język polskijęzyk angielski

1

Martwy ojciec

Autor
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tekst został zakwalifikowany do Sceny Nowej Dramaturgii, projektu organizowanego przez Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie
Szczegóły obsady
Monodram dla mężczyzny
Czas akcji
współcześnie

Wierszowana sztuka Kuby Kaprala to porażający krzyk dorosłego dziecka alkoholika. Bohater, po latach toksycznej relacji z uzależnionym ojcem, wyrzuca z siebie swój stłamszony, niewyrażony i niczym niezawiniony ból oraz niewyobrażalne upokorzenie, na jakie był narażony zarówno w swoim dzieciństwie, jak i już później, w dorosłym życiu. Dopiero śmierć ojca sprawia, że bohater może swobodnie skonfrontować się ze swoją przeszłością i wykrzyczeć wszystko to, czego nie śmiał powiedzieć ojcu w twarz. Autor swoją sztukę rozpoczyna od zdania:

"mój stary zdechł" 

- i tym samym już w pierwszych słowach dramatu ustawia perspektywę, w jakiej bohater będzie opowiadał o śmierci ojca. Nie ma tutaj mowy o przywiązaniu czy szacunku do rodzica. Jest za to złość, odraza i pogarda dla tego, który powinien zapewnić poczucie bezpieczeństwa swojemu dziecku oraz otoczyć rodzinę bezwarunkową miłością. Bohater doświadczył czegoś wręcz przeciwnego. W swoim monologu opowiada o leżącym na chodniku, zasikanym i obsranym ojcu, o jego przypadkowych bijatykach i awanturach, niezakręconej kuchence gazowej wywołującej pożar, kolejnych krwawych siniakach na ciele matki, braku pieniędzy na szkolne materiały, a także chwilach spokoju, kiedy ojca nie było w domu, i niekończącym się lęku przed jego powrotem.

W sztuce Kuby Kaprala uderza dojmująca samotność dziecka, które znikąd nie mogło liczyć na pomoc. Nie znajdowało jej ani w zdominowanej przez ojca-alkoholika rodzinie, ani w publicznych instytucjach, takich jak szkoła czy policja. Efekt podbija fakt, że o przeżyciach małego chłopca opowiada dorosły już mężczyzna. Jego emocje zdają się jednak niewiele różnić od tych, jakie przeżywał w przeszłości. Mimo upływu wielu lat, a także śmierci rodzica, przerażenie oraz cierpienie spowodowane uzależnionym ojcem pozostaje wciąż żywe. Tak samo jak przedzierająca przez tekst tęsknota za prawdziwą opiekuńczą relacją i kochającym tatą.

Martwy ojciec to przejmująca i na wskroś aktualna sztuka o syndromie DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików), napisana wartkim, rytmicznym i dosadnym językiem. Kuba Kapral nazywa ją „niekończącym się dramatem”. W zamierzeniu autora sztuka wystawiana ma być w zapętleniu, to znaczy wraz z ostatnimi słowami sztuki bohater od razu rozpoczyna ją od początku, a jeśli zajdzie potrzeba, to jeszcze raz i jeszcze raz, aż do opuszczenia sali przez ostatniego widza. W ten sposób Kuba Kapral wprowadza nas w pętlę uzależnienia, z której może być naprawdę ciężko się wydostać.

Konradmaszyna

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
monodram dla mężczyzny
Czas akcji
nieokreślony
Miejsce akcji
Polska
Prapremiera polska
08.05.2011, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, reż. Bartosz Szydłowski

Sztuka Mateusza Pakuły z 2010 roku według Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego oraz HamletaMaszyny Heinera Müllera jest próbą współczesnego remiksu i ponownego odczytania postaci Konrada. Nic więc dziwnego, że autor w tym celu miesza cechy i wątki bohatera wywodzącego się z polskiej tradycji literackiej (mającej swój początek oczywiście u Mickiewicza) z postdramatycznym Hamletem niemieckiego, dwudziestowiecznego dramatopisarza, niegdyś skandalisty, a dziś już – właściwie – klasyka. Z tego połączenia powstaje intrygujący i nieoczywisty portret współczesnego Konrada, który jak sam deklaruje:

​​"Zamiast latać pełnym lotem latam jak dziecko we śnie. Latam szorując brzuchem po ziemi i do dziurawego brzucha wpadają mi kamienie piach zasypuje mi mój wielki penis."

Bohater Mateusza Pakuły nie znajduje w sobie siły, żeby pociągnąć za sobą tłumy. Nie reprezentuje sobą żadnych wyższych wartości. W rzeczywistości nie jest artystyczną, intelektualną ani społeczną elitą. Nie ma również w sobie nic z autorytetu. Jest sfrustrowany, zgorzkniały i zazdrosny o potencję oraz energię życiową swojego syna, którego ostatecznie zabija, a sam wyrzeka się w końcu swojego imienia: ​​

"Ja Konrad wcale nie jestem Konrad. Ja podpisuję się krzyżykiem. Wyrzekam się ruin gruzów złomów. Wyrzekam się tego po czym się wspinam biegnę."

Konradmaszyna to wciągający, gęsty, pełen intertekstualnych odniesień monolog napisany brutalnym, rytmicznym i poetyckim językiem jednego z najsłynniejszych polskich bohaterów literackich. Współczesny Konrad pozostaje jednak nieuchwytny. Myli tropy, sam sobie zaprzecza. Jednocześnie jest i nie jest Konradem. Im dalej, tym jego słowa brzmią coraz bardziej niepokojąco. Przestają być hamletycznym i egotycznym rozważaniem własnej tożsamości, a w zamian nabierają radykalnego i populistycznego charakteru, ocierającego się o seksizm, rasizm, a nawet i faszyzm. Stają się w ten sposób przerażającym krzykiem szaleńca, który walczy o władzę, a nawet – wcale nie przesadzając – mickiewiczowski rząd dusz. Współczesny konradyczny monolog tym bardziej niepokoi, że choć został napisany przez Mateusza Pakułę w 2010 roku, to jego wydźwięk brzmi niebezpiecznie także dziś.

Wszystko, co najlepsze

Tytuł oryginalny
Every Brilliant Thing
Tłumacz
Złotorowicz, Piotr
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
monodram dla mężczyzny w wieku 30-50 lat
Szczegóły obsady
sztuka interaktywna, szereg postaci epizodycznych grają widzowie
Prapremiera
produkcja Edinburgh Festival miała tournee po całym świecie, kolejna realizacja w 2014 w Barrow Street Theatre w Nowym Jorku
Prapremiera polska
14 grudnia 2019, Teatr Polonia, reż. Piotr Złotorowicz

Przejmujący tekst o tym, jak problemy rodziców wpływają na życie dziecka i jak powielamy pewne schematy, nawet o tym nie wiedząc. Nie jest to jednak sztuka dydaktyczna, ten tekst porywa, potężnie wzrusza, a do tego wciąga i bawi niczym komedia. Ekranizacja Every Brilliant Thing dla HBO miała miejsce w 2016 roku.

Narrator zaczyna opowieść od swojego dzieciństwa, kiedy jego matka po raz pierwszy miała próbę samobójczą, a ojciec zaczął zamykać się w chwilach największego napięcia w swoim gabinecie, by słuchać muzyki, pracować lub w jakikolwiek inny sposób odciąć się od stresu. Wtedy też Narrator zaczął spisywać swoją listę najlepszych rzeczy. Problemy depresyjnej matki, która była matką przemocową poprzez milczenie, odbijają się na Narratorze coraz bardziej, choć niesłabnący optymizm, będący kontrą do pesymizmu matki i ojca, trzyma go przy życiu. Lista wydłuża się, Narrator czyta matce listę, matka popełnia kolejne próby samobójcze... Narrator poznaje dziewczynę, zakochują się, biorą ślub, tworzą listę dalej razem, dochodzą prawie do tysiąca i nagle... Narrator traci chęć do kontynuowania listy . Traci chęć do czegokolwiek. Zaczyna jak ojciec zamykać się w pokoju i słuchać muzyki. A co dalej? Czy będzie optymistyczny koniec? Proszę się przekonać samemu. 

"Czy wiecie, że tak prozaiczne rzeczy, jak śpiew ptaka, filmy kung fu, przyjazne koty, sposób, w jaki Ray Charles śpiewa słowo „You” czy późne wstawanie z łóżka razem z kimś, kogo się kocha… mogą przynosić radość i poprawiać nasze zdrowie psychiczne? (...) To sztuka o szukaniu szczęścia w małych rzeczach, o tym, co możemy zrobić dla siebie samych. Ale przede wszystkim o tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla swoich bliskich. Widzowie będą mogli przez chwilę zagrać w przedstawieniu i dopisać własne najlepsze rzeczy do wciąż rosnącej listy. Może los uśmiechnie się właśnie do Ciebie?

The Little Pony

Tytuł oryginalny
The Little Pony
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Czas akcji
współcześnie
Miejsce akcji
mieszkanie Natalii i Daniela
Prapremiera
17.08.2016, Teatro Bellas Artes w Madrycie, reż. Luis Luque
Prapremiera polska
(przekładu Michała Kurkowskiego i Macieja Krysza) 20.12.2018, Teatr Wybrzeże w Gdańsku, reż. Rudolf Zioło; premiera II (polska prapremiera przekładu Teatru Nowe Formy) 27.10.2023, Teatr Nowe Formy, reż. Rafał Pyka

Sztuka hiszpańskiego dramatopisarza Paco Bezerry The Little Pony, opowiadająca o bezradności dorosłych wobec przemocy doświadczanej przez dziecko, zadedykowana jest Michaelowi Moronesowi i Graysonowi Bruce’owi oraz wszystkim chłopcom i dziewczynkom, którzy padli ofiarą wyzwisk i przemocy, nie mając wokół siebie nikogo, kto mógłby temu zapobiec. Dramat został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w Północnej Karolinie w 2014 roku. 

Bohaterami sztuki są rodzice dziesięcioletniego chłopca: Natalia i Daniel. Akcja dramatu rozgrywa się w całości w ich mieszkaniu, w którym toczą się ich kolejne rozmowy. Bardzo szybko okazuje się, że ich syn – Antek – ma poważne kłopoty w szkole. Jak dowiaduje się od dyrektora jego mama, chłopiec jest prześladowany właściwie przez wszystkich uczniów. Powodem, wzbudzającym agresję dzieci, ma być szkolny plecak Antka z – My little Pony – animowanego serialu, którego fanem jest chłopiec. Syn Natalii i Daniela jest wyśmiewany i obrzucany wyzwiskami. W końcu dochodzi nawet do bezpośredniej przemocy fizycznej i seksualnej. Paradoksalnie w tym kontekście brzmi podtytuł animowanego serialu: Przyjaźń to magia.

The Little Pony to historia opowiadająca o przemocy rodzącej się nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd. Choć od pokoleń jesteśmy jej świadomi, do dziś nie umiemy jej zapobiegać. Dyrektor zrzuca odpowiedzialność na kolorowy, dziecinny plecak, zamiast wdrożyć odpowiednie procedury, które mogłyby uratować życie chłopca. Z kolei rodzice szamoczą się w emocjonalnych reakcjach, w rezultacie myśląc właściwie tylko i wyłącznie o sobie. W efekcie mały Antek jest całkowicie sam. Znikąd nie dostaje pomocy, której potrzebuje. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie, w niewyjaśnionych okolicznościach po prostu zasypia… Lekarze nie są w stanie wyjaśnić jego stanu. Chłopcu pozornie nic nie dolega, jednak z dnia na dzień przestaje normalnie funkcjonować i zapada w niewytłumaczalną śpiączkę. 

31 ejakulacji

Tłumacz
Chwastowski, Sławomir Michał
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Monodram dla mężczyzny

Sztuka 31 ejakulacji to cykl dziesięciu monologów Erica Bogosiana, opracowanych i przetłumaczonych przez Sławomira Michała Chwastowskiego. Wszystkie z nich dotyczą tytułowego wytrysku, a także związanego z nim odczucia seksualnej przyjemności. Jednak, jak pokazuje w poszczególnych odsłonach dramat Bogosiana, męska ejakulacja może przybierać naprawdę bardzo różne formy. Amerykański autor ormiańskiego pochodzenia portretuje mężczyzn, czerpiących erotyczną przyjemność z nieraz nieoczywistych, zaskakujących czy wręcz przerażających sytuacji. 

Jest więc facet, którego kręci bogactwo, inny nie potrafi rzucić palenia, a inny jeszcze snuje teorie spiskowe i słucha nagranej na pocztówkę Beaty z Albatrosa… ale jest też ekshibicjonistyczny samobójca ze wzwodem, chłopak uzależniony od metadonu i broni, który zabija własną matkę, a także sam Putin lub facet podszywający się pod Putina i snujący swoje imperialistyczne plany zawładnięcia całym światem. Jak sam autor zaznacza: "wszelkie podobieństwo do osób rzeczywistych jest przypadkowe". Co ciekawe, tę galerię męskich typów zamyka monolog kobiety (lub mężczyzny identyfikującego się jako kobieta), która czuje się ograniczana przez swojego męża. Odmawia jej kulinarnych zachcianek, palenia i picia alkoholu, bo uważa, że się roztyje i przestanie go wtedy podniecać. Kobieta ma już tego dosyć, więc decyduje się zdradzić męża pod jego nieobecność, ale zanim do tego dojdzie, wybiera się do sklepu, aby kupić majtki na początek swojego zupełnie nowego życia. Wybierając bieliznę, napotyka spojrzenie pewnego niskiego mężczyzny, z którym wchodzi w erotyczną grę, mającą jej udowodnić, że nadal ma w sobie to "coś". Dochodzi do tego, że facet na środku sklepu zaczyna się onanizować i trafia do więzienia, a ona – szczęśliwa i dowartościowana – zamierza rozpocząć karierę w Hollywood.

Eric Bogosian nie bez powodu zasłynął przede wszystkim jako autor odważnych i pełnokrwistych monologów, portretujących męskie doświadczenie z różnych, nieraz niespodziewanych perspektyw. 31 ejakulacji po raz kolejny udowadnia jego mistrzostwo w tej materii.

Ze „100 monologów” wybór pierwszy

Tłumacz
Chwastowski, Sławomir Michał
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Monodram dla mężczyzny

Eric Bogosian to autor niezliczonej liczby monologów uwielbianych przez aktorów. W 2014 roku zostały one wydane nakładem wydawnictwa Theatre Communications Group w zbiorze podsumowującym dzieło autora. Jak się jednak okazuje, projekt 100 (monologów) ma jeszcze większy rozmach. Na specjalnej stronie internetowej https://100monologues.com co tydzień umieszczane są kolejne teksty amerykańsko-ormiańskiego autora. Zachęcając do zgłębiania jego twórczości warto dodać, że wśród aktorów biorących udział w projekcie znalazły się takie gwiazdy kina jak Winona Ryder czy Ethan Hawke.

W czym tkwi sekret Erica Bogosiana? Tytułowy „wybór pierwszy” być może nie odpowiada jednoznacznie na to pytanie, daje nam za to możliwość przyjrzenia się myślom i refleksjom samego autora na jego twórczość. Sztuka, będąca zbiorem zupełnie nowych, ale również starych, dobrze już znanych monologów jest spotkaniem dojrzałego Bogosiana z jego młodzieńczymi, niepokornymi i rockandrollowymi tekstami. Z tego zderzenia w pisarzu rodzi się wiele pytań. Przede wszystkim o wartość i powód jego pisania, ale również o własną skończoność i śmiertelność. Autor, przyglądając się swoim tekstom z perspektywy kilkudziesięciu lat, nie zostawia na nich, ale i na samym sobie suchej nitki. Lecz po co przejmować się swoimi młodzieńczymi, nieco naiwnymi pisarskimi ambicjami w obliczu własnej niesprawności, problemów z sercem, a także dojmującej pustki? Nowsze teksty Erica Bogosiana przepełnione są żółcią i frustracją. Autor nie kryguje się, nie kryje swoich negatywnych opinii, ale wali prosto z mostu, co myśli, nawet jeśli chodzi o konkretne, rozpoznawalne osoby. I w tym właśnie być może tkwi wspomniany sekret Bogosiana i jego słynnych monologów. Autor, wbrew wszystkiemu, był i pozostał autentyczny.

Ze „100 monologów” wybór pierwszy to intrygująca i odważna propozycja monodramu dla dojrzałego aktora, który chciałby wraz z autorem wyruszyć w podróż w przeszłość i zmierzyć się z tym, co na zawsze minęło.

Seks, Prochy & Rock and Roll

Tytuł oryginalny
Sex, Drugs & Rock and Roll
Tłumacz
Chwastowski, Sławomir Michał
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Monodram dla mężczyzny
Prapremiera
30.01.1990, Orpheum Theatre w Nowym Jorku, reż. Jo Bonney, obsada: Eric Bogosian
Prapremiera polska
24.05.1997, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi, reż. Jacek Orłowski

Jedna z najsłynniejszych sztuk Erica Bogosiana po swojej prapremierze na off-Broadwayu w 1990 roku doczekała się słynnej realizacji filmowej. Zarówno w samym spektaklu, jak i ekranizacji, wystąpił sam autor sztuki. Zaledwie kilka lat później w Polsce utwór został wystawiony przez Jacka Orłowskiego (z Bronisławem Wrocławskim w obsadzie) w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi.

Tekst utrzymany w konwencji monodramu podzielony został na dziesięć odrębnych monologów. W każdym z nich poznajemy innego bohatera, innego mężczyznę. Możemy wniknąć w jego świat i poznać jego życie. W tej galerii różnych typów i odcieni męskości znajduje się: błagający o pomoc kloszard, zaangażowany w swoją pracę reżyser filmów pornograficznych, skacowany chłopak po mocno zakrapianym wieczorze kawalerskim, zakłamany biznesmen, chwalący się swoim przyrodzeniem seksoholik, porównujący się do Boga morderca, bogacz-rasista, biedak zbierający butelki, facet, wieszczący ekologiczną apokalipsę, a także mężczyzna, który odkrył swoje wewnętrzne niemowlę i odkąd o nie dba, w końcu jest naprawdę szczęśliwy. I chociaż wszyscy z nich starają się trzymać gardę i nie okazywać słabości, to w rzeczywistości pod maską pewności siebie skrywają wewnętrzną pustkę i niemożność odnalezienia się we współczesnym świecie. 

Sztuka Erica Bogosiana to prawdziwe aktorskie wyzwanie. Szalenie ciekawy materiał dla aktora, który odnajdzie się w szybkich i radykalnych zmianach postaci. Każdy z tych mężczyzn ma charakterystyczny dla siebie język i sposób zachowania, co dodatkowo podwyższa poprzeczkę. Galeria bohaterów Bogosiana przedstawia prawdziwie zniuansowaną i pełnokrwistą paletę męskich postaw oraz zachowań, dzięki czemu realizacja sztuki ma szansę stać się nie tylko imponującym popisem aktorskim, ale również wnikliwą refleksją, dotyczącą kulturowych wzorców męskości.

"Moje lekarstwa kosztują mnie ponad dwa tysiące dolarów tygodniowo, z czego Towarzystwo Ubezpieczeniowe pokrywa jedną trzecią. Jestem zmuszony kupować nielegalne prochy na Dolnym East Endzie, po prostu po to, aby uśmierzyć ból."

Realizacje: 

  • Teatr im. Stefana Jaracza Łódź, 1997 rok, reż. Jacek Orłowski

  • Teatr Ludowy Kraków-Nowa Huta, 1999 rok, reż. Tomasz Obara

  • Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki Białystok, 1999 rok, reż. Magdalena Kłaczyńska

  • Teatr Dramatyczny Elbląg, 2002 rok, reż. Henryk Rozen

  • Grupa Artystyczna Ad Spectotores Wrocław, 2003 rok, reż. Krzysztof Kopka

  • Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza, 2011 rok, reż. Ula Kijak

  • Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, 2013 rok, reż. Aneta Groszyńska

  • Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, 2016 rok, reż. Marek Walczak

  • przedstawienie impresaryjne, 2017 rok, reż. Hubert Jarczak

Charlotte i Theodore

Autor
Tytuł oryginalny
Charlotte and Theodore
Tłumacz
Rozhin, Klaudyna
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
Ustinov Studio, Theatre Royal Bath w lutym 2023; w roli Teddy'ego wystąpił 50-letni Kris Marshall

Charlotte i Theodore to sztuka o małżeństwie, w którym obydwaj partnerzy chcą się realizować, a także o polityce płci i odwróceniu ról społecznych, o wolności słowa i kulturze anulowania oraz – a może przede wszystkim – cytując tytuł sztuki Alana Ayckbourna, "o rzeczach, które robimy w imię miłości". Lotty i Teddy – heglowska feministka i platoński relatywista. Dwójka idealistów, którzy chcą zmienić otaczający ich świat, a jednocześnie utrzymać swój związek. Ale czy jest to możliwe, gdy ich światem jest uczelnia, gdzie każda myśl, każde słowo i każdy czyn, nawet jeśli stoją za nim najlepsze intencje, ma nieoczekiwane i daleko idące konsekwencje dla przyszłości ich związku i kariery?

Theodore jest profesorem filozofii, który usilnie dąży do awansu na stanowisko Kierownika Katedry. Lotty poznajemy, gdy mocno spóźniona wpada do gabinetu Teddy’ego na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystentki. Jej brak punktualności i niezwykły tupet nie zrażają jednak Teddy'ego. Decyduje się ją zatrudnić, ponieważ Lotty nie boi się rzucić intelektualnego wyzwania jemu i jego poglądom. Ich początkowo profesjonalna znajomość przeradza się w przyjaźń, a potem w głębsze uczucie. Choć takie związki nie są dobrze widziane na uczelni, Teddy i Lotty zostają parą, a niedługo potem – małżeństwem.

W pierwszej części utworu poznajemy historię ich relacji, przysłuchujemy się burzliwym (i błyskotliwie napisanym) dyskusjom, dowiadujemy się o problematycznych zachowaniach ich dzieci, które poglądy rodziców wykorzystują do usprawiedliwiania swoich wybryków. Kluczowe dla głębszego zrozumienia racji obu stron wydaje się zestawienie dwóch sytuacji. Gdy Lotty – jeszcze jako asystentka – planuje przeprowadzić debatę z kontrowersyjną (z uwagi na mizoginię i faszystowskie poglądy) postacią, Teddy przychyla się do decyzji uczelni o odwołaniu spotkania, mimo iż wie, jak bardzo Lotty na tej debacie zależy. Swoją decyzję argumentuje tym, że wolność słowa nie może być absolutna. 
Kilka lat później, kiedy to Lotty, a nie Teddy, otrzymuje stanowisko Kierownika Katedry, role się odwracają. W odpowiedzi na opublikowaną w Timesie krytykę jednej z prac Lotty, Teddy – stając w obronie żony – publikuje niepoprawny politycznie tweet, w którym miesza z błotem autorkę krytyki i – nieświadomie – obraża dyskryminowane grupy społeczne. Oburzeni studenci domagają się zwolnienia Teddy'ego. Lotty – aby uchronić męża przed utratą pracy – wysyła go na przymusowe szkolenie uwrażliwiające. Teddy'emu cała idea szkolenia wydaje się absurdalna. Nie odnajduje się w nowej, progresywnej rzeczywistości. Już w pierwszych minutach wybucha, udowadniając zgromadzonym, że współcześnie najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną są... biali mężczyźni. 
Teddy zmuszony zostaje do wzięcia półrocznego urlopu naukowego. Niedługo potem Lotty otrzymuje lukratywną propozycję pracy we wpływowym Komitecie Doradczym w Chicago. Mimo sprzeciwów Teddy'ego, odchodzi z uczelni i decyduje się na wyjazd. „Chcę od życia więcej” – mówi. Wyjeżdża – póki co, jak twierdzi, na sześć miesięcy – zostawiając dzieci pod opieką Teddy'ego.

Czy powodem jej decyzji było rozczarowanie kompromisami, do jakich zmusza kariera akademicka? Czy też jest karierowiczką, którą napędza wybujała ambicja? Czy kierują nią perspektywy finansowe? A może chce rozstać się z Teddy'm i szansa wyjazdu jest do tego pretekstem? Na te pytania widzowie będą musieli odpowiedzieć sobie sami.

Z RECENZJI:

"Rzadko można obejrzeć tak ostrą, niepoprawną i satysfakcjonującą sztukę (...). Oto tekst, na jaki wszyscy czekaliśmy – odważny głos w kwestii społecznych konfliktów. To zderzenie kultur, któremu przyglądamy się w formie zręcznie skonstruowanego, bardzo aktualnego dramatu.
Bardzo podobało mi się, że sztuka "przesiąknięta" jest miłością i lojalnością. Charlotte i Theodore wpadli w sidła współczesnego dylematu i wytężają każdy mięsień, żeby go rozstrzygnąć. To sztuka nie tylko o wolności słowa, ale też o życiu rodzinnym w 2023.
To nie jest 'smutna historia' - to opowieść o tym, co jesteśmy gotowi zrobić dla miłości." - The Cambridge Critique

★★★★ "Dramat o kulturze anulowania, który odważnie przedstawia współczesną zjadliwą atmosferę". - The Telegraph

★★★★ "Ryan Craig ostrą kreską portretuje współczesne małżeństwo, podejmując tematy wolności słowa, polityki płci i gier o władzę" - Daily Mail

★★★★★ "Ostra, mądra i trafna dwuosobowa eksploracja kultury anulowania, patriarchatu i zaimków."  - Bath Life Magazine

★★★★ "Trafna i świetnie napisana" - StageTalk Magazine

Luxtorpeda

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
"Luxtorpeda. Dramatyczne choć kompromisowe Sceny Kolejowe", monodram dla mężczyzny zrealizowany w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

W podróż luxtorpedą – lokomotywą-symbolem przedwojennego marzenia o nowoczesnej Polsce – zabiera widzów w sztuce Kaczorowskiego inżynier Eugeniusz Kwiatkowski. Wybór to nieprzypadkowy, gdyż Kwiatkowski był w czasach międzywojennych Ministrem Przemysłu i Handlu, którego ambicje rozbudowy polskiej infrastruktury stanowią nie tylko doskonały punkt wyjścia do rozmowy o historii kolei w Polsce, ale też do rozliczenia snu o polskiej nowoczesności.

Tory, po których jedzie teatralny pociąg prowadzony przez Kwiatkowskiego, nie podążają jednak po prostu w ślad historii XX wieku. Zamiast chronologicznej, szkolnej narracji pasażerowie przenoszą się raz po raz ze współczesności w przeszłość i z powrotem. Czy to 1920 czy 2020, polska kolej to podpora krajowej infrastruktury. I choć widzowie dowiadują się o najważniejszych wydarzeniach, inicjatywach czy kryzysach, to najistotniejsza w tym wszystkim jest sama idea kolei. Idea publicznego, dostępnego transportu, idea podróży w stronę postępu, w którą wszyscy mogą pojechać.

Nie sposób nie zarazić się pociągową pasją, słuchając tryskającego energią monologu Kwiatkowskiego. Bo choć pociągi się spóźniają, a Pendolino wypada blado przy japońskich pociągach, to polska kolej – i marzenie, które za nią stoi – są już nieodłącznym elementem naszej kultury. Każdy pamięta, jak pachną wagony PKP, wszyscy kiedyś jedli w WARSie. Każdy na zawołanie potrafi usłyszeć terkot sunących po szynach kół, a w tym właśnie rytmie pędzi język Luxtorpedy. Wszyscy pamiętamy pociągowe dowcipy, których, jak udowadnia jedna ze scen, naprawdę nie brakuje. 

Nie tylko o sentyment jednak chodzi, ani nawet o samą kolej – bo ta symbolizuje też w utworze Kaczorowskiego Polskę w ogóle. Jakimi ambicjami jesteśmy dziś napędzani? Kto kieruje tym pociągiem i czy rzeczywiście jego właśnie potrzebujemy za sterami lokomotywy? A może właśnie ktoś taki jak Kwiatkowski powinien przejąć pałeczkę? Być może potrzebny jest ktoś nudny, niezbyt hałaśliwy i efektowny, ale za to z planem działania i determinacją do jego realizacji? 

Dawno nie było komu śpiewać

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Poetycki, emocjonalny i osobisty dramat Prześlugi dzieli się na dwie części. W pierwszej czworo aktorów – trzy kobiety i jeden mężczyzna – balansuje między prywatnymi wypowiedziami (pisanymi na podstawie improwizacji) a odgrywaniem postaci. Każda z nich zaczęła dostrzegać jałowość zarówno w sobie samych, jak i wszędzie wokół, a narastająca frustracja prowadzi je do przewartościowania swojego życia. Dzielą się więc swoimi emocjami, pragnieniami, rozczarowaniami, poszukując innej drogi dla siebie. Chwilę zatem przysłuchujemy się rozmowie o złości i o tym, gdzie dokładnie w ciele się ona znajduje, a za moment lądujemy w kolejce po bilety do teatru, gdzie toczy się dyskusja o dziwieniu się światem. Druga część radykalnie zmienia charakter i styl utworu, przenosząc go gdzieś na pogranicze legendy czy mitu, poszukującego możliwości innego świata.

Rozedrgana, fragmentaryczna i celowo niespójna narracja pozwala autorce swobodnie podążać za skojarzeniami i przemyśleniami, które choć za nic nie chcą ułożyć się w spójną diagnozę rzeczywistości, to nie sposób ich już dłużej dusić w sobie. Pytanie o sens teatru i fikcji w obliczu wojny za progiem stoi więc obok nasyconej absurdalnym humorem wymianie informacji o grzybiarstwie (podobno grzybiarze wstają o 4:48, a więc o godzinie samobójców).
Ów chaos jest jednak celowy, gdyż wszystko to, co między nadmiarem emocji i pragnień a pustką i rezygnacją, stanowi zasadniczą treść dramatu. Tekst Prześlugi wyraża jednocześnie rozczarowanie rzeczywistością, zmęczenie, wycofanie, bezsilność i smutek, jak i z drugiej strony desperackie pragnienie (innego) życia. Poczucie zagubienia wyrastające na tym napięciu zdaje się zasadą organizującą konstrukcję sztuki.

Spośród fragmentów rozmów, ironicznych uwag i błyskotliwych obserwacji, przejmująco szczerych zwierzeń w monologach, spośród opowieści o tym, jak ktoś wciąż czeka na swojego księcia z bajki, a ktoś inny, pochłonięty codziennymi, żmudnymi obowiązkami, nie ma na to ani na nic innego czasu, jako kusząca alternatywa wyłania się szaleństwo. Nie jest to jednak do końca szaleństwo rodem z Upadku Joela Schumachera czy Spowiedzi szaleńca Strindberga, do których odniesienia pojawiają się w sztuce. W jednej z teatralnych scen, w których aktorzy na powrót wcielają się w postaci, czekająca na pociąg Anna, poruszona losem leżącego na szynach zranionego gołębia, rzuca mu się na ratunek i sama ginie pod kołami lokomotywy. Wszystkie życiowe rozterki, ogrom presji i emocji, rozpływają się w powietrzu w jednym, szaleńczym zrywie.

To jednak, jak się wydaje, nie tyle gest ostatecznej rezygnacji, ile raczej przebłysk możliwości radykalnie innego życia niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Choć każdy przejąłby się losem gołębia, to przecież nikt rozsądny nie oddałby za niego życia, prawda? Co jednak, jeśli przestaniemy słuchać pieśni rozsądku, społecznych norm i oczekiwań, tylko popłyniemy za melodią własnej wrażliwości?

Tej szalonej, wyzwalającej fantazji poświęcona jest część druga sztuki, w której bohaterowie porzucają swoje życia i uciekają do lasu w ramiona obłędu. Tam czeka na nich tajemnicza, odwieczna bestia – Prastwór Perepłut. Jednocześnie zmienia się styl narracji: teraz Anna opisuje myśli i działania potwora, a język – grający w tym utworze pierwsze skrzypce – nasycony zostaje „mięsistą”, cielesną czy bliską natury metaforyką. W paszczy potwora giną wszystkie zmartwienia, słowa, pragnienia... i nie tylko. To, co w pierwszej części zaprzątało głowy bohaterów, teraz rozpuszcza się w prastarym Lesie – symbolizującym rodzaj pierwotnej harmonii. To świat poza uznanymi wartościami, demaskujący iluzję bezpieczeństwa, jaką zapewnia nam kultura czy moralność. W zamian pojawia się pradawna, pozaludzka esencja istnienia. Okazuje się więc, że pod hałasem i zgiełkiem owej cywilizacyjnej pieśni kryła się inna, piękniejsza melodia...