język polskijęzyk angielski

Wróblewski, Grzegorz

Wróblewski, Grzegorz

Wróblewski, Grzegorz

Urodzony w 1962 w Gdańsku, 1966 -1985 mieszkał w Warszawie, od 1985 w Kopenhadze. 
W latach 1993-1998 współpracował z pismem bruLion.

Dramaty: Mandarynki (FA-art, 3-4/2000), Przesilenie (FA-art, 2-3/2002), Nowa kolonia (2002), dramat tłumaczony na język duński i wydany w wydawnictwie uniwersyteckim., Namiestnik (2003), Obserwatorzy (2005)

Publikował w wielu pismach literackich, m.in. w Wezwaniu, Obecności, bruLionie, NaGłosie, Paryskim Kontakcie, Kulturze, Tygodniku Powszechnym, Akcencie, Nowym Nurcie, Kresach, Kartkach, B1, Tytule, FA-arcie, Opcjach, Pograniczach, Dekadzie Literackiej, Odrze, Twórczości, London Magazine, Poetry London, Magma Poetry, Chicago Review, Lyric Poetry Review, Eclectica, Jacket Magazine, Mississippi Review, 3rd bed (USA).

Antologie (wiersze):

Po Wojaczku 2, "bruLion i niezależni" (Warszawa 1992)
"Macie swoich poetów" - liryka polska urodzona po 1960 roku (Warszawa 1996)
"Zwischen den Linien", Eine polnische Anthologie (Postskriptum, Hanower 1996)
"Długie pożegnanie" - Tribute to Raymond Chandler (Kraków 1997)
"Bile propasti", Antologie soucasne polske poezie (Host/Weles, Brno 1997)
"ANTOLOGIA" (Oficyna Literacka, Kraków 1999)
"Antologija poljskih pesnikov" (Apokalipsa 39/40/41, Ljubljana 2000)
"Antologia nowej poezji polskiej, 1990-1999" (wyd. Zielona Sowa, Kraków 2000)
14.44 (Biuro Literackie Port Legnica, Legnica 2000)
"Altered State: The New Polish Poetry" (Arc Publications, Todmorden - W.Brytania 2003)
"Carnivorous Boy Carnivorous Bird" (Zephyr Press, Brookline - USA 2004)
"Poza słowa, Antologia wierszy 1976-2006" (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2006)
 
Zbiory wierszy: 

Ciamkowatość życia, bibLioteka - Fundacja "bruLionu", Kraków-Warszawa 1992
Ciamkowatość życia, Wyd. II - Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2002
Planety, bibLioteka - Fundacja "bruLionu", Kraków-Warszawa1994 
Dolina królów, biblioteka "Kartek", Białystok 1996
Symbioza, barbarzyńcy i nie, Centrum Sztuki-Teatr Dramatyczny, Legnica 1997
Prawo serii, Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Bydgoszcz 2000
Wybór, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2003
Pomieszczenia i ogrody, Biblioteka Narodowa/Duński Instytut Kultury, Warszawa 2005

Szkice i proza poetycka: 
Kopenhaga, biblioteka "Kartek", Białystok 2000

Wybór dramatów: 
Hologramy, Wydawnictwo FA-art, Bytom-Katowice 2006

Książki w języku duńskim: 
Siesta på Nørrebro, Brøndum/Aschehoug, Kopenhaga1994
Hvis hver fluevinge er talt, Biblioteket Øverste Kirurgiske, Kopenhaga1999
Kopenhaga, Biblioteket Øverste Kirurgiske, Kopenhaga 2001
Den ny koloni, Biblioteket Øverste Kirurgiske, Kopenhaga 2003

Wybór wierszy w Bośni-Hercegowinie Pjesme (Alternativni Institut, Kolaps, Mostar 2002) 
tłum. także na jęz. czeski, słoweński, niemiecki i angielski

Płyta/cd "PROJEKT1" wraz z Maciejem Sinkowskim (Bobim Peru) i Januszem Tyrpakiem (Ars Mundi, Warszawa 2006)

- Dwukrotnie wyróżniony w Konkursie na Brulion Poetycki (1990, 1992) 
- Nagroda w konkursie literackim wydawnictwa Brøndum (Kopenhaga 1995) 
- Stypendium Duńskiej Rady Literatury (Litteraturrådet/The Danish Literature Council - 1999, 2002, 2004) 
- Stypendium Duńskiej Państwowej Fundacji Sztuki (Statens Kunstfond - 2000, 2003)
- Nordyckie Stypendium Literackie (Litteraturcenter - 2002)

Należy do Duńskiego Związku Pisarzy (Dansk Forfatterforening)

Nowa kolonia

Szczegóły obsady
3K, 1K

Osoby: 1) LARSEN 2) MATKA 3) PAN SPOLIK 4) ZVIDD

Grzegorz Wróblewski jest znany polskiemu czytelnikowi głównie jako poeta, choć w pismach literackich możemy również natknąć się na notki o utworach dramatycznych jego autorstwa - np. o Nowej Kolonii, sztuce kompozycją nawiązującej do dramatu poetycko-symboliczego. Swoistym fenomenem jest to, że została przetłumaczona (przez Wojciecha Laskowskiego i Marianne Sogaard Sorensen) oraz wydana w Danii, natomiast niezauważona w Polsce.

Sztuka składa się z pięćdziesięciu dwóch części, które można by uznać (gdyż autor tego nie określa) za sceny. Występują w niej cztery postacie - Matka, Zvidd, Pan Spolik oraz główny bohater utworu, "rozbity na dwoje" Larsen. Tworzy on ze sobą pewne "skupisko organizmów" połączonych w całość. Kolonię. Naturalną i zarazem dość nietypową formę życia, gdyż tworzą ją organizmy, które są samowystarczalne. Każdy z nich jest oddzielnym, w pełni zdolnym do samodzielnego życia osobnikiem. Dlaczego więc organizują się w większe całości? Skąd u Larsena ta potrzeba kontaktu "ze sobą"?
Jest to tekst o człowieku, w pełnym wymiarze tego słowa. Jego cielesności i duchowości (czy może raczej świadomości). Człowiek Wróblewskiego, jak człowiek Sartre"a, jest rozdzielony na dwoje. Jest bytem dla siebie, świadomym samego siebie, choć owa świadomość pozostaje na zewnątrz. Należy do świata bezrefleksyjnej przyrody. Odnajduje się w świecie jako coś niepełnego, oderwanego od czegoś, obcego. Ma poczucie, że znajduje się gdzieś indziej, całkiem sam. Wyraża się to w jego tęsknocie za kimś innym, niezaspokojona potrzeba prowadzi do wewnętrznego rozdwojenia. Larsen, nie mając z kim obcować, nie mogąc znieść samotności, zaczyna traktować samego siebie jako kogoś innego. Mówi do siebie, stwarzając iluzję bycia w towarzystwie. W ten sposób neguje samotność. Uwiarygodnia drugą osobę poprzez własne zachowanie, które, choć oparte na fikcji, same fikcją nie jest, raczej rzeczywistością przekształcającą człowieka. Zmiana ta ma charakter kolisty - Larsen oraz pozostali bohaterowie dramatu wracają do punktu wyjścia, tj. do doświadczenia samotności. Ponownie rozgrywa się misterium rozczarowania i nadziei, zwątpienia i wiary. Właściwie wszystko może się rozpocząć od nowa. Postacie dramatu powtarzają wypowiedziane na początku utworu kwestie, zapowiadając powtórkę tego samego. Czy jest więc możliwe, by opowieść powróciła, zachowując te same detale? 
Nie, to co wydarzyło się między bohaterami, zmieniło ich. Przed ostatecznym posunięciem zdążyli wyznaczyć dla siebie nowe miejsca, wywołać nowe sytuacje. Tak naprawdę wszystko rozegrałoby się zupełnie inaczej.
W dramacie oba "elementy" bohatera nie są identyczne - istnieją dwa bieguny Larsena - zróżnicowane i wyspecjalizowane. Jedna "połowa" jest bierna, bojaźliwa i nieco spolegliwa. Ulega wpływom otoczenia. Bez próby jakiegokolwiek buntu poddaje się jego decyzjom, choć jednocześnie, gdy odczuje brak (początkowo bez świadomości, czym on właściwie jest) stara się go odnaleźć i nazwać. Na przeciwległym biegunie odnajdziemy innego Larsena - przebiegłego i bardziej "zorientowanego w sytuacji". To on podejmuje działanie, które ma na celu doprowadzenie do konfrontacji i połączenia obu "organizmów" - stworzenia kolonii wyższego rzędu, wyspecjalizowanej symbiozy, w której każdy z elementów byłby ze sobą skoordynowany. Każdy musi odnaleźć najbardziej optymalny dla siebie ekosystem. Dlatego Larsen szukał swojego przeciwległego bieguna. By móc żyć. 
W dramacie występują cztery osoby, utwór nie ukazuje ich jednak poprzez działanie. To, co zachodzi między nimi, to Słowo, które zmienia, wywołuje określone sytuacje, steruje, zabiega o kontrolę nad postaciami dramatu. Larsena kształtują inni ludzie, ich historie, przedmioty; pan Spolik poprzez Zvidda stara się odciągnąć myśli Larsena od "siebie" opowiadając mu o rękawiczkach, widelcach itp. Słowa-wirusy mają zakłócić "działanie" Larsena (później pan Spolik postępuje podobnie z Matką). 
Owa funkcja słowa w utworze powoduje, że "Nowa kolonia" Grzegorza Wróblewskiego wymaga niezwykłej uwagi odbiorcy, ale jej oryginalność, bogactwo znaczeń, gra słowem wywołującym całe obrazy czy zachowania sprawia, że pozostaje niepokój - twórczy, gdyż zaraz po nim rodzą się pytania o współczesnego człowieka, otaczającą nas rzeczywistość; dramat nie zaspokaja jedynie potrzeb estetycznych (ładne - brzydkie), czyni więcej - jakby na przekór bezrefleksyjnej, obrazkowej współczesności uświadamia istnienie i potrzebę świadomości, zaprzeczającej (czy też pokonującej) samotność.

Justyna Kasperek dla ADiT

Przesilenie

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
występują: Gunnar - emerytowany bankowiec, 70l., Joanna - jego siostra, właścicielka sklepu z obuwiem, 72l.

U podstaw zachowania Joanny i Gunnara leży niewczesna chęć kompensacji niedostatku życiowych przeżyć i wrażeń. Najbardziej ekstremalne formy przybiera ona u skrupulatnego urzędnika - Gunnara, który postanawia urzeczywistnić swoje dość oryginalne fantazje. Po śmierci rodziców Joanna pragnie nawiązać ściślejszy kontakt ze swoim zdziwaczałym bratem, byłym pracownikiem banku. Każde z upartych siedemdziesięciolatków ma jednak swoje - dobrze ugruntowane i niereformowalne - przyzwyczajenia oraz ambicje. Joanna chciałaby za wszelką cenę uszczknąć coś dla siebie z atrakcyjnej emerytury dusigrosza Gunnara. Sklep z obuwiem nie przyniósł jej niestety spodziewanych kokosów, a tak bardzo tęskni za podróżami, włoskimi szpilkami i życiem na odpowiedniej stopie. W parze Gunnar i Joanna jak w soczewce skupiają się śmieszne, absurdalne i - jak to zwykle bywa - na starość wyolbrzymione wady typowego, kapitalistycznego "dziada z babą". Pewien poziom socjalnego bezpieczeństwa nie zapewnia żadnemu z nich spodziewanej satysfakcji. Gderliwa wdowa Joanna ma przekonanie, że należy jej się od życia więcej niż otrzymała. Stary kawaler Gunnar "filozuje". Jego kupiecki umysł ulega przedziwnej fiksacji. Wolny czas (a ma go teraz pod dostatkiem) wykorzystuje na siedzenie przed reprodukcją znanego obrazu van Eycka "Zaślubiny Arnolfinich". Fascynuje go mieszczańskie dobro przedstawionej sceny, solidaryzuje się z kupcem Arnolfinim, węszy w jego zaślubinach jakąś dziwną transakcję. Czy Jeanne (małżonka) była naprawdę w ciąży? A może udawała? A jeśli była, to czy na pewno ze swoim mężem? Jednym słowem: Gunnar zżywa się z postaciami; nie wiedzieć czemu identyfikuje siebie i siostrę z tajemnicza parą Arnolfinich. Snuje własną intrygę na temat namalowanego przez van Eycka wydarzenia. Detektywistyczno - historyczne zacięcie brata irytuje siostrę. Wolałaby wczasy w ciepłych krajach i ładne stroje. Ma nadzieję, że uda jej się obłaskawić starego dziwaka. W zamian za okrągłą sumkę godzi się na udział w maskaradzie. Zakłada stylową, zieloną suknię i wypycha sobie brzuch. Upodabnia się w ten sposób do ciężarnej kobiety z obrazu. Jednak suta kolacja z pieczoną gęsią nadweręża jej żołądek do tego stopnia, że kobieta zrywa z siebie zaimprowizowaną ciążę i wije się z bólu na podłodze. Przedstawienie nie udaje się. Aktorka zawiodła. Nici z czeku i innych spodziewanych korzyści. W ostatniej scenie Joanna namawia skupionego na krzyżówce brata, aby następnym razem "odleciał na Moneta". Obraz van Eycka zostaje przez nią spalony. Czemu ma służyć ta niefortunna próba przeniesienia "obrazu" do rzeczywistości, skompromitowana fizjologiczną niedyspozycją "modelki"?
Czy autorowi chodziło o odwrócenie relacji między fikcją a rzeczywistością? Czy można znaleźć klucz do raz na zawsze utrwalonej w postaci metafory - rzeczywistości. Czym jest jedno a czym drugie? Czytając ten tekst trudno poprzestać na samej jego fabule. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Może wejście w proces prób pozwoli na dokonanie wielu odkryć w tej zagadkowej sztuce.

Obserwatorzy

Gatunek sztuki
Dramat
Szczegóły obsady
3 osoby

Mieszkający w Kopenhadze Grzegorz Wróblewski, szerzej znany jako autor zbiorów poezji, jest również autorem dramatu zatytułowanego Obserwatorzy. Zawarł w nim swoje rozterki filozoficzne i duchowe. To co nieznane zawsze budziło w człowieku strach czy niepokój, stąd nasz pęd do ciągłego objaśniania. Grzegorz Wróblewski w groteskowo - realistycznej konwencji przedstawił swój pogląd na człowieka - niedoskonałego, bo ograniczonego przez zmysły.
W dramacie występują trzy osoby: Anna, Robert oraz dr Jeff. W pierwszych częściach dramatu poznajemy Annę i Roberta - ochotników wybranych do "eksperymentu". Przebywając w zamkniętym pomieszczeniu wspominają rekrutację, mówią o swoich wyobrażeniach dotyczących partnera, ustalają zakres wzajemnych wpływów, zasady wspólnej egzystencji. Niezwykle ważne dla nich jest powodzenie eksperymentu, choć nikt nie wie, czego dotyczy owo przedsięwzięcie. Sprawa jest tajemnicza. Bohaterom pozostaje jedynie - oczekiwanie, które Anna i Robert wypełniają próbami wzajemnego poznania. Między drugą a trzecią częścią upływa w dramacie duży okres czasu. Autor nie mierzy go konwencjonalnymi jednostkami miary (godziną, dniem czy miesiącem), lecz zdarzeniami jakie zaszły między bohaterami, tym jak bardzo ich życie stało się wspólne, tj. małżeńskie. Czas w dramacie to wydarzenia, które pozbawiły ich istnienia jako jednostki, w których uczestniczą razem, jako żona i mąż. Ich wspólna przeszłość. Robert jest zaskoczony zaistniałą sytuacją - przez cały czas był w śpiączce. Nie zauważył momentu, w którym zaszła zmiana. Wszystko jest dla niego nowe. Oprócz Anny, którą poznał, choć właściwie tylko ją obejrzał i usłyszał kilka opowieści z jej życia. To według niego wystarczy. Robert dowiaduje się również, że przez cały czas znajdował się pod opieką niejakiego dr Jeffa. Podczas prezentacji swojego opiekuna spostrzega w nim Annę - te same linie papilarne. W tym momencie jego poukładana rzeczywistość, wszystko, co zdołał objaśnić, traci sens. Niczego nie jest już pewien. Anna, mimo sprzeciwów Roberta,  zanika. Jej miejsce zajmuje dr Jeff.

Dramaty Grzegorza Wróblewskiego to ciągłe penetracje, próby poznania człowieka. Bohaterzy Obserwatorówprowadzą między sobą grę - sami decydują, jak bardzo pozwolą drugiej osobie na poznanie siebie. Grę tak powszechną, że łatwo jej nie zauważyć. Anna, którą (we własnym mniemaniu) poznaliśmy, do której zdołaliśmy się już przyzwyczaić, okazuje się kimś innym, nawet nie inną kobietą, lecz mężczyzną. Widz, podobnie jak Robert, spostrzega, że dał się złapać w zastawioną na niego pułapkę. Mimowolnie uczestniczy w eksperymencie, wchodzi w rolę tytułowego obserwatora. Nagle zdaje sobie sprawę z własnego ograniczenia. Granice poznania określają jego zmysły oraz dobra wola drugiej osoby. Autor dramatu gra wiedzą i niewiedzą z widzem. Ukazuje tylko wybiórcze sceny z życia bohaterów. Znamy ich na tyle, na ile sami zdecydują nam o sobie powiedzieć. Fragmentarycznie. 
Jest to dramat, w którym autor dowolnie manewruje realnością widza (który spostrzega, jak bardzo ludzkie sposoby poznania czy wyjaśnienia czegokolwiek, zawodzą) oraz rzeczywistością dramatu. Powoduje w ten sposób u widza utratę orientacji w tym, co jest prawdą, a co jedynie grą. Sztuka podważa ludzki sposób myślenia, skłonny do uogólnień i uproszczeń. Osiągnięcia ludzkiego umysłu sprowadza do przeczucia. Wywołuje zachwianie, niepewność, gdyż żyjąc 
w antropocentrycznej rzeczywistości, skazani na antropocentryczne sposoby postrzegania, ignorujemy pozostałe obszary. A może z ich perspektywy człowiek i jego świat wyglądają inaczej.......? W momencie, gdy znika wszelka pewność dotycząca tego, kim właściwie są bohaterowie, pojawia się pytanie. Może poznanie jest złudzeniem, może pojęcia, wzory jakie układamy w swojej głowie, nie odpowiadają rzeczywistości? Warto zmierzyć się z tym utworem, by odnaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. 

omawiała Justyna Kasperek

Namiestnik

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Występują: Warus - namiestnik Germanii, wódz; Publiusz - doradca; Kwintyliusz - medyk
Czas: 9 r.n.e., pryncypat Augusta
Miejsce: obóz Rzymian w Lesie Teutoburskim

Psychodeliczne jagody rzymskich legionistów

Legionom rzymskim w Germanii źle się dzieje. Żołnierzy dręczy biegunka; cierpią z powodu zimna, mroku i barbarzyńskich obyczajów. Morale wojska słabnie. Warus, Publiusz i Kwintyliusz utknęli pośród mokradeł. Zielarz i lekarz Kwintyliusz karmi towarzyszy znalezionymi w lesie jagodami, które mają podobno regenerujące właściwości. Wyżej wymienione jagody pełnią w sztuce rolę "przełącznika sytuacji": każdorazowe ich spożycie równa się zmianie o sto osiemdziesiąt stopni. Publiusz zapada w drzemkę. Okazuje się, że jego "działka" podziałała usypiająco. Kwintyliusz korzysta z okazji, aby donieść Warusowi, że jego doradca zamierza go zgładzić. Obudziwszy się, Publiusz opowiada wodzowi swój sen, w którym Kwintyliusz objawił mu się jako antyrzymski spiskowiec. Warus zastanawia się, który z mężczyzn jest szpiegiem nieprzyjacielskiego wodza - Arminiusza. Który z nich ma popełnić honorowe samobójstwo? Wybór pada na bywałego w świecie Publiusza. Przedtem jednak wojownicy ucztują: wznoszą toasty winem i spożywają jagody. Tym razem konsumentem "śpiącej" jagody jest Warus. Zdradzieccy towarzysze odbierają mu broń. Planują, że wyjdą z lasu i założą rodziny. Arminiusz im to ułatwi. Aby mu się przypodobać, składają ofiarę z serca Warusa pod świętym dębem, w miejscu związanym z germańskim bóstwem - Doranem. Przebudzony Warus domaga się zwrotu swego serca. Jednakże Publiusz i Kiwntyliusz twierdzą, że ani spisek, ani przejście na stronę barbarzyńców, ani tym bardziej wyrwanie Warusowego serca - że żadna z tych rzeczy się nie wydarzyła. Kiedy wódz ponownie zasypia, Kwintyliusz i Publiusz toczą przyciszoną rozmowę: gorąco pragną zwycięstwa i powrotu do Rzymu. Zastanawiają się, dlaczego ich wódz jest w tak słabej formie.
Mrok i gąszcz otaczającego ich lasu symbolizuje nieuświadomione lęki i obawy. Dzięki przymusowej izolacji wydostają się one z umysłów wojowników i zaczynają żyć własnym życiem. Psychodeliczno - kryminalna zagadka pozostaje nierozwiązana. Nie wiemy, która z rzeczywistości przedstawionych przez Rzymian jest prawdziwa. Należy chyba zaryzykować stwierdzenie, że prawda obiektywna nie istnieje. Wszystko jest grą umysłu. Istnieje jednak tzw. prawda historyczna, którą autor poddaje próbie własnej wyobraźni a wkrótce, miejmy nadzieję, publiczności.