język polskijęzyk angielski

4

Hippolytos

Autor
Tytuł oryginalny
Hippolytos
Tłumacz
Kaduczak, Jacek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tragedia antyczna, dramat rodzinny, tragedia pragnienia i honoru
Szczegóły obsady
+ chór

Afrodyta wychodzi na scenę i od razu zapowiada karę. Hippolytos, syn Tezeusza, oddaje cześć Artemidzie, odrzuca miłość, kobiety i seksualność, więc bogini miłości postanawia przypomnieć mu, że czystość też może być formą pychy. Do zemsty używa Fedry, żony Tezeusza, która za sprawą bogini zakochuje się w swoim pasierbie. Fedra nie chce romansu ani skandalu. Próbuje ocalić honor, dzieci i własne imię, ale nie potrafi już utrzymać pragnienia w milczeniu: choruje, odmawia jedzenia, majaczy, mówi o lasach, źródłach i polowaniu, czyli o świecie Hippolytosa, zanim wymówi jego imię.

Piastunka próbuje ratować Fedrę po ludzku: rozmową, naciskiem, praktyczną radą i naiwną wiarą, że cudze cierpienie da się naprawić za plecami cierpiącej. Kiedy mówi Hippolytosowi o uczuciu Fedry, odbiera Fedrze ostatnią rzecz, nad którą miała władzę: milczenie. Hippolytos reaguje pogardą. Fedra popełnia samobójstwo i zostawia list, w którym oskarża go o gwałt. Tezeusz wraca, znajduje martwą żonę, czyta jej oskarżenie i traktuje ciało oraz list jak dowód nie do podważenia. Przeklina syna, Posejdon spełnia prośbę ojca, a Artemida wyjawia prawdę dopiero wtedy, gdy Hippolytos umiera.

Przekład Jacka Kaduczaka prowadzi tragedię jasno, ostro i bez muzealnego patosu. Postaci mówią językiem scenicznym, nie pomnikowym: Fedra nie jest abstrakcją winy, Hippolytos nie jest posągiem czystości, Piastunka nie jest tylko służącą od fabuły, a Tezeusz nie jest wyłącznie ojcem oszukanym przez list. Kaduczak zachowuje antyczny porządek konfliktu, ale wydobywa z niego dramat domu, w którym każdy broni własnej wersji cnoty i każdy za tę cnotę płaci cudzym życiem. Bogowie mszczą się za zniewagę, ludzie wydają wyroki w imię honoru, a potem nazywają losem to, czego nie umieli zatrzymać. 

Czy to miłość, czy tylko pieniądze

Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Babcia Anna zapowiada wizytę u rodziny swojej córki Marioli. Ma im coś ważnego do zakomunikowania. Mariola, jej mąż Andrzej i dwie córki, Ola i Daria, oczekują Babci z niepokojem i lekką nadzieją. Oby nie była chora. A może w końcu zdecydowała się przepisać im mieszkanie? Anna ma jednak dla nich zupełnie inny news: zamierza zawrzeć związek małżeński. Wybraniec ma na imię Karol, jest od niej młodszy o dziesięć lat i prowadzi niewielki teatr. Anna była kiedyś aktorką i zamierza teraz przygodę romantyczną połączyć z artystyczną współpracą. Ma zagrać w jego najnowszym spektaklu, który będzie „O samotności. O zapomnieniu. O tym, jak człowiek potrafi być żywy, nawet jeśli wszyscy myślą, że już nie ma go w środku”. Rodzina wpada w panikę. Sami już nie wiedzą, czy z troski o Babcię, czy o własny interes. Pewnie facet chce ją wykorzystać, oskubać z oszczędności, przejąć mieszkanie i działkę. Trzeba więc działać. Najpierw rodzina podsuwa mu na wabika młodą femme fatale. Kiedy jednak jej urok bardziej działa na Andrzeja niż na Karola, Mariola zapowiada wdrożenie bardziej radykalnego planu pozbycia się narzeczonego Babci. Zaczyna być niebezpiecznie. Czy Karol wyjdzie z tej opresji bez szwanku? Czy jego uczucie przejdzie te próby zwycięsko? Czy to miłość, czy tylko pieniądze? Autorka w kolejnej swojej komedii wraca do tematu prawa do szczęścia i życia pełną parą w jesieni wieku. 

Zbrodnia w parafii

Tytuł oryginalny
Murder at Hamlington Manor
Tłumacz
Wronka, Stas
Bauman, Adam
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
meta-farsa kryminalna

Zbrodnia w parafii to farsa teatralna rozgrywająca się w trakcie spektaklu, który od początku zaczyna się rozpadać. Akcja osadzona jest w konwencji klasycznego kryminału salonowego: w tytułowej parafii dochodzi do morderstwa, a zgromadzeni bohaterowie powinni krok po kroku doprowadzić do jego rozwiązania. Problem w tym, że nic nie idzie zgodnie z planem, a sam spektakl stopniowo wymyka się spod kontroli. Postaci próbują grać swoje role, lecz są one nieustannie podmieniane, dublowane lub przejmowane przez innych aktorów. Znikają ustalone relacje, role zmieniają właścicieli, logika fabularna pęka, a teatralna umowa zostaje wystawiona na próbę. Kryminalna intryga, zamiast się klarować, coraz bardziej się rozmywa, bo ważniejsze od pytania „kto zabił” staje się pytanie „kto właściwie jest kim” i „czy ten spektakl jeszcze trwa”.

Farsa wykorzystuje klasyczne środki komediowe: pomyłki obsadowe, nagłe zwroty, powtórzenia, zapętlenia i narastający chaos. Jednocześnie tekst świadomie gra z konwencją teatru repertuarowego, pokazując mechanizm przedstawienia, które przestaje udawać spójną opowieść, a zaczyna odsłaniać własną konstrukcję. Im bardziej bohaterowie próbują ratować sens i porządek, tym szybciej wszystko się rozsypuje.

Zbrodnia w parafii to farsa o teatrze jako systemie improwizacji pod presją, o aktorach próbujących utrzymać iluzję, która dawno już pękła. Kryminalny pretekst służy tu jako rama dla komedii o zawodowej rutynie, chaosie scenicznym i desperackim podtrzymywaniu formy, która nie chce już działać. To tekst, który świadomie stawia na tempo, precyzję i kontrolowany rozpad, zostawiając widza z klarowną sytuacją wyjściową, a reżyserowi oferuje pełną swobodę inscenizacyjną.

Wciąż żyjemy

Tytuł oryginalny
Još uvijek smo živi
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dramat dokumentalno-poetycki z elementami teatru rodzinnego i autobiograficznego

To nie jest sztuka o wojnie. To nie jest też sztuka o uchodźcach, traumie, języku ani pamięci – choć wszystko to tu jest, zapisane uważnie, bez lamentu i bez ozdób. Wciąż żyjemy to dramat, który rejestruje trzaski – między zdaniem a pauzą, pytaniem a milczeniem, między dzieckiem a kobietą, która je urodziła, ale nie może już niczego wyjaśnić. To tekst, który nie domaga się empatii, tylko obecności. Obnaża brutalną precyzję urzędowych pytań, bezradność tłumaczeń, zmęczenie powracających wspomnień.

Najciekawsze w tej sztuce jest to, jak ucieka z klisz. Rodzina nie jest ani heroiczna, ani rozbita – jest zawieszona, chwilami śmieszna, chwilami okrutnie zwyczajna. Dialogi są krótkie, gęste, pełne niedomówień. Niektóre sceny działają jak szkice – pojedyncze zdania, które wytrzymują więcej niż całe monologi.

Dramaturgicznie to forma otwarta. Czternaście sekwencji, które można układać jak klocki, jak dowody. Jedna wanna, kilka mandarynek, roztrzaskany talerz. Nic tu nie jest ważne na poziomie inscenizacji, wszystko działa na poziomie napięcia.

To tekst, który rozumie scenę – wie, że najlepsze rzeczy dzieją się w ciszy. Ale równie dobrze można go czytać jak powieść podzieloną na kadry. Każdy kadr zostaje. Czasem zadrży ręka.

„Wciąż żyjemy” – nie dlatego, że przetrwaliśmy. Tylko dlatego, że niczego innego już nie potrafimy.

Pamiętam cię, Mały Książę

Autor
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dramat poetycki / adaptacja / teatr jednego aktora (potencjalnie)
Szczegóły obsady
tekst monologowy, otwarty — możliwe różne konfiguracje sceniczne

Pamiętam cię, Mały książę Kuby Kaprala to tekst, który nie adaptuje Saint-Exupéry’ego — on go odczynia. Rozbraja Małego Księcia z warstwy popkulturowego sentymentu i przekształca w kapsułę emocjonalną: pełną drgań, cięć, głosów i przerw. To teatr, który nie opowiada bajki, tylko rozgrzebuje ranę, której nigdy nie udało się zaszyć. To nie jest adaptacja do końca wierna ani do końca bluźniercza. Raczej: intymna rewizja mitu dzieciństwa. Narrator mówi do Księcia jak do zmarłego, do siebie sprzed lat, do kogoś, kto nigdy nie wrócił — lub nigdy nie istniał. Tekst jest zrytmizowany, krótki, pełen powtórzeń i pauz, które działają jak mikrodrgania pamięci. Brak puenty staje się tu formą szczerości — bo czasem nic nie daje się domknąć.

Nie jest to tekst gotowy do klasycznej inscenizacji — to otwarte pole emocjonalne, które wymaga od twórców decyzji, odwagi i wrażliwości. Przypomina bardziej szkicownik przeżyć niż dramat w tradycyjnym rozumieniu. A może właśnie dzięki temu trafia w sedno.

Dramaturgicznie to materiał otwarty: może być pełnowymiarowym spektaklem, monodramem, performansem głosowym, poetyckim słuchowiskiem lub instalacją teatralną. Jego siła tkwi w aurze, nie w akcji. Bohater nie mówi „o czymś” — on jest mówieniem, które chce ocalić coś, czego już nie ma.

To propozycja skierowana do starszej młodzieży (15+) i dorosłych, która najlepiej wybrzmi w intymnej przestrzeni – bez dekoracji, bez teatralnych protez, tylko z głosem, ciszą i obecnością. Dla teatrów poszukujących formy osobistej, emocjonalnej, a jednocześnie odważnie minimalistycznej, to propozycja warta uwagi.

Szczególnie dla zespołów, które nie boją się ciszy. Ani pamięci.

Biesiada u Trymalchiona

Tłumacz
Wysocki, Leszek
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tragifarsa obyczajowa z elementami groteski, pastiszu;
na motywach "Satyrykonu" Petroniusza

Wyobraźcie sobie Rzym. Ale nie ten z marmuru, tylko z gliny. Lejące się wino, tłuste dziki, podrabiane uczucia, śmiech tam, gdzie powinien rozlec się krzyk. Biesiada u Trymalhiona to pełnokrwista, piekąca groteska o społeczeństwie stojącym na skraju przepaści. W centrum tej opowieści stoi Trymalchion – wyzwoleniec-milioner, który zamiast duszy ma wykałaczkę, a zamiast honoru – fular z kutasikami. Jego dom staje się sceną dla karczemnej orgii smaku, kiczu, przemocy i pychy, gdzie w rytm kolejnych kwadransów (odliczanych przez niewolnicę-kukułkę) spadają maski – i z ludzi, i z cywilizacji. Każda kolejna potrawa to symbol – zdegradowany mit. Pieczony dzik rodzi efeba. Śledź bez ogona staje się „szpiegiem bez końca”. Sztuka schodzi do kuchni, z kuchni do kloaki.

W tle – grzmi Wezuwiusz. Dosłownie. W tym spektaklu, wzorem Petroniusza, obserwujemy agonię świata – zblazowanego, przerośniętego, zakochanego w sobie. I właśnie w tej agonii autor (czy to on, czy historia sama) znajduje niezwykłą energię sceniczną: kicz staje się katharsis. Bełkot staje się poezją. A groteska – gorzką prawdą o nas samych.

W warstwie formalnej tekst łączy klasyczny rzymski pastisz z kabaretową ironią, brutalną mową ulicy i muzycznymi wstawkami o zaskakującej głębi. Całość kończy się songiem Jacka Kaczmarskiego Pompeja, który spina spektakl niczym elegia – postmodernistyczne requiem dla kultury Zachodu. Pies szczekał – nikt go nie spuścił z łańcucha.
Śmiejemy się. A potem już tylko popiół.

Życie śmiechu warte

Tytuł oryginalny
Keep on Laughing
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Komediofarsa
Prapremiera polska
pod tytułem "Trzy damy z Alabamy", 24.02.2025, Teatr TeTaTeT w Kielcach, reż. Mirosław Bieliński

Bohaterki Umrzeć ze śmiechu wracają do gry. Od śmierci Mary minął już jakiś czas i Connie, Lena i Millie, zgodnie z ostatnim życzeniem przyjaciółki, zwiedzają świat. Właśnie wróciły z Paryża, by znaleźć się w samym środku przygotowań do porodu. Na świat mają przyjść bliźnięta Rachel i Bobby’ego. Młodzi rodzice są zestresowani swoją nową rolą i bardzo liczą na pomoc Connie i jej przyjaciółek. Jednak sytuacja staje się napięta, gdyż mama Rachel wraca z Paryża zakochana. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że Connie jest kobietą rozsądną, dla niej zakochanie było dobre w Paryżu, natomiast powrót do domu jest również powrotem do obowiązków. Jednak uczucie nie pozwala o sobie zapomnieć, gdyż Michel, Francuz zakochany w Connie, pojawia się w domu bohaterek. I wtedy okazuje się, że jest jeszcze jeden problem. Problem wieku.

Sequel komedii Paula Elliotta mnoży kolejne zaskoczenia i każe zastanowić się, czy znaczna różnica wieku między osobami tworzącymi związek może dotyczyć tylko układu starszy mężczyzna - młodsza kobieta i czy kobieta matka/ babcia musi być przede wszystkim matką i babcią, a kobietą dopiero na ostatnim miejscu.

Zupełnie inne Święta

Gatunek sztuki
Dla dzieci
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka fantasy dla dzieci
Szczegóły obsady
+ „niezidentyfikowane obiekty bzyczące”
Prapremiera polska
6 grudnia 2024, Teatr Lalka, reż. Joanna Zdrada

Opiekunka Krzysia zrobiła z nim zakład, kto szybciej zaśnie, i niestety wygrała. Krzyś rozmyśla o tym, jak poukładany jest świat. Jest akurat czas przedświąteczny i wszyscy dorośli bardzo skupiają się na nadchodzących Świętach. I śpieszą się, żeby wszystko jak najlepiej zorganizować. Mama Krzysia spędza ten czas ze swoją nową rodziną i jego braciszkiem, bo akurat wypada teraz „tydzień taty”. Krzyś dzwoni do ojca, żeby podzielić się rozterkami, ale ten, jak zawsze zabiegany, nie ma dla niego czasu. Rodzice nie szczędzą mu zapewnień o swojej miłości, o czym Krzyś układa piosenkę:

„Kocham cię – słowa te

muszą zaspokoić cię.

I niczego oprócz słów

nie domagaj się.

Kocham cię i odczep się.

Muszę iść, nie trzymaj mnie.

Niech ci starczą słowa:

kocham cię”.

Krzyś ucieka przed samotnością w świat książek i wyobraźni. Zwraca się z nurtującymi go pytaniami do wyimaginowanych stworków: Dżamajany, Xoxo, Luny i bzyczących Cosiedronów. Gdy od Tatusia Kruszynki dowiaduje się, że dorośli, zaaferowani urządzaniem świąt, znikają po prostu gdzieś na ten czas, a zamiast nich przy stole siedzą udające coś i gadające o niczym kukły, ale być może jakoś można to zmienić, postanawia razem ze swoimi wyimaginowanymi przyjaciółmi ruszyć na poszukiwanie „zupełnie innych świąt”. Pełna rymów i rytmów sztuka Artura Pałygi to opowieść o tęsknocie i skomplikowanych relacjach współczesnej patchworkowej rodziny. A jednocześnie o sile wyobraźni i nadziei, że przy odrobinie wysiłku gdzieś jednak można odnaleźć ukrytą pomyślną gwiazdkę.

Vikings from the North Street

Genre
For children
Female cast
Male cast
Original language of the play
Cast details
it’s possible for actors to play several characters
Original title
Wikingowie z ulicy Północnej

Wiki, who lives on North Street, is very lonely. She has no siblings, her parents are perpetually busy, and her peers consider her a freak. Fortunately, Wiki is a girl endowed with imagination and a love of literature. So, she escapes into her world and has numerous adventures, one of which gets out of hand, and this story is about it. Before dinner, Dad orders Wiki to wash her hands and clean her room. The girl obeys the order, but to her surprise and dad's annoyance the room turns out to be even messier than before dinner. How is this possible? All to blame is the troll Knut, who decided to drop in for a visit, and at the same time “boss around” a bit in the room. Knut proposes to Wiki, who calls herself a Viking, a joint expedition with a mission to the north of Norway. There they are to rescue a boy. Which one and from what? This information Wiki does not obtain. However, she accedes to the proposal and soon goes by boat to the land where she will meet two Valkyries, two Odin ravens and the shark Ikea, who will complete puzzles with her instead of eating her. There she will also come face to face with the terrible monster Kraken, who has already been defeated once... by a boy who looks and limbers up just like her. When Victoria meets Victor, it will turn out that he, too, went on an expedition to save her, that he, too, like her, is a Viking, and that they really didn't have to look that far for each other after all.  

A colorful story, full of Scandinavian flavors, songs, humor, troll, kraken and Valkyrie language. And also - optimism!

Quasilandia

Tytuł oryginalny
fast Land
Tłumacz
Szalsza, Marek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dramat baśniowy/groteska
Szczegóły obsady
dopuszczalne dublowanie niektórych ról: 3K / 2M
Prapremiera
neue bühne villach w Villach, 2023

„Kobiety znikają, to całkiem normalne. Widuje się je w szkole, na balu pożegnalnym, w pracy – a później nagle znikają. Nikogo to nie dziwi, nikt o nic nie dopytuje. Gdzie one są? Bo ja wiem. Na kanapie albo w połogu, w pośredniaku albo pod latarnią: tylko bardzo nieliczne rzeczywiście nie żyją.” Wszyscy we wsi szykują się do karnawału, stanowiącego dla mieszkańców jedyną możliwość ucieczki od codzienności. Do wioski przybywa Obcy: poszukuje Magdaleny Maier, która zaginęła kilka dni wcześniej.

Mężczyzna odwiedza jej mieszkanie, lecz natyka się tam tylko na trzy dziwne Postacie, które go odprawiają. Obcy idzie do Rzeźnika, który sprzedaje mięso: również „mięso” młodych kobiet na godziny: ich nadwyżkowy tłuszcz odsysa i przerabia na maści i kremy. W tym celu zaprzyjaźniony Gospodarz tuczy dziewczyny w gospodzie. Żaden z nich nie wie albo nie chce wiedzieć, co się stało z Magdaleną. Nie wie tego też wymagająca opieki Babka: przeklina wnuczkę, zarzucając jej lubieżność i uchylanie się od obowiązków. Wszyscy wiedzą jedno: niełatwo jest opuścić wioskę, a kto próbuje – sam jest sobie winny.

„Pan myśli, że to takie proste, opuścić wieś? Sądzi pan, że jest tu jedna szosa, po obu jej stronach – tablice z nazwą miejscowości, a za nimi – reszta świata. Ale istnieje też wieś-w-głowie.”

Im bliżej do nocy karnawałowej, tym bardziej Obcy błądzi i zatraca się w swoich poszukiwaniach. W alkoholowym upojeniu demaskuje społeczność, która nie toleruje żadnego buntu. Trzy Postacie, niczym Parki, boginie przeznaczenia, a zarazem emanacje podświadomości zaginionej Magdaleny, działają jak bezwzględne grabarki, wpędzając przybysza w obłąkanie. Czy jest on karnawałowym księciem, którego Magdalena sobie uroiła jako wybawiciela, czy to ona stanowi tylko jego mrzonkę? To pozostanie tajemnicą.

Napisana w tradycji dramatu antyojczyźnianego i teatru absurdu sztuka w alegoryczny sposób opowiada o zmarnowanym życiu kobiet na prowincji, poruszając kwestie ich uprzedmiotowienia, przemocy psychicznej i fizycznej, jakiej są poddawane, i braku perspektyw wyjścia z sytuacji.

Dramat poprzez natrętne powtarzanie dialogów kobiecych Postaci eskaluje napięcie pogłębiając nastrój horroru i poczucie, że cała wieś to „dom zły”.