język polskijęzyk angielski

Khemiri, Jonas Hassen

Khemiri, Jonas Hassen

Urodzony w 1978 w Sztokholmie, jeden z najbardziej cenionych młodych szwedzkich autorów, którego sztuki i powieści zostały przetłumaczone na trzydzieści języków. Otrzymał kilka prestiżowych nagród literackich, w tym szwedzką Nagrodę Augusta w 2015 r. Orientalna uroda to dziedzictwo po ojcu pochodzenia tunezyjskiego

Jego pierwsza książka, Ett öga rött została uhonorowana Nagrodą Borås Tidning za Najlepszy Debiut. Wydawnictwo stało się szwedzkim bestsellerem roku 2004. Druga powieść, Montecore: The Silence of the Tiger, doczekała się entuzjastycznych recenzji. Autor zdobył za nią prestiżową Nagrodę Literacką Pera Olova Enquista, został też nominowany do Nagrody Augusta. Po publikacji książki w Stanach Zjednoczonych New York Times określił ją jako „niezwykłą”. W 2012 r., po ataku terrorystycznym w Sztokholmie, Khemiri opublikował znakomicie przyjętą krótką powieść Jag ringer mina bröder. Za czwartą powieść pt. Allt jag inte minns, wydaną w 2015 r., otrzymał najwyższe wyróżnienie dla szwedzkich literatów, czyli Nagrodę Augusta.

Dramaty Khemiriego zostały wystawione w ponad stu teatrach na całym świecie. Za debiutancką sztukę pt. Invasion! otrzymał Nagrodę Village Voice Obie. Za norweską premierę (2010) trzeciej sztuki pt. The Hundred We Are otrzymał Nagrodę Heddy za Najlepszą Sztukę.

Jego najnowsza sztuka pt. ≈ (prawie równo) miała swoją premierę w narodowym szwedzkim teatrze, sztokholmskim Dramaten, w 2014 r. Była również grana w Niemczech, Norwegii, Islandii i Stanach Zjednoczonych. W marcu 2019 r. w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach odbyła się polska prapremiera dramatu (reż. Una Thorleifsdottir, tłum. Halina Thylwe).

 

Dzwonię do moich braci

Tytuł oryginalny
Jag ringer mina bröder
Tłumacz
Thylwe, Halina
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Na początku autor wydał esej o tym tytule, który został opublikowany w "Dagens Nyheter" w 2010 r., tydzień po zamachu bombowym w Sztokholmie
Prapremiera
Riksteatern w 2013 r. (reż. Farnaz Arbabi)

Amor, urodzony w Szwecji syn imigranta tunezyjskiego pochodzenia, dowiaduje się o wybuchu samochodu w centrum miasta. Nie ma z tym nic wspólnego, ale... szybko dają o sobie znać jego wewnętrzni podszeptywacze: nie włączać telewizora, nie czytać gazet, nie odbierać telefonu, siedzieć cicho, przeczekać, zachowywać się normalnie, nie ściągać podejrzeń. Z domu wyciąga go potrzeba zgłoszenia reklamacji wiertarki. Wychodzi z nożem, „tak dla towarzystwa”. Wie, że musi uśmiechać się do wszystkich, przepraszać, że istnieje. Tak zaczyna się bolesna wędrówka Józefa K. naszych czasów po różnych stanach świadomości  − przerażonego myślą, że w atmosferze islamofobii ktoś zidentyfikuje go z zamachowcem.

Amor prowadzi różne rozmowy telefoniczne z przyjaciółmi i znajomymi. Rozmawia z Valerią, koleżanką ze szkoły, którą prześladował swoją chorą miłością, przypomina sobie mobbing w szkole, a w Karolinie, kobiecie namawiającej do wsparcia praw zwierząt, rozpoznaje Golbarg, dziecko imigrantów, której poprzysięga zemstę za wyrzeczenie się tożsamości. Na moście widzi policjantów otaczających jakiegoś chłopaka, jego "brata", przypomina sobie brutalne akty przemocy wobec znajomych i rusza na pomoc, i wyciąga nóż...

W finale Amor mówi:

"Dzwonię do moich braci i mówię, że stało się coś niesamowitego. Wracając do domu, zobaczyłem bardzo podejrzanego osobnika. Miał czarne włosy, ogromny plecak i zasłaniał twarz palestyńską chustą. Dzwonię do moich braci i mówię: W ułamku sekundy uświadomiłem sobie, że widzę swoje lustrzane odbicie”.

Khemiri w swoim mocnym dramacie kieruje uwagę czytelnika na zjawisko rozszerzenia odpowiedzialności. Obcy, który stanowi zagrożenie dla grupy, nie jawi się jako zbieranina jednostek. Człowiekowi łatwiej jest patrzeć na pewne grupy, tu imigrantów z Bliskiego Wschodu i ich potomków, przez pryzmat uogólnień. Paranoja jest coraz silniejsza. Tytułowi "bracia" nie muszą być koniecznie faktycznymi krewnymi Amora. To bezimienni pobratymcy o zbliżonej tożsamości etnicznej i religijnej. Ludzie, z którymi główny bohater się identyfikuje, ale od których chce się też odciąć. Ogarnia go strach, że zostanie powiązany z zamachem, a przez to stanie się ofiarą linczu. Nie chce ściągać na siebie podejrzliwych spojrzeń. Zaczyna się bać. Nie terrorystów, z którymi nie ma przecież nic wspólnego. Boi się strachu − strachu swoich szwedzkich krajanów. Ale im dłużej myśli o tej sytuacji, tym bardziej zaczyna buzować w nim nienawiść. Negatywne emocje nakręcają spiralę przemocy...

Dzwonię do moich braci to sztuka o samonapiętnowaniu, uprzedzeniach, tożsamości narodowej. O projektowaniu nienawiści na innych, niezależnie od pochodzenia. Akcja dzieje się w Sztokholmie, ale sztuka wybrzmi bardzo wyraziście również w Polsce. Wszak ksenofobia i jej następstwa są zjawiskiem uniwersalnym.

≈ [prawie równo]

Tytuł oryginalny
≈ [ungefär lika med]
Tłumacz
Thylwe, Halina
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
obsadę można zredukować
Prapremiera
2014 r, narodowy szwedzki teatr Dramaten
Prapremiera polska
03.2019, Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach, reż. Una Thorleifsdottir

Bywa, że „niewidzialna ręka rynku” zmienia się w dominujący uścisk Mamony. Bohaterowie dramatu o tajemniczym, ironicznym tytule ≈ [prawie równo] rozpaczliwie manewrują między rafami współczesnego kapitalizmu. Andrej, Piotrek, Martyna, Mani, Freja i inni są uwikłani w pozornie najlepszy system, jaki wymyślono – lecz obecnie drżący w posadach. Khemiri tworzy rodzaj dyskursywnego kabaretu złożonego z różnych scen – jego celem nie jest jednak obśmianie systemowego kolosa.

Autor przede wszystkim kreśli historie, w których postaci nie są wyłącznie kukłami przedstawiającymi swoje racje, ale pełnokrwistymi bohaterami. Sceny są przeplatane performatywnymi quasi-wykładami z historii ekonomii (w których pojawia się m.in. dziewiętnastowieczny przemysłowiec Casparus van Houten, który po zbiciu majątku pogrąży się w depresji: „tęsknię za czasami, kiedy miałem apetyt na życie”) oraz momentami opartymi na interakcji aktora z widzem.

Modny obecnie termin UX, czyli user experience, odnosi się do projektowania doświadczeń, szczególnie w odniesieniu do komputerowych interfejsów. W dramacie współczynnik UX dotyczy nabywania wrażeń. Niestety życie okazuje się „produktem”, który nie daje spodziewanej satysfakcji. Andrej bezskutecznie szuka pracy. Okazuje się, że jest za bardzo wykwalifikowany, by podjąć pracę w wyuczonym zawodzie –  brzmi absurdalnie, ale w polskiej rzeczywistości podobna praktyka staje się normą (otwarcie rynku niejednokrotnie prowadzi do wyzysku za cenę nabycia „taniej siły roboczej”). Presja dotyka nawet żebrzącego Piotrka, który musi wpisać się w model „komercyjnego potencjału elastyczności”. Martyna korzysta z wykupionej przez rodziców sesji z coachem, próbującym „nauczyć” ją zarządzania czasem i kapitałem własnego talentu. Kobieta marzy jednak tylko o obejściu systemu poprzez wyprowadzkę na wieś, założenie małej farmy i samowystarczalność. Na razie pozostaje jej praca w sklepie, w której zaczyna podbierać z kasy drobne sumy. Póki szef nie zauważy manka, Martyna zdaje się być bezpieczna – nie myśli o tym, że podobne praktyki stosuje przecież wiele innych szeregowych pracowników.

Najciekawsza obserwacja dotyczy jednak relacji międzyludzkich. W przysiędze na fikcyjnym ślubie Maniego i Martyny pojawia się żargon ekonomiczny. Bliscy sobie ludzie ukrywają problemy finansowe i zawodowe. Uczucia jawią się jako transakcja. Nie jest to jednak wyraz zepsucia bohaterów; taką perspektywę wymusza świat, w którym żyjemy.

Pojawia się również niezwykle aktualny wątek rychłej katastrofy klimatycznej. W pewnym momencie bohaterowie zastanawiają się, czy warto w cokolwiek inwestować, gromadzić kapitał i budować przyszłość dla nadchodzących pokoleń, skoro w krótkim czasie życie może stać się prawdziwym survivalem. Bo skoro katastrofa jest prawie nieunikniona, to czy warto jeszcze wierzyć w to, że mamy w życiu „prawie równo”, że jesteśmy „prawie równi”? Kto na tym wszystkim korzysta, kto zostanie ocalony, a kto poniesie konsekwencje i za to zapłaci życiem?

PRASA

  • „W spektaklu ≈[prawie równo] nie brakuje sytuacji wywołujących śmiech, jednak nie jest to czysta komedia, bardziej komediodramat. Bohaterowie, którzy tak naprawdę nie radzą sobie w świecie kapitalizmu i konsumpcjonizmu, to nie są postacie oderwane od rzeczywistości, tylko ludzie […] obok nas. Ludzie, którzy przegrywają w starciu ze współczesnym światem z powodu naiwności, braku doświadczenia lub kapitału, niemożności pogodzenia wzniosłych ideałów z pragnieniem życia w luksusie czy też ślepej ambicji, za którą prędzej czy później trzeba zapłacić”

–  Katarzyna Wnuk, Teatr dla Wszystkich

 

  • [prawie równo] to bardzo czytelny, wyraźny i szczery głos współczesnego świata. Pokazujący nasze słabości i skrajności w taki sposób, aby widz sam mógł wybrać co jest dla niego dobre. Zmusza do przemyśleń i refleksji. Nie ocenia - lecz daje narzędzia do niej. [..] Inscenizacja ukazuje w jak brutalny sposób świat narzuca nam produkty konsumpcjonizmu - jako te niezbędne do życia”

– Aleksandra Boruch, „Echo Dnia”