język polskijęzyk angielski

ukraiński

Ja, wojna i plastikowy granat

Tytuł oryginalny
Я, війна і пластикова граната
Tłumacz
Korzeniowska-Bihun, Anna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Sztuka znalazła się w finale drugiej edycji konkursu AURORA. Nagroda Dramaturgiczna Miasta Bydgoszczy, organizowanego przez Teatr Polski im. Hieronima Konieczki.

Ja, wojna i plastikowy granat to seria krótkich „migawek” z życia mieszkańców Ukrainy w pierwszych miesiącach inwazji rosyjskiej. Bohaterowie – dzieci, dorośli, starcy, przedstawiciele różnych warstw społecznych, profesji i orientacji seksualnych – wśród huku bomb rozpaczliwie szukają namiastki normalności. Jest więc seks, kupowane nierozsądnie wykwintne produkty, są kłótnie, marzenia o przyszłości, jest ból zębów i utyskiwanie na niewygodę. A w tym wszystkim heroiczne próby zachowania godności w obliczu panicznego strachu, zachowania wewnętrznej wolności. Ilu bohaterów, tyle różnych strategii przetrwania. Od wzywania imienia dawno zmarłej żony, po kompulsywną konsumpcję snickersów. By ukazać absurd i nierzeczywistość wojny, autorka miesza świat realny z nierealnym (wizyty zmarłej żony, która próbuje uporządkować swoją szafę) i wprowadza elementy groteski (dentysta instruujący pacjenta przez telefon, jak ma usunąć ząb).

Autorka odmalowuje portrety wyrwanych nagle z codzienności ludzi – jakby chciała powiedzieć „poznajcie ich, są identyczni jak wy” – ukazując ulotność złudnego poczucia bezpieczeństwa, którym uspokajamy się na co dzień, bo wojna jest gdzieś tam, daleko, a nie tutaj, nie teraz. Bo granat to tylko plastikowa zabawka i służy do zajęć w szkole z PO na wypadek wojny, której przecież nigdy nie będzie… W epilogu dramatu Zachożenko pisze:

„Zamykam oczy i widzę słoneczne ulice Aleppo. Takie bliskie nieznajome twarze. Czemu wcześniej nie zauważałam tych ludzi? Co o nich wiedziałam? Że trwa wojna. Że mają piasek. Że wyznają islam. Noszą chusty na twarzach. Że ich ludźmi wypełnione są tureckie obozy dla uchodźców. Że płyną na tratwach i toną w Morzu Śródziemnym. Czemu płyną na tych tratwach? Nie wiedzą, że tratwa to nie jest najlepszy środek transportu? Co robiłam w 2016? Rodziłam córkę, robiłam remont, zmieniałam zawód. Wojna była wtedy tak daleko. A teraz jest tu. Sztafeta przejęta. Kto następny?”

Jestem OK

Tytuł oryginalny
Я нopм
Tłumacz
Semicz, Inna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
1 lipca 2022, Charkowski Teatr Lalek

Dzień przed wybuchem wojny w Ukrainie. Bucza. Niczym w kultowym polskim filmie „Jutro idziemy do kina” czworo ukraińskich nastolatków – Dasza, Sasza, Liza i Mike – snuje plany na przyszłość i beztrosko skupia się na tym, co tu i teraz. Są miłości, nastoletnie rozterki, wzajemne niewinne przytyki, są fascynacje i znudzenie ciasnością ich małego miasteczka, w którym jednak znajdują też zalety: lodziarnię, w której dostaje się gratisowego pączka, stadion, gdzie się spotykają, wymarzony park do jazdy na deskorolkach, kino. I podobnie jak we wspomnianym filmie gdzieś daleko w tle są, nietraktowane poważnie, pogłoski o możliwym rychłym ataku na kraj. Może gdzieś napadną, ale nie na Buczę – młodzi obracają informacje w żart – „Oni nawet nie wiedzą, gdzie Bucza istnieje”. W tym dniu dla nastolatków najgorętszym tematem jest jutrzejszy sprawdzian z historii. „Jeśli napadną jutro, nie trzeba będzie zdawać” – pada żart.

Nazajutrz huki, krzyki, przerażenie i szok. Potem decyzje, które mogą kosztować życie – uciekać czy zostać. Gromadzenie zapasów kaszy, szukanie schronienia, bliskość śmierci. To wszystko widziane oczami ludzi ledwie wchodzących w dorosłość, którym tak bardzo chce się żyć, którzy śnią nocami wspomnienie pierwszych pocałunków.

W tym dramacie nie ma epatowania koszmarem. Okrucieństwo wojny przebija z rozmów między nastolatkami, w które równolegle wplatane są wątki odległe od rzeczywistości wojennej, nierzadko beztroskie żarty. Paradoksalnie sprawia to, że jeszcze silniej odczuwamy obecną w ich młodzieńczym świecie śmierć. Sztuka jest napisana żywym, młodzieżowym językiem. Ma interesującą formę grupowych lub prywatnych, intymnych dialogów na internetowym czacie.

Transfer

Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Aleksiej Curikow, Aleksander Pampucha, Żona Curikowa, Wąsik, Masza, Fotograf, Curikow Starszy, Manabozo /Wielki Zając/, Kulawy, Dziewczynka, Ostatni Gość, Ciocia fotografa, Sprzątacz w czapce
Czas akcji
Współczesność
Miejsce akcji
Mieszkanie Curikowa, biuro Curikowa - akwarium, atelier fotograficzne, wejście do piekła, piekło, pokój ojca Curikowa w piekle

Pewnego wieczora Aleksieja Curikowa, bogatego biznesmena, odwiedza kolega z wojska, Aleksander Pampucha. Z początku niezadowolony z niespodziewanej wizyty, Curikow nie tylko częstuje gościa domową kolacją, ale proponuje mu nocleg i stanowisko osobistego kierowcy w swojej firmie. Pampucha jest uszczęśliwiony. Niedawno stracił pracę i nie stać go na hotel. Po kolacji Curikow zabiera kolegę do miasta w poszukiwaniu „przystępnych kobiet”, żeby uczcić spotkanie po latach.

Następnego ranka, przy wspólnym śniadaniu, na które zostaje zaproszony również młody kochanek żony Curikowa, Wąsik, Curikow oświadcza, ze Pampucha przekazał mu zaproszenie do piekła od jego nieżyjącego ojca, Wiktora Aleksandrowicza. Musi jechać i go odszukać. Podczas jego nieobecności Pampucha zajmie jego miejsce u boku jego żony.

Zaraz po śniadaniu Curikow jedzie do biura. Prosi swoją sekretarkę, Maszę, żeby zgromadziła jak najwięcej informacji na temat piekła w różnych religiach. Potem zwołuje zebranie pracowników, którzy mogliby zająć się formalnościami dotyczącymi ich wspólnego wyjazdu do piekła. Wreszcie zjawia się Ostatni Gość, specjalista od sprawiania przykrości, i poucza Curikowa, jakie dokumenty będą mu potrzebne w jego niezwykłej podróży. Proponuje spisanie umowy.

Przed wyjazdem Curikow odbiera jeszcze zdjęcia z fotograficznego atelier. Fotograf prosi go, żeby przekazał jego nieżyjącej ciotce, Lubow Borysownej, która go wychowała, jego zdjęcie i krótki list. Curikow się zgadza.

Curikow, Masza i Wąsik przygotowują się do wyjazdu do piekła. Żona Curikowa przygotowuje dla wszystkich kanapki na drogę.

Curikow spaceruje po ulicach piekła ze swoimi towarzyszami i przewodnikiem Manabozo, podziwia okolicę. Wreszcie spotyka ojca. Okazuje się, że Wiktor Aleksandrowicz sprowadził do siebie syna, żeby pożyczyć od niego 500 dolarów na rozpropagowanie swojej nowej teorii naukowej. Z jego obserwacji wynika, że kiedy wielkie korporacje przeczuwają zastój ekonomiczny, wymyślają wojnę. Wiktor Aleksandrowicz proponuje, żeby zebrać najlepszych analityków i załatwić sprawę teoretycznie, bez rozlewu krwi. Ma nadzieję, że syn opracuje jego teorię i wyśle do przywódców świata. Zaprasza go na herbatę.

Curikowa rozczarowała prośba ojca. Spodziewał się, że został wezwany w jakiejś naprawdę ważnej sprawie. Odwiedza go jednak w jego „piekielnym” mieszkaniu. Na kanapie w salonie siedzi mała sześcioletnia dziewczynka, nowa kobieta Wiktora Aleksandrowicza. Kiedy ojciec przygotowuje herbatę, Curikow pyta ją, czy próbowała kiedyś chupa-chupsa. Dziewczynka nie odpowiada. Wściekły Curikow wybiega z mieszkania. Przyjechał do piekła na próżno. Zupełnie zapomina o liście dla ciotki fotografa.

Tymczasem Masza, Wąsik i Manabozo siedzą nad brzegiem rzeki i odpoczywają. Mija ich grupa sprzątaczy w białych ubraniach, ze szczotkami, szmatami i wiadrami. Manabozo wskazuje na wątłego mężczyznę w białej czapce. Mówi, że to Bóg. Wąsik pyta Boga, dlaczego jest w piekle. Wystraszony mężczyzna odpowiada cicho, że nie ma prawa moralnego, żeby być w niebie.

 W czasie nieobecności Curikowa, jego żona doskonale bawi się w towarzystwie Pampuchy, oczywiście za przyzwoleniem męża. Kobieta zastanawia się tylko, dlaczego jej nowy kochanek mówi cytatami z radzieckich filmów i w ogóle jest jakiś niedzisiejszy. Pampucha tłumaczy, że ma duszę kozaka, co wyraża się w braterskiej miłości wobec kolegi, pogardzie wobec śmierci i lekceważeniu kobiet.

Kiedy Curikow, Masza i Wąsik wracają do domu, czeka na nich uroczysta kolacja. Jedzą z apetytem, rozmawiają o piekle. Wąsik wyznaje, że zakochał się w żonie Curikowa. Nie chce już, żeby płaciła mu za miłość. Curikow uświadamia sobie, że skoro Pampucha przywiózł list ojca z piekła, sam też musi być martwy. Przypomina sobie, że po kilku dniach w wojsku Aleksander Pampucha popełnił samobójstwo.

Ktoś dzwoni do drzwi. W mieszkaniu Curikowa zjawia się mała, sześcioletnia dziewczynka, kobieta Wiktora Aleksandrowicza. Domaga się swojego chupa-chupsa. Curikow prosi Wąsika, żeby nie przychodził już do jego żony.

Manabozo i Ostatni Gość znajdują w piekle list do ciotki fotografa. Fotograf błaga ją, żeby zabrała go do siebie. Ostatni Gość drze list na kawałki. Razem z Manabozo zaczynają śpiewać diabelską pieśń.

(Justyna Bartkowiak dla ADiT)

Sezon na mężczyzn

Tytuł oryginalny
Мужский сезон
Tłumacz
Grodek, Julita
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

„Lora: Pisałam do niego przez półtora roku. Jest taki gatunek: niewysłane listy. Poświęcałam mu wiersze. Publicznie demonstrowałam swoją samotność, wyraźnie schudłam. W wywiadach mówiłam: 'Nie, nie mam śmiałości mówić o tym otwarcie. Mój wybranek jest człowiekiem wysokich lotów, wrogom patrzy twardo i prosto w oczy, a jest bardzo przywiązany do swojej rodziny' ... Skontaktowało się ze mną od razu dwóch ministrów – od przemysłu żelaznego i aluminiowego. Zaczął o mnie zabiegać lider małej partyjki „Mężczyźni Rosji", potem – znany piosenkarz, idol z lat pięćdziesiątych; był nawet jeden generał – major z Majorki. I wszyscy szeptali to samo: w wywiadzie rozpoznali siebie i gotowi są runąć w tę otchłań. Arsienij, wyjaśnij mi, dlaczego mężczyźni, kiedy wyznają miłość, mówią zawsze: 'Nie sypiam z żoną od dwóch lat?'

Arsienij: Bo ja wiem? Rok to za krótko, a trzy lata – to już podejrzane."

Komedia Natalii Diemczyk opowiada o prawdziwej miłości w dobie piaru, internetowych i tabloidowych plotek, walki o wizerunek. Bohaterka – Lora – należy do tak zwanego „środowiska". I choć wydaje jej się, że zjadła zęby na kreowaniu siebie, wybrany przez nią dla ratowania wizerunku mężczyzna okazuje się tym jedynym – numerem osiem.

Arsienij jest młodym, ale już przebrzmiałym talentem malarskim, odkryciem jednego sezonu. Żyje w zapomnieniu i opuszczeniu, zadowalając się romansami z ekspedientkami i zaglądając od czasu do czasu do modnych knajp, gdzie bywał dawniej gwiazdą. Po jednej z pijackich eskapad znajduje nazajutrz swoje zdjęcie w popularnym tabloidzie. Obejmuje na nim słynną aktorkę. Niewiele z tej nocy pamięta...

Aktorka – Lora, odnajduje go tego samego dnia, proponując roczną umową na pokazywanie się razem „w środowisku". Jest to ruch precyzyjnie obmyślony przez jej specjalistę od piaru, który jest jednocześnie jej agentem. Lew Borisowicz zainwestował już w ich związek spore pieniądze. Wszystko to się oczywiście zwróci i pójdzie w koszty. Lora (lat między 40 a 50 lat) jest kobietą zawsze piękną, towarem eksportowym Rosji. Zarabia na filmach, reklamach, gra w teatrze. Potrzebuje jednak "czegoś nowego", aby publiczność wciąż się nią interesowała.

Kiedy już zawrą kontrakt (Arsienij na początku odrzuca propozycję), akcje malarza pójdą w górę; gdy stanie się rozpoznawalnym celebrytą, jego obrazy zaczną schodzić na pniu. Jednym z warunków kontraktu jest zakaz stosunków intymnych pomiędzy stronami. W którymś momencie strony naruszą go jednak i rozpęta się między nimi prawdziwa miłość. Staną przed pytaniem: co dalej?

Sztukę grano w Rosji przez 10 lat, w charakterze hitu, w gwiazdorskiej obsadzie. Wykonawcą roli męskiej był popularny w Polsce Aleksander Domagarow. Cięty język, życiowa mądrość, świetne przebiegi dramatyczne pomiędzy postaciami – wszystko to składa się na opowieść z zaskakującą puentą, bardzo kształcącą, ale wolną od nachalnego objaśniania rzeczywistości. Naturalnie do jej zagrania potrzeba aktorom sporej dozy dystansu i autoironii.

Ostatnia szychta

Tytuł oryginalny
Ostannij zabij
Tłumacz
Korzeniowska-Bihun, Anna
Szczegóły obsady
Sztuka wieloobsadowa

gatunek: tragikomedia

Ukraina, Donbas 2003 r. Górnicy od wielu miesięcy nie dostają pensji, ich rodziny żyją w nędzy. Jakiekolwiek nadzieje na lepszą przyszłość ostatecznie rozwiewa informacja o planowanym całkowitym zamknięciu kopalń. Tymczasem w jednej z nich dochodzi do katastrofy, w której giną ludzie. Tragiczny wypadek staje się jednak pretekstem do zbicia kapitału politycznego przez przedstawicieli partii rządzącej. Rodziny ofiar w świetle jupiterów otrzymują wsparcie finansowe i nowe mieszkania. Kilku górników, którzy znaleźli się w beznadziejnej sytuacji, wpada więc na pomysł, by specjalnie doprowadzić do katastrofy w kopalni. Co prawda oni zginą, ale ich żony i dzieci będą miały zabezpieczoną przyszłość. Odbywa się walka z czasem – trzeba wszystko przygotować, żeby zdążyć przed zamknięciem kopalni.

Cała historia opowiedziana jest poprzez serię dynamicznych scen rodzajowych w Brechtowskiej wręcz konwencji i o niebywałej sile rażenia – Ołeksij Rosycz przedstawia rzeczywistość Donbasu, który nie potrafił poradzić sobie z przemianami ustrojowymi i meandrami agresywnego nowego kapitalizmu. Jest to uniwersalna opowieść o ludzkiej nędzy i podłości, ale także o miłości i nadziei.

Prapremiera: Pawłohradski Teatr im. Borysa Zachawy. Tekst w formie scenariusza filmowego zdobył Pierwszą Nagrodę w konkursie „Koronacja słowa" (2002) i Nagrodę Jury na Festiwalu „Prołoh" (2001).

Sztuka drukowana w „Dialogu" nr 6/2014, dostępna w wersji z elementami gwary śląskiej lub w obowiązującym języku polskim (wersja publikowana).

Kobieta roku

Tytuł oryginalny
Żenszczina goda
Tłumacz
Czech, Jerzy
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Byłe małżeństwo w wieku 56-65 lat, ich 20-letnia córka i jej chłopak, 55-letnia pomoc domowa, pozostałe cztery postaci ok. 30 lat

Zoja Kitajewa, znana aktorka, działa równocześnie z powodzeniem w szołbiznesie. Chce, żeby córka Tosia również poszła na scenę. Niestety Tosia nie odziedziczyła talentu po matce, została aktorką wyłącznie pod jej presją. Właśnie wraca ze swojej debiutanckiej premiery. Czuje, że występ był porażką, ale Kitajewa dzięki swoim wpływom zapewni jej sukces medialny. 
Zoja kieruje nie tylko jej karierą, ale także życiem osobistym. Tosia kocha wprawdzie studenta medycyny, Saszę, ale matka nie zezwala na ten związek, pragnie natomiast wydać córkę za znanego reżysera, Igora Bakłanowa. Zaszantażowany przez Zoję reżyser zgadza się na to małżeństwo, Zoja aranżuje więc "wyznanie miłosne" Igora w obecności znajomych, którzy przyjechali świętować debiut Tosi. Zaskoczona dziewczyna nie ma najmniejszej ochoty wychodzić za Bakłanowa, jest jednak zbyt słaba, żeby przeciwstawić się matce. Wspiera ją tylko ojciec, były mąż Kitajewej, noszący nazwisko Szkolnik. Niespodziewanie pojawia się też Sasza, który ukrywał się dotąd w pokoju Tosi. Dochodzi do awantury, Sasza uderza Bakłanowa i opuszcza willę Kitajewej, ale nie daje za wygraną - następnego ranka wraca z pistoletem. Zarzuca Kitajewej, że swoje życie zmieniła w jeden wielki spektakl. Aktorka znakomicie odgrywa omdlenie, Tosia odbiera Saszy broń, która trafia w końcu do rąk Bakłanowa. Teraz on, chcąc się zemścić na Saszy, grozi mu pistoletem. Nagłe wejście sąsiadów zwiększa zamieszanie i kończy się rzekomym zranieniem Saszy. Ten udaje rannego, żeby wymóc na Kitajewej rezygnację z wydania Tosi za Bakłanowa.  
Cały skandal jednak wstrząsnął Kitajewą. Korzystając z tego, Szkolnik namawia byłą żonę do porzucenia celebryckiego trybu życia i powrotu do ideałów, w które kiedyś oboje wierzyli. Przez moment wydaje się, że Zoja go posłucha, ale świat mediów upomina się o swoje - dzwoni telefon, okazuje się, że Kitajewa została nominowana do nagrody "Kobieta roku".
Teraz wszystko musi być temu podporządkowane. W tym czasie Szkolnik ma zawał serca, lecz nikt nie zwraca na niego uwagi.

Omawiała dla ADiT Karolina Niewiadomska

 

Kłamczuch z placu litewskiego

Tłumacz
Czech, Jerzy
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
On, Ona, Policjant, Twardziel

Lublin, koniec lat dziewięćdziesiątych, późny wieczór. Na Placu Litewskim siedzi na ławce młody człowiek z magazynem "Twój weekend" w rękach. Młoda kobieta, dźwigająca ciężkie torby, łamaną polszczyzną pyta go o drogę na dworzec. Jest handlarką ze wschodniej Ukrainy, z Dnieprodzierżyńska. Mężczyzna odpowiada jej aż do śmieszności poprawną polszczyzną. Daje się wciągnąć w rozmowę, nie jest jednak zbyt wylewny; za to kobieta chętnie mu się zwierza. W końcu wyciąga prowiant, oboje jedzą kolację. Rozgrzani alkoholem młodzi tańczą, po czym dochodzi  między nimi do aktu miłosnego.  
Dopiero potem  przedstawiają się sobie nawzajem. On ma na imię Jerzy, Ona - Oksana. Rozmowę przerywa posterunkowy, który legitymuje parę kochanków. Wtedy prawda wychodzi na jaw - oboje mają taki sam, jeszcze radziecki, paszport z sierpem i młotem. Rzekomy Jerzy, w rzeczywistości Jurko, tylko udawał Polaka, ale też jest Ukraińcem, tyle że z Ukrainy Zachodniej. Pojawia się jeszcze jeden przybysz ze Wschodu, Rosjanin o ksywce Twardziel. Bierze od dziewczyny radioodbiornik i włącza radio Moskwa, nadające akurat Beethovenovską "Odę do radości". Cała czwórka, łącznie z policjantem, dyskutuje o wspólnym europejskim domu. Przepisy są jednak przepisami - Oksana zostaje odstawiona na dworzec, a obaj panowie wędrują z policjantem na komisariat. Towarzyszy im melodia poloneza "Pożegnanie ojczyzny", która po chwili przechodzi w "Odę do radości".  

Kłamczucha Ołeksandr Irwaneć napisał na początku lat dziewięćdziesiątych; uaktualniona wersja powstała w 2000 roku. Nie jest to, wbrew pozorom, jedynie obrazek z życia handlarzy. Za groteskowymi sytuacjami i dialogami kryją się pytania, które w dramatyczny sposób dały znać o sobie podczas pomarańczowej rewolucji i do dzisiaj tej  aktualności nie straciły: czy Ukraińcy stanowią jeden naród i jakiego chcą państwa? Jedni bowiem widzą miejsce niepodległej Ukrainy w Europie, drugim odpowiadało życie w ZSRR, więc życzą sobie ścisłego związku z Rosją. 
Konflikt znajduje odbicie w języku, który jest jednym z bohaterów sztuki. Dołączam więc do tekstu uwagi nt. przekładu. Niemal każdy ze szczegółów ma w tej sztuce symboliczne znaczenie. Warto ją wystawić, bo nie dotyczy tylko wewnętrznych spraw Ukrainy, ale przyszłości całej Europy.

dla ADiT - Jerzy Czech

Historia całkiem zwyczajna

Tłumacz
Czech, Jerzy
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Bajka dla dorosłych

Osoby
Krowa Bystra, Kobyła Siostrzyczka, Świnia, Pies Zbój, Kogut, 
Gospodarz, Gospodyni, Dasza, ich córka, Sąsiad, Alek, syn Sąsiada
miejsce akcji: stara szopa (obora)

     Pełna uroku, ciepła, choć przewrotna, metaforyczna przypowieść o tym, że czasem każdy z nas może zrobić coś, co uczyni świat lepszym. Większość bohaterów tej bajki dla dorosłych stanowią zwierzęta: emanująca stoickim spokojem Krowa, pełna marzeń Świnia, stara, zmęczona życiem Kobyła, wierny wbrew zdrowemu rozsądkowi Pies, zarozumiały Kogut o wielkich aspiracjach. Każde z nich jest uosobieniem konkretnych ludzkich cech i ściśle określonej filozofii życiowej. Zwierzęta starają się zrozumieć świat ludzi, ale nie jest to dla nich proste. Głównym autorytetem w tej dziedzinie jest Kogut, który regularnie ogląda telewizję i składa swoim przyjaciołom sprawozdania typu: "Monika Lewinsky! Wojna z terroryzmem! Ustawa o zakazie pornografii! Nie przeszła! Awaria kanalizacji miejskiej! Bieriezowski musi odejść!". W świat zwierząt brutalnie wkraczają ludzie ze swoimi problemami, ludzie, których zwierzęta darzą niezrozumiałym uwielbieniem. "Mogłabym umrzeć za naszego gospodarza" - mówi w pewnym momencie Świnia. 
     Okazuje się, że córka gospodarzy jest w ciąży z chłopakiem z sąsiedztwa, Alkiem. Jej rodzice nie akceptują tego związku, ponieważ Alek jest synem największego opoja i obiboka we wsi, który regularnie podkrada im z szopy samogon. Młodych łączy uczucie, ale mają świadomość, że rodzice dziewczyny nie będą chcieli zgodzić się na ten związek. Kiedy Matka dowiaduje się o wszystkim, wpada w panikę i szybko podejmuje za dziewczynę decyzję o konieczności dokonania zabiegu. Ojciec Alka znowu wkrada się do szopy po butelczynę. Dochodzi do konfrontacji. Gospodarz i Sąsiad rzucają się na Alka, ten się uchyla. Biegają po całej szopie. Kobiety krzyczą. Pies szczeka. Kogut macha skrzydłami. Sąsiad usiłuje bronić nienarodzonego dziecka, jest przeciwny przerwaniu ciąży. Ojciec obraża go nazywając łajdakiem, nierobem, złodziejem, gołodupcem. Kiedy wszyscy wychodzą, w szopie zostaje jedynie Sąsiad, który zwierza się zwierzętom ze swojego nieudanego życia. Zwierzaki między sobą komentują sytuację, której były świadkami. Objaśniają ją sobie po swojemu: 

     Świnia: Skąd biorą się te pieniądze?
     Pies: Ja wiem!
     Świnia: No, skąd?
     Pies: Z kieszeni albo z szuflady. Z portmonetki. Na pewno. Tam są  zawsze.
     Świnia: To dlaczego Alosza i jego ojciec nie mają? Czy nie mogliby tez wziąć z kieszeni?
    

Przychodzi Gospodarz, wyprowadza Świnię z szopy. Świnia jest szczęśliwa i dumna, bo myśli, że Gospodarz zabiera ją na spacer, więc cieszy się, że wreszcie zobaczy słońce, niebo, rzekę. Niestety zamiary Gospodarza są zupełnie inne. Za chwilę słyszymy jej przeraźliwe kwiczenie. Zwierzęta są przerażone.
     Kiedy nastaje noc, zwierzęta nie mogą zasnąć. Niespodziewanie między nimi pojawia się Świnia. Ma skrzydła. Jest teraz aniołem. Spełniło się jej największe marzenie, może latać, ale mówi przyjaciołom: Oczywiście, latanie jest przyjemne, ale lepiej jest żyć. Świnia jako anioł jest bez porównania mądrzejsza niż za życia. Tłumaczy zwierzętom, że skrobanka to przerwanie ciąży medycznymi narzędziami. Ciężarna krowa nie może zrozumieć, dlaczego ludzie robią takie rzeczy, dlaczego potrafią być tacy okrutni. Świnia tłumaczy jej, że właśnie dlatego wśród aniołów jest bardzo mało ludzi. Zdesperowany Kogut nawołuje do buntu: To niesprawiedliwe! Gdzie tu demokracja? A dlaczego to oni nas jedzą? A jeśli to ja mam ochotę ich zjeść?! Jestem w końcu równoprawnym członkiem społeczeństwa! Chcę żyć! Powstańmy, bracia! Przeciwko tyranii i totalitaryzmowi! Na pomoc!. Zwierzęta postanawiają uratować dziecko Daszy, ale nie wiedzą jak. Do szopy znowu przychodzi Sąsiad. Widzi Świnię-Anioła i okazuje się, że potrafi rozmawiać ze zwierzętami. Rozmawiają o tym, że każdy ma swojego anioła stróża i o tym, że żeby dziecko Daszy przyszło na świat, ktoś musi oddać za nie życie. Na ochotnika zgłasza się stara Kobyła, ale zwierzęta nie wiedzą, co dalej. Pies przynosi strzelbę Gospodarza, ale żadne z nich nie umie nacisnąć na spust. Zwierzęta proszą o to ojca Alka, ale on też nie może się na to zdobyć. Jest wrażliwym, dobrym człowiekiem. Idzie odnieść strzelbę. Świta. Do szopy wbiega Dasza, za nią Matka. Dasza oznajmia Matce, że podjęła decyzję o urodzeniu dziecka, w tym momencie Alek przynosi wieść o tym, że jego ojciec zastrzelił się. 
     W ostatniej scenie sztuki pojawia się cała rodzina z niemowlęciem, wszyscy są dla siebie łagodni i czuli. Towarzyszy im Sąsiad, ma skrzydła. Jest Aniołem Stróżem swojej malutkiej wnuczki. Razem z Gospodarzem śpiewają na zakończenie piosenkę kończącą się słowami:
     
     Nie jest ta ziemia niebem, lecz
     Korzyść nie będzie mała,
     Gdy zrobisz choćby jedną rzecz,
     By piekłem się nie stała.
     
     Sztuka napisana jest prostym językiem, a zabawne dialogi mają często charakter ludowego filozofowania. Nakreślone wyraziście postacie, ich rozmowy i życiowe perypetie składają się na tę skromną i oryginalną sztukę o elementarnych wartościach i najprostszych uczuciach.
     Narzucające się automatycznie skojarzenie z "Folwarkiem zwierzęcym" Orwella jest tylko połowicznie słuszne, ponieważ metafora Mariji Łado jest przesycona życzliwością i wyrozumiałością wobec ludzkich słabości, a nie bezwzględną, aluzyjną satyrą.

Joanna Olczak dla ADiT