język polskijęzyk angielski

Vik, Bjoerg

Vik, Bjoerg

Ur. w 1935 w Norwegii. Dziennikarka, autorka licznych zbiorów nowel, powieści oraz kilku sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. Chociaż zajmuje się głównie prozą, jej sztuki są znane i grane z dużym powodzeniem. Podróż do Wenecji (Reisen til Venezia) otrzymała w 1992 r. Nagrodę im. Ibsena. Dramaty w tłumaczeniu Haliny Thylwe.

Sztuki autora: Podróż do WenecjiDwa akty dla pięciu kobiet

Podróż do Wenecji

Autor
Tłumacz
Thylwe, Halina
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
​2K, 2M, w tym starsze małżeństwo
Miejsce akcji
Mieszkanie głównych bohaterów, staroświeckie, lekko zaniedbane, jak to u starszych osób

Bohaterami tej nostalgicznej i wzruszającej sztuki autorstwa Bjørg Vik jest starsze małżeństwo Edith i Oskar Tellmannowie. Chociaż oboje leciwi, nieco już zniedołężniali, nie tracą jednak wigoru i nie chcą rezygnować z uroków życia. Dlatego właśnie znaleźli sposób na zabicie nudy i przezwyciężenie własnej bezsilności. Podróżują. Ale nie są to zwykłe podróże - to zabawy w podróż, traktowane jednak z największą powagą i starannością - przygotowania, pakowanie się, przyrządzanie prowiantu. Edith stara się nie przeoczyć niczego. A potem... potem pozostaje tylko cieszyć się pięknymi widokami - na przykład Wenecji.
To nic, że zamiast malowniczych uliczek Wenecji otacza ich zagracone mieszkanie pełne rupieci i starych książek, a w zepsutych rurach ciągle bulgocze woda. Jeśli się dobrze wsłuchać, ten dźwięk przypomina trochę szum górskiego strumienia, prawda?
Dzień, w którym toczy się akcja sztuki, nie jest tylko zwykłym dniem z życia staruszków. To dzień urodzin jednego z ich synów. Tego dnia skończyłby czterdzieści lat, niestety... żadne z dzieci Edith nie przeżyło dłużej niż jeden dzień. Z rozmów i strzępków wspomnień wyłania się obraz życia Edith i Oskara naznaczony dramatem bezdzietności i śmierci dzieci, ten ogromny, nieutulony ból wciąż jest żywy i obecny w ich życiu. Jednak minęło już tyle lat, a oni oboje zestarzeli się na tyle, że teraz opiekują się jedno drugim. Jest w tej bliskości coś ujmującego, rzadkiego, cennego, niespotykanego.
Swoim "wariactwem" potrafią też zarazić innych. W atmosferę podróży daje się wciągnąć zarówno hydraulik, który przychodzi naprawić śpiewające rury, jak i nowa pomoc domowa, Viviann.
A zatem tego dnia staruszkowie wybierają się właśnie do Wenecji. Spacerują po placu Świętego Marka, popijają włoskie wino w kawiarni na Lido, przerzucają się włoskimi słówkami. Trudno oprzeć się tej fantazji. Niech żyje życie, które się nigdy nie kończy!

  • W 1996 roku Janusz Majewski zrealizował tę sztukę dla Teatru Telewizji. Główne role zagrali Danuta Szaflarska i Igor Przegrodzki.

 

Dwa akty dla pięciu kobiet

Autor
Tłumacz
Thylwe, Halina
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Miejsce akcji: pokój w "zwyczajnym" mieszkaniu 
Czas akcji: jeden wieczór

Sztuka teatralna dla pięciu trzydziestoletnich aktorek to prawdziwy rarytas, szczególnie gdy role zostały napisane z wyczuciem i dużą dozą sympatii i zrozumienia, co nie znaczy bezkrytycznie.
Akcja sztuki dzieje się podczas jednego z "sabatów" piątki przyjaciółek, które znają się od podszewki. Jest to jeden z kolejnych wieczorów, jakie przyjaciółki od czasu do czasu spędzają wspólnie przy kolacji i dobrym winie. 
Kiedy sztuka się zaczyna, przyjęcie jest już w toku, a bohaterki są już nieco wstawione i dobrze się bawią. Z bezładnej pozornie gadaniny, z konwersacyjnego bałaganu, powoli wyłaniają się wyraziste portrety kobiet, różne osobowości, różne temperamenty. Każda z nich wybrała dla siebie inną życiową drogę, jedne prowadzą tradycyjne życie rodzinne, mają dzieci, inne żyją w nieformalnych związkach. Wszystkie są szczęśliwe na swój własny, letni sposób. Kobiety gadają o sprawach męsko-damskich, dawnych koleżankach, przekrzykują się wzajemnie. 
Kulminacyjnym punktem spotkania jest wyznanie jednej z nich, "szczęśliwej" mężatki, że znowu, już po raz piąty jest w ciąży i że nie chce tego dziecka, że ma już dość. Temperatura spotkania rośnie, gdy dochodzą do głosu emocje. Jedna z przyjaciółek zwierza się ze swojego pozamałżeńskiego romansu, który przynosi jej radość i spełnienie, jakiego nigdy w życiu na zaznała, inna wypłakuje się, że mąż ją zdradza. Hanna bez przerwy ocenia innych, jej dobre rady w końcu doprowadzają do pęknięcia napiętej struny i spoliczkowania jej przez cichą i nie wadzącą nikomu Gry. 
To powoduje wspólną ekspiację: wyznanie lęków, obaw, smutków, zawodów.

Nad wszystkim unosi się duch feminizmu, jednak dominującą refleksją płynącą z tej sztuki jest pytanie: co tak naprawdę przynosi kobiecie szczęście? Wybór nie jest tak łatwy i oczywisty, jak by się wydawało. Podporządkowanie się stereotypom przynosi poczucie osaczenia, a wolność, niezależność i ucieczka od tych kulturowych stereotypów rodzi niejednokrotnie samotność, poczucie niespełnienia, pustkę i brak poczucia bezpieczeństwa. 
Sztuka nie podpowiada łatwych rozwiązań, nie ma w niej dydaktycznego smrodku. To po prostu pięć znakomitych kobiecych portretów, w których możemy przejrzeć się jak w lustrze. 
Pointa sztuki to deklaracja swoistej girls power, czyli - jakkolwiek źle by nie było, zawsze mamy siebie, zawsze będziemy sobie pomagać i wspierać się wzajemnie.

Joanna Olczakówna dla ADiT