Marina ma pięćdziesiąt dwa lata, męża, troje dorosłych dzieci i zamiar, który wygląda zarazem komicznie i podejrzanie poważnie: chce po raz pierwszy w życiu naprawdę się upić. Nie wypić kieliszek, nie rozluźnić się towarzysko, tylko sprawdzić, co stanie się z kobietą, która przez lata była rozsądna, odpowiedzialna i trzeźwa. Alkohol działa tu jak maszyna prawdy, ale jej właściwy mechanizm ujawnia się dopiero pod koniec. Marina przygotowuje swoje pierwsze pijaństwo jak domowy rytuał przejścia: z butelkami, zabezpieczonym mieszkaniem, uprzedzoną rodziną i nadzieją,…