losem gołębia, to przecież nikt rozsądny nie oddałby za niego życia, prawda? Co jednak, jeśli przestaniemy słuchać pieśni rozsądku, społecznych norm i oczekiwań, tylko popłyniemy za melodią własnej wrażliwości?

Tej szalonej, wyzwalającej fantazji poświęcona jest część druga sztuki, w której bohaterowie porzucają swoje życia i uciekają do lasu w ramiona obłędu. Tam czeka na nich tajemnicza, odwieczna bestia – Prastwór Perepłut. Jednocześnie zmienia się styl narracji: teraz Anna opisuje myśli i działania potwora, a język – grający w tym utworze pierwsze skrzypce – nasycony zostaje „mięsistą”, cielesną czy bliską natury metaforyką. W paszczy potwora giną wszystkie zmartwienia, słowa, pragnienia... i nie tylko. To, co w pierwszej części zaprzątało głowy bohaterów, teraz rozpuszcza się w prastarym Lesie – symbolizującym rodzaj pierwotnej harmonii. To świat poza uznanymi wartościami, demaskujący iluzję bezpieczeństwa, jaką zapewnia nam kultura czy moralność. W zamian pojawia się pradawna, pozaludzka esencja istnienia. Okazuje się więc, że pod hałasem i zgiełkiem owej cywilizacyjnej pieśni kryła się inna, piękniejsza melodia...