język polskijęzyk angielski

2

Kosowo dla opornych

Tłumacz
Kaduczak, Jacek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Satyra
Szczegóły obsady
obsadę męską można zredukować do 3M
Prapremiera
rok 2015, Theater am Schlachthaus, Berno, reż. Johannes Mager

Rzecz dzieje się w Szwajcarii. Pan Hartmann jest urzędnikiem polskiego pochodzenia odpowiedzialnym za wydawanie pozwoleń na pobyt dla uchodźców – oszalałym ksenofobem i rasistą. Pan Schmidt to niezbyt rozgarnięty bogaty Szwajcar, który przesiaduje w barze z kebabami, objadając się bez umiaru, i planuje wydanie książki pod tytułem "Kosowo dla opornych”. Do prowadzonego przez muzułmanina Salala baru, w którym obżera się Schmidt, pewnego dnia wpada, uciekając przed deszczem, Antygona – kobieta z Kosowa. Antygona nie staje co prawda wobec wyboru między prawem boskim i ludzkim, ale rozpaczliwie zmaga się z tym ludzkim, krańcowo absurdalnym. Musi ubiegać się o pozwolenie na pobyt i trafia na wspomnianego Pana Hartmanna, który zaczyna domagać się od kobiety coraz bardziej bzdurnych dokumentów i certyfikatów. Antygona wszystkie je posiada, jednak w końcu urzędnikowi udaje się znaleźć na nią haka – kobieta nie posiada certyfikatu stwierdzającego, że... nie jest nosorożcem. Przejęty jej losem miłośnik kebabów Schmidt wyrusza więc do Kosowa, żeby napisać swoją książkę i przy okazji załatwić Antygonie rzeczony certyfikat. W całą zawikłaną historię wplątuje się również ekscentryczna Pani z Pieskiem.

Sztuka jak w krzywym zwierciadle przedstawia szereg problematycznych postaw obecnych w zachodnim społeczeństwie. Bezlitośnie, ale w bardzo nieoczywisty i zniuansowany sposób, punktuje głupotę zachodniej ksenofobii i rasizmu, choć jednocześnie ukazuje, jak te ideologie internalizują sami imigranci. Przedstawia los tych, którzy wyjeżdżają na zachód w nadziei na lepsze życie, a kończą jak Antygona na zmywaku w barze z kebabami, gdzie jedyne, czym mogą się wykazać, to umiejętność zmywania dwóch talerzy na raz. 

Kosowo dla opornych jest sztuką w brechtowskim stylu: nie ma tu psychologii ani realistycznych relacji między postaciami, jest za to świetnie nadająca się na scenę komedia absurdu mówiąca o rzeczach istotnych w ciekawy, aktualny i oryginalny sposób.

Minuta ciszy albo kilka wersji prawdy

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Miejsce akcji
miejsce popełnionego czynu

Teresa i Tomasz oraz Karina i Konrad, rodzice tragicznie zmarłych licealistów – Filipa i Karola – spotykają się w miejscu zdarzenia w pierwszą rocznicę ich śmierci. Pragną uczcić pamięć synów minutą ciszy, lecz emocje i wzajemne animozje szybko biorą górę, a samo spotkanie przeradza się w najtrudniejszą w ich życiu rozmowę: w wiwisekcję ich relacji rodzinnych i małżeńskich, a także ich własną kontynuację dochodzenia, które zostało  zdecydowanie przedwcześnie zaniechane przez policję. 

Wedle oficjalnej wersji, śmierć chłopców nastąpiła w wyniku samobójstwa rozszerzonego. Filip (syn Teresy i Tomasza), którego ze względu na ekscentryczny wygląd uznawano w szkole za geja, zadźgał nożem Karola (syna Kariny i Konrada) z powodu nieodwzajemnionego uczucia, po czym sam się zabił. Policji i prokuraturze pasowało zrzucenie całej winy na Filipa, z czym jego rodzice nie mogą się do dzisiaj pogodzić. Pragną dojść prawdy i oczyścić z zarzutów swojego syna. Nie wierzą również w jego samobójstwo. Rodzice Karola – którzy uznają za prawdziwą oficjalną wersję – oczekują natomiast, że zostaną w końcu przeproszeni za zbrodnię Filipa. Konflikt obu par lawinowo narasta. Przy okazji - i trochę niechcący - wychodzą na jaw liczne kłamstwa i starannie dotąd skrywane, niewygodne tajemnice. Okazuje się bowiem, że w rzeczywistości zdarzenia mogły mieć zupełnie inny obrót niż ustalono… Co jednak zrobią teraz z tą prawdą rodzice chłopców? Wraz z rozwojem sztuki wcale nie będą już tacy chętni do jej ujawnienia...

Atrakcyjna dla widza formuła śledztwa ma na celu wciągnięcie go w dynamiczną i bogatą w liczne zwroty akcji opowieść. Trzymająca do końca w napięciu sztuka Anny Burzyńskiej zwraca uwagę również na istotne pod względem społecznym kwestie. Z jednej strony na to, że prawda nie zawsze jest taka, jak nam się na pierwszy rzut oka wydaje, a z drugiej na szerzącą się w Polsce agresję wobec inności oraz na trudną sytuację młodych ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, pozbawionych wsparcia i doświadczających przemocy, zarówno od swoich najbliższych, jak i w grupach rówieśniczych. 

Im więcej o Tobie wiem

Tytuł oryginalny
Je besser ich dich kenne
Tłumacz
Bikont, Karolina
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
jeden młody mężczyzna, reszta w wieku 40-50 lat
Szczegóły
komedia z twistem
Prapremiera
grudzień 2023, Taltontheater w Wuppertalu, reż. Benjamin Breutel

Rzecz o tym, że w zaspokajaniu potrzeb liczy się wysiłek i o tym, że szczęście podane na tacy smakuje mdło. Jessica mieszka w super nowoczesnym mieszkaniu przyszłości. Od roku jest w separacji ze swoim mężem Peterem i postanowiła korzystać z życia. Do jej nowego stylu życia należy inteligentny, mówiący odkurzacz, lodówka, która potrafi rozpoznać termin ważności produktów oraz młody kochanek Nik. Nik jest nad wyraz przystojnym i niebywale uważnym mężczyzną, dba o Jessikę niczym trener fitness i coach w jednym, do tego ma wiedzę z każdej dziedziny. Nika zazdrości Jessice jej przyjaciółka Sandra, która jako adwokatka ma przeprowadzić jej rozwód po znajomości. Okazuje się jednak, że Peter jeszcze nie pogodził się z rozpadem ich małżeństwa i zrobi wszystko, by Jessicę odzyskać. Nik również zabiega na swój sposób o względy Jessiki. 

Poznając tę czwórkę osób, stopniowo odnosimy wrażenie, że z Nikiem jest coś nie tak, choć cechuje go swoista doskonałość, brakuje mu ludzkich cech. W końcu wychodzi na jaw, że jest on androidem, którego Jessica sobie kupiła. 

Choć wszyscy dążymy do doskonałości, długowieczności i wysoko zbilansowanego życia, to jednak, jak przekonuje się o tym Jessica, nie potrafimy być szczęśliwi w świecie pozbawionym błędów i emocji. Peter bierze ten fakt za dobrą monetę i, pewien swego, aranżuje wielkie wznowienie małżeństwa. Ale Jessica nie zamierza wracać do swojego dawnego życia. Nie czuje, by Peter ją naprawdę kochał, a od Nika, jak sądzi, wcale nie można oczekiwać prawdziwych uczuć, zwłaszcza że "pakiet miłość jeszcze nie jest w sprzedaży". Pod wpływem nagłej decyzji każe Nikowi usunąć z pamięci wszystkie skrzętnie zachowywane dane na jej temat i... oddaje androida Peterowi. Czy jednak Nik usunął dane? I czy jego sztuczna inteligencja serio nie wykształciła modułu miłości? 

Kto się boi Virginii Woolf?

Tytuł oryginalny
Who's Afraid of Virginia Woolf?
Tłumacz
Poniedziałek, Jacek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
odbyła się w roku 1962 na Broadwayu (reż. Alan Schneider). W 1966 roku adaptację filmową na podstawie scenariusza Ernesta Lehmana nakręcił Mike Nichols z Richardem Burtonem, Elizabeth Taylor, George'em Segalem i Sandy Dennis w rolach głównych

Salon w domu małżeństwa w średnim wieku, Marty i George’a. Jest noc. Właśnie wrócili z uczelnianej imprezy u ojca Marty, który jest dziekanem wydziału i bardzo poważaną personą. George proponuje przed snem rozchodniaczka, gdy Marta informuje go, że za chwilę wpadną do nich goście: młode małżeństwo Nick i Skarbie, których trzeba uprzejmie podjąć, bo tego życzy sobie dziekan. Marta po raz pierwszy intonuje powtarzający się w sztuce refren „Kto się boi Virginii Woolf”. To gra słów z piosenką „Who's Afraid of the Big Bad Wolf?” z disnejowskiej kreskówki Trzy małe świnki, w której nic nie jest tym, czym się na pozór wydaje. Wilk został tu zastąpiony nazwiskiem brytyjskiej pisarki bezlitośnie obnażającej mechanizmy ludzkiej psychiki. 

Wprowadzenie na początku refrenu jest też ze strony autora przewrotną sugestią, że mamy się spodziewać kulturalnych rozmów w intelektualnym towarzystwie – co bardzo szybko okazuje się dalekie od prawdy. W małżeństwie gospodarzy nie dzieje się dobrze, co w miarę upływu wieczoru i wypitego alkoholu staje się coraz bardziej widoczne dla ich nieco skonfundowanych gości. Frustracja małżonków i wzajemne żale znajdują ujście we wzajemnych pasywno-agresywnych atakach. Dialogi, nie tracąc na swej błyskotliwości, stają się coraz bardziej napięte, pełne zawoalowanego (a z czasem jawnego) okrucieństwa. Małżonkowie współzawodniczą ze sobą w tym, kto kogo bardziej upokorzy w oczach nowo poznanej pary. Przez całą noc stosują wszelkiego rodzaju gry mające na celu zamaskowanie prawdziwych problemów i emocji. Z czasem grają i współzawodniczą ze sobą już nie tylko gospodarze, ale wszyscy ze wszystkimi. Nie mogący się wybić na uczelni George z nowo przyjętym na nią Nickiem, który oprócz tytułu profesora biologii posiada jeszcze urodę i młodość. Naiwna i prostoduszna Skarbie ze swoim mężem, który publicznie upokarza ją, zdradzając, że ich małżeństwo było skutkiem jej urojonej ciąży. I Marta z młodszą konkurentką, na której oczach uwodzi ostentacyjnie jej męża. Wszystko jest grą. I wszystko jest stwarzaną ze strachu przed konfrontacją ze sobą samym iluzją, w której gubią się nie tylko bohaterowie, ale i widz – dość długo trzymany w przeświadczeniu, że istniał naprawdę szczegółowo opisywany przez George’a i Martę syn. Iluzją, która kiedyś w końcu musi pęknąć i trzeba będzie stawić czoła bolesnej rzeczywistości. Kto się boi Virginii Woolf? „Ja się boję” – wyznaje po raz pierwszy szczerze Marta z nastaniem świtu. 

Słynny klasyk Albee’ego doczekał się niezliczonych realizacji, a także był i jest wciąż inspiracją wielu światowych wariacji na temat (najsłynniejsza z nich to chyba Bóg mordu Jasminy Rezy). I dziwnie nie starzeje się – zwłaszcza „odmłodzony” świeżym przekładem Jacka Poniedziałka. 

Rzeczywistość

Tytuł oryginalny
La Realidad
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
sztuka na 2K lub monodram dla kobiety
Prapremiera
sztuka wystawiona została w Cervantes Theatre (Londyn, 2019) oraz w Teatro Fernán Gómez (Madryt, 2013)

Dwie siostry, Łucja i Andromeda, różnią się od siebie jak wspomniane w ich rozmowie dzień i noc. I jak dzień i noc uzupełniają się nawzajem i nie mogą bez siebie egzystować. Dla faworyzowanej przez matkę Łucji, buddystki, najważniejsza jest duchowość i jej postanowiła się poświęcić, wyjeżdżając do Indii. Andromeda reprezentuje naukowe podejście do życia – analizując świat skrupulatnie, szukając dla wszystkiego racjonalnych wyjaśnień. Różnią je też skrajna (Andromeda) i wyciszona (Łucja) emocjonalność. Jesteśmy w pokoju Andromedy, która „odrabia” zadaną przez siostrę lekcję – medytuje. Ma upodobnić się do Łucji, którą - w związku z diagnozą lekarską i przewidywaną przez nią rychłą śmiercią - będzie musiała matce zastąpić. Rozmawiają przez Skype’a. Siostry łączy silna więź, w której obok miłości występuje zazdrość, złość i wzajemna fascynacja. Andromeda jest zazdrosna o uczucia, które według niej matka przelała niepodzielnie na jej siostrę. Wie jednak, że ta musi umrzeć i w trosce o matkę postanawia się nauczyć, jak być dla niej „Łucją”. Rozmawiają o wierze i o miłości, o życiu i śmierci. Ta powraca w ich dialogu jak bumerang, bo to z jej powodu, z odczuwanej przez obie potrzeby złagodzenia matce bólu straty, zainicjowana jest cała dyskusja. Z czasem autorka ujawnia nam nowe fakty – nie wszystko jest tak, jak by się z pozoru wydawało.  

Rzeczywistość jest dramatem statycznym – wszystko dzieje się jedynie w przestrzeni dyskusji. Sztuka przybiera formę dyskursu filozoficznego, a jej aura przywołuje antyk. Obraz Łucji wyświetla się na ekranie, co daje reżyserom możliwość obsadzenia w roli obu sióstr tej samej aktorki, uwypuklając poprzez formę monodramu metaforę dwoistości.

Tango Fandango

Autor
Tytuł oryginalny
The Fandango Tango
Tłumacz
Grodek, Julita
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
czarna komedia kryminalna;
uwaga: sztuka zawiera nuty i słowa piosenki do tytułowego tanga

Tempo farsy, cechy evergreena, kropla goryczy i Scotland Yard. Monte Carlo. Beverly udaje naiwne dziewczę, dziedziczkę fortuny, jej chłopak i współpracownik (George) - boya hotelowego. Pracują nad baronem DeRetz – mężem siedmiu bogatych, zmarłych w dziwnych okolicznościach żon. Tego dnia Beverly stała się żoną nr 8. George ma zgryz: co z nocą poślubną? DeRetz (Gerard) prowadzi własną grę, w której udział biorą „wierny lokaj rodziny” (Ramon, mózg operacji) oraz „pokojówka dla madame” (Carlotta, jego była flama, obecnie ciotka - przyzwoitka). Gerard nie przewidział, że zakocha się w swojej ofierze. Uczy Beverly tańczyć fandango. Zapominają, że nie wolno im się zakochać w „przeciwniku”. To pułapka w pułapce. Służba próbuje im przeszkodzić, ale spędzają ze sobą noc. 

Szara rzeczywistość. Gerard sypie się, zbyt mu zależy na dziewczynie. Prawdziwy DeRetz, bywalec hotelu, jest teraz w Australii. Ramon zapożyczył się na charakteryzację i reprezentację, żeby ożenić kumpla z bogatą damą. Beverly też ujawnia prawdę: ślub był lipny, jej tożsamość także. Gerard oświadcza się. Znajdzie uczciwą robotę. Beverly nie daje się namówić.  Potem jest rozpaczliwa stabilizacja. Spotykają się kilka lat później, w tym samym hotelowym pokoju. Beverly jest już żoną George'a i matką jego dzieci. Ma z nim spędzić romantyczny weekend. Obsługują ich Ramon i Carlotta - hotelowy boy i pokojówka. Udało im się zbudować nowe, normalne życie, podobnie jak Gerardowi, który awansował na „menadżera piętra”. 

Ale kiedy Beverly i Gerard zostają na chwilę sam na sam, Beverly pyta: "Co wtedy robisz?" -  "Raz w miesiącu, jak w zegarku… upijam się jak zwierzę", odpowiada bez namysłu Gerard, "i tak przez te wszystkie lata. A ty?" - "Ja zamykam za sobą drzwi… siadam i szlocham".     

55 Shades of Gay

Tłumacz
Orczykowska, Marta
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tragikomedia
Szczegóły obsady
+postaci Drzewa i Maszyny do pisania
Prapremiera
24.09.2017 Teatr Narodowy Kosowa (Prisztina), reż. Blerta Neziraj

W prowincjonalnym kosowskim miasteczku, szczycącym się wielowiekową heroiczną tradycją, pewna zakochana w sobie para gejów zgłasza się do magistratu z prośbą o udzielenie im ślubu. Homofobiczna społeczność Taszanika z władzami na czele nie dopuszcza myśli o zaakceptowaniu tej „dziwacznej” prośby. Szkopuł w tym, że jeden z partnerów, Włoch o imieniu Adriano, jest przedstawicielem włoskiej firmy inwestującej w Taszaniku w fabrykę prezerwatyw, która ma pomóc zniwelować drastyczne bezrobocie. Ponadto inwestycja, jak i inne programy pomocowe dla Kosowa, jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej, o której łaski i o akcesję do której Kosowo rozpaczliwie zabiega. Na domiar „złego” okazuje się, że – o ironio – w narodowej konstytucji, zapewne w wyniku nieuwagi podpisujących, istnieje zapis zezwalający na śluby jednopłciowe. Władze Taszanika znalazły się w pułapce: jak wybrnąć z sytuacji, by nie udzielić kompromitującej zgody, a jednocześnie od jak najlepszej strony zaprezentować się wizytującej miasteczko komisarz Unii Europejskiej? Stronę z konstytucji można, jak się okazuje, wydrzeć, zmiąć i połknąć. Na niesfornych gejów można rzucić granaty lub ukryć w torcie bombę niespodziankę. Trzeba jeszcze tylko, za pomocą wymyślnych sztuczek, wysilić się nad „europejskim” wizerunkiem. Owe karkołomne wysiłki przedstawia budząca salwy śmiechu i drżenie trwogi tragikomedia 55 Shades of Gay. Autor ożywia niemych świadków przemocy (drzewo za oknem, maszyna do pisania w magistracie), stosując stylistykę groteski i piętrząc komiczne absurdy. Sztuka grana była z powodzeniem w Kosowie (prapremiera), Albanii, Serbii, Macedonii, Czechach, Anglii i Stanach Zjednoczonych. 

Niedziela w Sodomie

Tytuł oryginalny
Sunday in Sodom
Tłumacz
Orczykowska, Marta
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Czas akcji
współcześnie
Miejsce akcji
Sodoma
Prapremiera
Downstairs Theatre, Toronto, 2016, reż. Matjash Mrozewski & Estelle Shook

Dlaczego żona Lota dwróciła się, choć groziło jej za to unicestwienie? Na to pytanie Biblia nie udziela odpowiedzi. Poświęcono tej kwestii wiele studiów, odpowiedź próbuje w swoim wierszu znaleźć m.in. Wisława Szymborska. To właśnie wiersz Szymborskiej stał się inspiracją dla Jordana Tannahilla, który bodaj jako pierwszy nadał bezimiennej żonie Lota własną tożsamość oraz imię.

W miasteczku Sodoma trwa niedziela. Lot siedzi w domu, maniakalnie oglądając w telewizji doniesienia o wojnie, ekscytując się każdą nową informacją z frontu. Jego żona Edyta idzie jak zawsze robić pranie w zbiorniku wodnym, nad którym spotykają się miejscowe gospodynie, wymieniając plotki. W powrotnej drodze odbiera telefon – to Izaak, stryjeczny brat Lota. Przerażony chłopak wyznaje, że ojciec, Abraham, właśnie próbował go zabić. Edyta proponuje Izaakowi na kilka dni schronienie u nich w domu. Na wieść o tym Lot dostaje szału: nie mogą przyjąć w domu mężczyzny, kiedy Edyta i ich córka Sara menstruują – to jest haram. Edyta stawia na swoim i Izaak pojawia się u nich na noc. Pojawiają się też dwa biblijne anioły – tutaj w osobach amerykańskich żołnierzy, którzy stacjonują w miasteczku, by stłumić nasilające się rebelie. W Sodomie jest niespokojnie, ludzie buntują się, dochodzi do zamachów bombowych. Interwencja amerykańskich sił krwawo tłumiących zamieszki przyjmowana jest z wielką wrogością. Nie przez wszystkich. Lot gościnnie przyjmuje pod swój dach żołnierzy (nie bacząc, że to jest haram), karmiąc ich do syta i opatrując rany. Błyskawicznie dowiadują się o tym sąsiedzi i szturmują dom Lotów. W wynikłej strzelaninie życie traci Babi, sędziwa matka Lota, on sam zostaje mocno poturbowany, a jeden z amerykańskich żołnierzy jest wleczony nagi za samochodem aż do doszczętnego zmasakrowania ciała. Drugi z „aniołów” wraca z wieścią, że Bóg za karę szykuje na miasto nalot dronów. W podzięce za lojalność rodzina Lota może uniknąć zagłady, jeśli błyskawicznie opuści miasto. Jest warunek: nie wolno im oglądać się za siebie. Lot, Edyta, Sara i Izaak szykują się do natychmiastowej ewakuacji. I wtedy okazuje się, że zniknęła jedna z dziewczynek Sary, a czas nagli…

Tannahill zastosował w dramacie zabieg uwspółcześniający biblijny mit: bohaterowie używają komórek, jeżdżą samochodami, mają profile na Facebooku, a na dachach satelitarne anteny. Niedziela w Sodomie to pisany rytmicznym, poetyckim – choć jednocześnie bardzo współczesnym językiem tekst o okrucieństwie, imperializmie i bezsensie wojny. O pięknie kobiecości, o sile matczynej miłości, która jest wartością najwyższą – ponad strachem, kulturowo wymaganym posłuszeństwem, ponad własnym życiem. Tannahill w sposób wzruszający ukazuje relacje i nierozerwalną więź czterech pokoleń kobiet. Po lekturze szczególnie zapada w pamięć portret głównej bohaterki – czułej, wrażliwej, ale i bohatersko odważnej, gotowej, jeśli taka konieczność, stanąć do walki nawet z samym Bogiem. Edyta nie chce być potulna i za swój bunt płaci wysoką cenę – zostaje, zgodnie z przekazem biblijnym, zamieniona w słup soli. Co stanowi nie lada wyzwanie dla aktorki, której autor każe od początku do końca spektaklu trwać w bezruchu – ów bezruch wzmacnia jeszcze ekspresję burzliwych emocji.

23 i ½ godziny

Autor
Tytuł oryginalny
23 ½ Hours
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Czy można ufać komuś przez 23 i ½  godziny na dobę, a przez pozostałe ½ godziny mieć wątpliwości? Tom jest nauczycielem. Uwielbia swój zawód, prowadzi szkolny teatr. Wraz z żoną Leigh, przyjacielem Brucem, i jego żoną Jayne wraca z przygotowanej przez niego premiery Romea i Julii. Wszystkim dopisuje dobry humor. Domówkę niespodziewanie przerywa telefon od dyrektorki szkoły. Kolejna scena rozgrywa się dwa lata później. Bruce i Jayne dekorują dom, do którego po dwóch latach więzienia wraca Tom. Nauczyciel został oskarżony przez dziewczynę grającą Julię o molestowanie seksualne. Czy Tom naprawdę uwiódł uczennicę? 

Żona Toma i jego przyjaciel wydają się niezłomni w swoim zaufaniu do niego. Wątpliwości wyraża Jayne. Syn Toma – nastoletni Nicholas - staje się największą ofiarą „sprawy Toma”. Z czternastoletniego, pozytywnego chłopca, w ciągu dwóch lat zmienia się w gniewnego szesnastolatka, który ćpa, by zagłuszyć psychiczny ból. Czy rodzina i krąg najbliższych przyjaciół ma szansę przetrwać w obliczu oskarżenia i skazania za seks z osobą niepełnoletnią? Czy można uwierzyć człowiekowi, który „już raz to zrobił”? Nawet jeśli ten raz zakończył się szczęśliwym małżeństwem?

Carey Crim stara się podejść do swoich bohaterów z łagodnością, jednak wydaje się, że współczucie i sympatię kieruje w stronę Leigh i Nicholasa, którzy starają się nie utonąć w mętnej wodzie podejrzeń, oskarżeń, pomówień i gniewu. Nie ma tutaj naiwnego happy endu. Jest ból i rozczarowanie.

 

Kawa po kaukasku

Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Czas akcji
współcześnie
Miejsce akcji
kawiarnia, mieszkanie Claudii, prywatna sala fitness, kulisy londyńskiego pokazu mody

Zwariowana, na wskroś współczesna komedia, mocno osadzona w mediach społecznościowych. Kawa po kaukasku opowiada o tym, jak ciągła obecność w sieci wpływa na nasze relacje i jak łatwo pogubić się, żyjąc równolegle w dwóch rzeczywistościach – tej prawdziwej i tej wirtualnej.

Claudia, młoda i popularna influencerka, zajmująca się przede wszystkim modą i urodą, bez trudu potrafi wylansować w internecie, co tylko zechce. Nawet przez przypadek zasłyszany w kawiarni i dość absurdalny pomysł na słoną kawę, czyli tytułową „kawę po kaukasku”.  Życie dziewczyny nie jest jednak usłane tylko i wyłącznie różami. Claudia zmaga się z zazdrością  pewnej „emerytowanej miss”, Violi, która publikuje w sieci materiały obśmiewające influencerkę. Jej działania co prawda przysparzają Claudii dodatkowych lajków i odsłon, pytanie jednak, czy warto je zdobywać takim kosztem? Do tego dochodzą problemy w życiu prywatnym. Influencerka poznaje „mężczyznę idealnego”, jednak tak bardzo jest zajęta tweetowaniem i sprawdzaniem kolejnych powiadomień, że nie znajduje czasu nawet na to, żeby dowiedzieć się, czym naprawdę zajmuje się jej wymarzony facet. W końcu Claudia na fali rosnącej popularności otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Ma szansę pojechać na najważniejszy londyński pokaz mody i przeprowadzić z niego transmisję live na swoich mediach społecznościowych. Na wyjazd zabiera oczywiście swojego chłopaka Roberta, który robi zaskakująco dobre i profesjonalne zdjęcia… W Londynie spotka ją jednak jeszcze więcej niespodzianek. Sponsorem jej wyjazdu okaże się nie kto inny, jak mąż samej Violi, zazdrosnej „emerytowanej miss”. Czas pokaże, że całą czwórkę łączą bardzo różne zależności, a ich interakcje oraz komiczne, nieraz wręcz farsowe uniki przysporzą czytelnikom i widzom wiele powodów do radości, a i prawdziwych salw śmiechu. 

Nie ma więc co się wahać i ociągać, tylko od razu sięgać po wylansowaną przez Claudię Kawę po kaukasku, doprawioną co prawda do smaku solą zamiast cukru, ale za to bardzo modną i na czasie! Kto pierwszy, ten lepszy!