Stan Surowy
Stan Surowy rozgrywa się w nocy, na placu budowy, w momencie awarii: grunt zapada się pod planowany fundament, trzeba sprawdzić wyrwę, policzyć kubaturę, obronić harmonogram. Stary i Młody/a schodzą jednak nie tylko pod poziom przyszłego budynku, lecz pod cienką warstwę porządku, którym współczesne miasto przykrywa cudze biedy, długi i śmierci. Z wykopu wyciągają rzeczy po kimś: but, budzik, butelkę po lekarstwie, guziki, zeszyt z ewidencją zadłużenia, celuloidową lalkę. Z każdej z tych rzeczy można odczytać czyjeś życie. Nie ma chętnych czytelników.
Układ postaci jest prosty i mocny aktorsko: Stary kontra Młody/a. Stary to człowiek pracy, doświadczenia, wypłaty, ZUS-u, ciężaru materiału i zmęczonych pleców. Nie jest tylko cynikiem, bo jego brutalność wyrasta z wiedzy o tym, jak procedura mieli żywych ludzi. Młody/a ma jeszcze odruch sprzeciwu, ale nie jest naiwnym aniołem: wchodzi w sytuację za późno, z za małą siłą i z rosnącą świadomością, że każda decyzja kogoś zniszczy. Neutralność płciowa tej postaci może być scenicznie ważna, bo przesuwa konflikt z biologii na pozycję w systemie: doświadczenie kontra świeżość, robota kontra zasady, przetrwanie kontra pamięć. Humor jest tu ciemny, robotniczo-biurokratyczny, zbudowany na zderzeniu wielkich słów z mokrym błotem, betonem i nocną normą do wyrobienia.
Scenicznie Stan Surowy ma bardzo wyrazisty silnik. Betoniarka nie jest dekoracją, tylko przemysłowym metronomem, który narzuca rytm rozmowie, ciałom i decyzjom. Radio z nocnymi komunikatami i skargą na gnijące liście wprowadza okrutny kontrapunkt: gdzieś ktoś walczy o chodnik, tutaj ktoś drugi decyduje, czy cudze życie trafi do archiwum, czy do mieszanki. Lalka działa najmocniej, bo nie potrzebuje wielkich słów. Siedzi, uśmiecha się, przetrwała pod ziemią i samym swoim istnieniem przegryza całą inżynierską logikę Starego. Zeszyt trafia w beton. Młody/a ukrywa lalkę pod kamizelką. Nie ratuje historii, nie naprawia winy, nie wygrywa ze Starym. Wynosi tylko jeden przedmiot, którego nie potrafi ani wyrzucić, ani zatrzymać bez lęku. Po całej nocy gadania o procedurach, kubaturze i materiale to właśnie ten drobny, bezużyteczny przedmiot najbardziej psuje porządek.