Niedokończony koncert skrzypcowy. Dramat na głosy pamięci Józefa Chasyda
Niedokończony koncert skrzypcowy Michała Zdunika jest dramatem inspirowanym życiem Józefa Chasyda, polskiego skrzypka żydowskiego pochodzenia, cudownego dziecka i artysty, którego błyskotliwą karierę przerwały choroba, wojna i brutalne procedury dawnej psychiatrii. Autor nie pisze jednak scenicznej biografii ani dokumentalnej rekonstrukcji. Z faktów, recenzji, szpitalnych zapisów, rodzinnych wspomnień i muzycznych śladów układa fantazję sceniczną: dramat, w którym pamięć wraca nie w porządku dat, lecz w głosach, urywkach nagrań, obrazach i frazach skrzypiec.
Punktem wyjścia są długie, ciemne korytarze. Józef nie wie, gdzie jest, nie pamięta własnego imienia, szuka drzwi i ludzi, którzy kiedyś byli, a potem zniknęli. Towarzyszy mu Przewodnik, którego kwestie mają być śpiewane. To on daje mu skrzypce i każe grać, bo tylko dźwięk może otworzyć kolejne przejście. Od tej chwili dramat rozwija się jak partytura pamięci: studio radiowe, głosy krytyków, ślady wielkiej kariery, antysemickie podszepty, nagrania, koncerty, nazwiska pedagogów i miejsca, których Józef nie potrafi już połączyć w jeden życiorys.
W tę podróż coraz mocniej wchodzą głosy bliskich. Pojawia się historia dzieciństwa, biedy, rozdzielenia i rodzinnej decyzji, że talent chłopca trzeba ocalić za wszelką cenę. Ojciec zabiera Józefa do Warszawy, bo widzi w nim cud i szansę na inne życie. Reszta rodziny zostaje z chorą matką. W tle narasta wojna, a wraz z nią los tych, którzy zniknęli bez grobów, bez pewnego miejsca śmierci, bez możliwości pożegnania. Józef często ich nie rozpoznaje, ale czuje, że są gdzieś w nim. Muzyka staje się próbą dotknięcia tego, czego nie da się już odzyskać zwykłym wspomnieniem.
Drugim nurtem sztuki jest szpital. Long Grove Hospital w Epsom nie pojawia się jako realistyczna dekoracja, lecz jako język diagnoz, procedur i medycznych rytuałów. Lekarze śpiewają o insulinie, pasach, zastrzykach, hipoglikemii, dementia praecox i elektrowstrząsach. Obok nich stoi ojciec, Owsiej Chasyd, jedna z najbardziej niejednoznacznych postaci dramatu. Kocha syna, wierzy w jego wyjątkowość i chce go ocalić, ale zarazem nie potrafi uwolnić go od roli cudownego dziecka, które ma grać, potwierdzać sens poświęceń i wynagradzać rodzinne straty. W tej relacji czułość i presja są trudne do rozdzielenia.
Zdunik konfrontuje żywego człowieka z tym, co po nim zostaje: archiwum, recenzją, diagnozą, nagraniem, wspomnieniem, raportem. Józef przechodzi przez głosy, które go kochały, podziwiały, klasyfikowały, leczyły, oceniały i opłakiwały. Dramat nie odpowiada prosto na pytanie, kim był Chasyd. Raczej pokazuje, jak trudno dotrzeć do człowieka ukrytego pod cudzymi zapisami. Najbardziej przejmujące jest tu napięcie między muzyką a dokumentem: dokument porządkuje życie, ale go nie przywraca; muzyka może otworzyć drzwi, ale nie daje pewności, że uda się przejść do końca.