język polskijęzyk angielski

Walsh, Enda

Lekarstwo

Autor
Tytuł oryginalny
Medicine
Tłumacz
Wierzbicki, Stanisław
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dramat absurdu
Szczegóły obsady
lub 1M + głosy z offu
Prapremiera
Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu, reż. Enda Walsh, 2021

Lekarstwo łączy opowieść o traumie i kryzysie zdrowia psychicznego z czarną komedią, która nie przynosi ulgi, tylko dokręca śrubę. To tytuł, który zrobił karierę festiwalową i repertuarową, a język zachwytów krytyków brzmi chwilami jak reklama środka na wszystko, dopóki nie zrozumiesz, że Walsh nie sprzedaje pocieszenia. On sprzedaje sytuację, w której człowiek ma być „zaopiekowany”, a jednocześnie nie wolno mu odzyskać kontroli nad własną historią.

John Kane trafia w środek osobliwej sesji, w której dwie kobiety o imieniu Mary, perkusista, bardzo stary człowiek i ktoś przebrany za homara uruchamiają dla niego terapię wyglądającą jak przedstawienie. Absurd nie jest tu ozdobą, tylko metodą, a muzyka i dźwięk nie robią tła, tylko ustawiają napięcie i wymuszają tempo. Teatr pokazuje swój warsztat bez wstydu, jakby chciał przypomnieć, że nawet empatia ma technikę, a technika potrafi być bezlitosna.

Właśnie wtedy bohater wkracza w karuzelę wspomnień, traum i emocji, w terapię o strukturze spektaklu, gdzie aktorzy odtwarzają sceny z jego życia jak kolejne punkty procedury. John musi stanąć w szranki z przeszłością nie jako bohater, tylko jako materiał, który ma zostać „opracowany”. A granica między widownią a aktorami zostaje zakwestionowana nie dla efektu, tylko dlatego, że w tej historii patrzenie jest formą udziału, a udział szybko zaczyna przypominać współodpowiedzialność.

Lekarstwo mówi o instytucjach psychiatrycznych balansujących między pomocą a przemocą i nie rozstrzyga tego za widza, tylko go w tę dwuznaczność wpycha. To jest napisane z precyzją chirurgiczną, ale bez sentymentalizmu, bo w takich miejscach sentymentalizm bywa kolejną procedurą. Humor nie łagodzi bólu, tylko go odsłania, i dlatego śmiech przychodzi tu często w momentach, w których człowiek powinien raczej zamilknąć.

Najlepsze w Lekarstwie jest to, że ta sztuka nie udaje neutralności. Z jednej strony daje widzowi rytm, komizm, popkulturowe piosenki i metateatralną energię, z drugiej strony każe patrzeć na cenę tej energii i na to, kto ją płaci. Jeśli szukasz tekstu, który jest jednocześnie aktorskim poligonem i intelektualnym testem, a przy tym bezlitośnie rozbraja łatwe opowieści o „leczeniu”, Walsh uderza w punkt: po tej lekturze mniej wierzysz w piękne formuły, a bardziej interesuje cię, kto je wypowiada i z jakiej pozycji.

 

Walsh, Enda

Walsh, Enda

Ur. 1967 w Dublinie irlandzki dramatopisarz. Pracował m.in. w działającym w Cork Corcadorca Theatre Company, gdzie w 1996 roku wystawiono Disco Pigs (prapremiera polska w Teatrze Rozmaitości, 2003), za którą autor otrzymał m.in. The Best Fringe Production Award festiwalu w Dublinie i nagrodę George'a Devine'a. Rok później nagrodzono jego Sucking Dublin; obydwie sztuki przetłumaczono na kilka języków i wystawiano za granicą. W roku 2010 Walsh został laureatem Obie Award. Dał się także poznać jako autor filmów krótkometrażowych (Not a Bad Christmas otwierał w 2000 roku festiwal filmowy Murphiego w Corku), które są pokazywane na wielu europejskich festiwalach.

Enda Walsh jest także autorem takich dramatów jak  Uwięzieni (Bedbound, światowa prapremiera w New Theater w Dublinie, 2000, następnie w prestiżowym Picollo Theatre w Mediolanie, 2000, polska prapremiera w warszawskim Teatrze Rozmaitości, 2004), Elektryczny Parkiet (The New Electric Ballroom, prapremiera w monachijskich Kammerspiele, 2005, prapremiera irlandzka w Traverse Theatre, prapremiera polska w Teatrze Rozmaitości, 2009, sztuka nagrodzona Herald Archangel Award 2008 na festiwalu w Edynburgu), Kaznodzieja (Misterman, prapremiera 1999 – Corcadorca Theatre Company, Granary Theatre, Cork, następnie 2011 – Origin Theatre, New York, Washington i Dublin, Black Box Theatre, Galway, poza krajami anglojęzycznym wystawiona też w Niemczech i na Węgrzech), ale i musicali i adaptacji; w roku 2012 na Broadway trafiła jego adaptacja filmu Johna Carneya Once – zdobywając naraz osiem nagród Tony. Sztuka Ja (The Same) miała prapremierę w budynku dawnego więzienia w Cork w roku 2017. We wrześniu 2020 Teatr Capitol wystawił w reżyserii Jana Klaty musical Lazarus, napisany przez Walsha do muzyki Davida Bowie

Padało

Autor
Tytuł oryginalny
The Same
Tłumacz
Orczykowska, Marta
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Sztuka opublikowana w czasopiśmie "Dialog" nr 7-8/2021.
Prapremiera
2017, Corcadorca Theatre Company

Bohaterkami sztuki są dwie kobiety – Liza i Tamta Liza. Młodsza z nich (Tamta Liza) przebywa obecnie w ośrodku, którego pensjonariuszami są osoby z zaburzeniami psychiki. Wiemy o niej tylko tyle, że przyjechała do miasta, w którym mieści się ośrodek, żeby wymazać z pamięci traumatyczne wspomnienia o niestabilnej, przemocowej matce i spędzonym u jej boku samotnym, pełnym tęsknoty dzieciństwie – i rozpocząć tu nowe życie. Wiemy też, że była już raz w tym mieście z harcerkami i że kupiła tamtego dnia marcepanowy baton, by dowiedzieć się, jak bardzo nie znosi marcepanu. Ale teraz mamy inny dzień. Tamta Liza postanawia wyjść w świat, czego pierwszym krokiem ma być przyjęcie zlecenia cateringowej obsługi na stypie po czyimś pogrzebie. I tam, w osobie zarządzającej kuchennymi obowiązkami Lizy, spotyka starszą nieco… samą siebie. Rozpoznawszy się, kobiety znajdują w sobie nawzajem otuchę w dojmującej samotności. Spotykając się nad stawem, wracają w przeszłość, ale mają teraz w niej siebie nawzajem, jest im więc w tej minioności przytulnie. Tamta Liza (czytaj: część Lizy) chce już na zawsze tam zostać, odciąć się od teraźniejszości, którą symbolizuje „nowe miasto”. Starsza Liza decyduje się jednak zerwać więzy z przeszłością. Jednocześnie pojawia się przerażająca nieco myśl: czy każda życiowa decyzja Lizy, każdy wybór – są i będą musiały być powielane przez jej młodsze alter ego?

Można tę sztukę czytać jako obraz schizofrenii. Można – jako metaforę determinizmu, a raczej pytanie, jak to naprawdę jest z tą wolną wolą. Czy istnieje? Czy może zdani jesteśmy na zaprogramowaną z góry nieuchronność wszelkich życiowych zdarzeń. Umiejętnie wyreżyserowana sztuka pozostawi to pytanie otwartym, pokazując miotanie się w swoim losie, ale nie odbierając nadziei.

Tekst jest krótki, ale rzeczywisty czas trwania spektaklu wydłużają ważne i znaczące pauzy. Autor operuje bardzo poetyckim językiem, którego elementem są refrenowe powtórzenia raz już wypowiedzianych fraz. Rytm tego tekstu wyznacza i pogłębia stukający miarowo w tle z większym lub mniejszym natężeniem symboliczny metronom. Cofając nas wstecz, autor za każdym razem wprowadza też pomiędzy kwestiami cofaną w różnym tempie taśmę z nagraniem głosu. Innym ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie przemawiających ustami bohaterki/bohaterek postaci z jej życia: matki, dziewczynki z urodzinowej imprezy, terapeutki, opiekuna, kobiety z domu żałoby – a także wchodzenie przez Lizę i Tamtą Lizę nawzajem w swoje role, by przywołać dialogi z przeszłości.

  • Dramat miał swoją prapremierę w budynku starego więzienia w Cork (2017) z siostrami Walsh odtwarzającymi role Lizy i Tamtej Lizy. W drodze na spektakl widzowie przechodzili przez pomieszczenia z przedmiotami-pamiątkami przeszłości, co pogłębiało obecny w tej niepozbawionej skądinąd humoru sztuce element mroczności.

Uwięzieni

Autor
Tytuł oryginalny
Bedbound
Tłumacz
Rozhin, Klaudyna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Ojciec i Córka
Prapremiera
New Theatre, Dublin, w ramach Dublin Theatre Festival, 5 października 2000
Prapremiera polska
Teatr Rozmaitości, Warszawa, styczeń 2004

Poruszająca i głęboko tragiczna opowieść prymitywnego sprzedawcy mebli i jego chorej na palio córki. Walsh analizuje dwa rodzaje choroby: ułomność kalekiego ciała Dziecka i ułomność "zakażonego" umysłowym ubóstwem, nienawiścią i złością Dorosłego, przy której - co za paradoks - fizyczne niedołęstwo wydaje się mniej straszne. Dziewczynka i jej Kat uwięzieni są w rozgrzebanym, otoczonym rumowiskiem ścian wyrze. Ojciec zbudował wewnątrz domu skomplikowany labirynt, z komnatą - więzieniem dla Matki i Córki w centrum. Odgrodził się w ten sposób od reszty szczęśliwego, w jego mniemaniu, świata. Pragnął ukryć swój "wstyd". Kobiety żyły wewnątrz murów dzięki ucieczce w krainę marzeń, których dostarczała im wyświechtana książeczka, stare romansidło. Któregoś dnia Matka została usunięta z łóżka - pułapki. Pozostali w nim tylko Ojciec i Córka.
Język, którym posługuje się Ojciec zasługuje chyba na miano plugawej poezji. Z łóżka - fortecy przemawia do nas Irish - prolet, jeszcze bardziej zahartowany i jeszcze twardszy niż jego szkoccy i angielscy kuzyni. Opisuje swój marsz do sukcesu od momentu, gdy jako piętnastoletni tragarz wkroczył do salonu meblowego z notesikiem w dłoni. W notesiku zapisuje imiona i nazwiska "wrogów" - ludzi, których musi usunąć, aby awansować. Nie cofa się przed zabójstwem. Realistycznie opisuje "wylizywanie dupy" perwersyjnego, norweskiego biznesmena, z którym ma podpisać korzystny kontrakt. Scena jest także symboliczna, gdyż odzwierciedla jego życiowa drogę: lizusostwo i fałsz do entej potęgi. Aby ugruntować swoją, z takim trudem zdobytą, pozycję żeni się w końcu z jakąś cichą, potulną dziewczyną, która rodzi mu córkę. Rodzina przenosi się z Corku do Dublina. Bohater staje się dumnym właścicielem sieci meblowych salonów. I wtedy zdarza się wypadek - kolejna symboliczna scena: córeczka, jego oczko w głowie, wpada do dołu z fekaliami i zaraża się polio. Śmierdzące odchody, gówno, słowo po stokroć mielone w ustach brutalnego, ograniczonego chama - rujnuje w sposób dosłowny jego marzenia o sukcesie i idealnej rodzinie.
Bohaterowie lepią się od słów. Są na siebie skazani, zwróceni ku sobie w patologicznym zakleszczeniu: Córka - bo nie ma wyboru i o własnych siłach nie opuści więzienia, Ojciec - bo musi "opiekować" się córką, a przynajmniej udawać przed światem, że się nią opiekuje. Obydwoje chwytają się opowieści, ona pozwala im trwać. Plugawy język Mężczyzny miesza się z równie plugawym, lecz niewinnym językiem chłonącego jego opowieści Dziecka. "Rzygi", "krew", "pot", "gówno", "meblościanka", "szafki kuchenne" i "blaty" wypełniają schronienie dysfunkcyjnej, niepełnej rodziny, aby w końcowej fazie ustąpić miejsca słowom czystym i pięknym, które rozpaczliwie przywołuje Dziewczynka. "Obłoki", "niebo", "słońce" - to rzeczy, o istnieniu których wciąż pamięta.
                   

Misterman

Autor
Tytuł oryginalny
Misterman
Tłumacz
Rozhin, Klaudyna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Monodram dla mężczyzny (33l.)
Czas akcji
Współczesność, jeden dzień z życia Thomasa Magilla
Miejsce akcji
Opuszczony magazyn lub niszczejąca fabryka udające mieszkanie

Tytułowy Misterman to nietuzinkowy mieszkaniec irlandzkiej opustoszałej prowincji, maleńkiej wyspy Inishfee, Thomas Magill. Jesteśmy świadkami codziennego rytuału Thomasa, który odgrywa przed samym sobą spotkania z ludźmi z miasteczka, rozmawia z Bogiem i aniołem o imieniu Edel, z którym wędruje przez wyobrażone miasto niczym Leopold Bloom. Bohatera monodramu Endy Walsha można porównać do Beckettowskiego Krappa, który raz w roku poddaje się rytuałowi nagrywania na taśmę magnetofonową relacji z ostatnich wydarzeń i refleksji na temat minionego czasu, a potem odsłuchuje nagranie, by rozpoznać samego siebie z przeszłości. Thomas jest wyrzutkiem społecznym. Żarliwie religijny, przy pomocy magnetofonu tworzy sobie fikcję życia – stwarza nawet świat zewnętrzny. Doskonale zna nagraną na magnetofon ścieżkę dźwiękową – rozmowy ze znajomymi, matką, mieszkańcami Inishfee – za każdym razem wie, co za chwilę usłyszy i reaguje z wyprzedzeniem. W odpowiedni sposób aranżuje sobie również przestrzeń, pełną rozmaitych rekwizytów udających rzeczywisty świat (na przykład krzyże na cmentarzu zrobione z puszek po Fancie lub kot Trixie, którego zastępuje zwitek starych swetrów). W swoim notatniku zapisuje występki mieszkańców Inishfee, ażeby kiedyś ich ukarać. W jednej chwili z wrażliwego, pełnego czułości chłopca staje się agresywnym psychopatą. Wszystko po to, by zrealizować cel – z pomocą anioła Edela zamienić Inishfee w miasto dobra. Jak daleko posunie się Thomas w swoim dziele zbawienia?

Elektryczny parkiet

Autor
Tytuł oryginalny
The new electric ballroom
Tłumacz
Rozhin, Klaudyna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Clara, Brada - około 60 lat, Ada - około 40 lat, Patsy - około 50 lat
Prapremiera
Teatr Druid Company w ramach Galway Arts Festival, lipiec 2008, w reżyserii autora; wiosną 2009 odbyło się tournee po Szkocji, Anglii i Irlandii: spektakle w Perth, Longford, Londynie (Riverside Studios), Galway i Corku
Prapremiera polska
21.11.2009, Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego, Kalisz, reż. Rudolf Zioło

Nagrody:  
Scotsman Fringe First Award 2008 na festiwalu Edinburgh Fringe 2008
 Herald Archangel Award na festiwalu Edinburgh Fringe 2008
 2 nagrody Irish Times Theatre Awards, w tym za Najlepszą Nową Sztukę

"Z lustra, spod warstwy różu i cieni do oczu,
 patrzy na mnie dziewczyna, 
której nikt jeszcze nie całował. 
Tak, jak należy."

Enda Walsh stworzył w Elektrycznym Parkiecie przejmujący portret trzech samotnych sióstr, które gnuśnieją w rybackiej wiosce. Ich rytm życia wyznaczają opowieści o niezrealizowanych marzeniach i uczuciach. Jedyną osobą, która zakłóca ustalony porządek, jest Patsy, dostawca ryb. 
Kobiety wspominają swoją młodość, kiedy miały po siedemnaście lat i pędziły rowerami po kilkanaście kilometrów do małego miasteczka na tańce, żeby przeżyć pierwszą miłość. Wspominają dreszcz emocji, jaki towarzyszył tym wyprawom, niezliczone przygotowania i wiarę, że wreszcie coś się w ich życiu zmieni. Kiedy wydawało się, że mężczyzna, którego obdarzyły uczuciem, spełni ich marzenia i zabierze w daleki nieznany świat, on wybierał inną. W przypływie rozpaczy wsiadały na rowery i ruszały w powrotną drogę, a świat malał im w oczach. 
Siostry zmuszają się do opowiadania dobrze im znanych historii, chociaż wiedzą, że sprawiają tym sobie ból i cierpienie. Przebierają się w stroje, które nosiły będąc nastolatkami, robią krzykliwe makijaże, by po chwili uświadomić sobie, że na wszystko jest już za późno. 
Rozczarowania młodości i poczucie wstydu odizolowały je od reszty społeczności, w której żyją. Jak refren powtarzają, że ludzie gadają i gadali, by po chwili dodać, że tak być musi. 
Obsesyjnie wspominają romans z Rollerem Royle, który czterdzieści lat temu był obiektem pożądania wszystkich dziewcząt przychodzących na tańce do Elektrycznego Parkietu. Clara jako pierwsza obdarzyła Rollera uczuciem. Jego błękitny garnitur i magnetyczny głos zauroczył także Bredę, która "podebrała" siostrze ukochanego, a jej z kolei ukradła go dziewczyna podobna do Doris Day. 
Clara i Brada swymi niezrealizowanymi marzeniami obciążyły młodszą siostrę Adę, która od dzieciństwa słuchała ich opowieści i, żeby nie przeżyć rozczarowania, nie podjęła ryzyka walki o szczęście.
Pewnego dnia kobiety zatrzymują w domu dostawcę ryb. Rozbierają go i myją w miednicy. Ubierają w błękitny garnitur swego ukochanego. Patsy na moment przywraca Clarze i Bradzie ich dawny utracony świat młodości i uczuć. 
Na wszystko jest już jednak za późno. Nawet na uczucia, jakimi darzą siebie Ada i Patsy, gdyż obojgu brakuje odwagi na ich realizację.
Patsy odchodzi. Siostry w samotności zjadają ciasto, które upiekła Clara.

Intymna sztuka o potrzebie pięknej idealnej miłości. O braku odwagi, żeby wyjawić uczucia. O starości, która zmienia ciało, ale nie zmienia uczuć.
Sztuka Endy Walsha w pięknych plastycznych dialogach odkrywa ważną prawdę o potrzebie miłości i bliskości, a jako historia trzech irlandzkich sióstr nasuwa skojarzenie z Trzema siostrami A. Czechowa. Atmosfera obu tych sztuk jest zbliżona, a rozpamiętywanie tego, co minęło, bliskie obu dramatom. 
Sztuka daje możliwość stworzenia elektryzującego spektaklu.