język polskijęzyk angielski

3

Hippolytos

Autor
Tytuł oryginalny
Hippolytos
Tłumacz
Kaduczak, Jacek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
tragedia antyczna, dramat rodzinny, tragedia pragnienia i honoru
Szczegóły obsady
+ chór

Afrodyta wychodzi na scenę i od razu zapowiada karę. Hippolytos, syn Tezeusza, oddaje cześć Artemidzie, odrzuca miłość, kobiety i seksualność, więc bogini miłości postanawia przypomnieć mu, że czystość też może być formą pychy. Do zemsty używa Fedry, żony Tezeusza, która za sprawą bogini zakochuje się w swoim pasierbie. Fedra nie chce romansu ani skandalu. Próbuje ocalić honor, dzieci i własne imię, ale nie potrafi już utrzymać pragnienia w milczeniu: choruje, odmawia jedzenia, majaczy, mówi o lasach, źródłach i polowaniu, czyli o świecie Hippolytosa, zanim wymówi jego imię.

Piastunka próbuje ratować Fedrę po ludzku: rozmową, naciskiem, praktyczną radą i naiwną wiarą, że cudze cierpienie da się naprawić za plecami cierpiącej. Kiedy mówi Hippolytosowi o uczuciu Fedry, odbiera Fedrze ostatnią rzecz, nad którą miała władzę: milczenie. Hippolytos reaguje pogardą. Fedra popełnia samobójstwo i zostawia list, w którym oskarża go o gwałt. Tezeusz wraca, znajduje martwą żonę, czyta jej oskarżenie i traktuje ciało oraz list jak dowód nie do podważenia. Przeklina syna, Posejdon spełnia prośbę ojca, a Artemida wyjawia prawdę dopiero wtedy, gdy Hippolytos umiera.

Przekład Jacka Kaduczaka prowadzi tragedię jasno, ostro i bez muzealnego patosu. Postaci mówią językiem scenicznym, nie pomnikowym: Fedra nie jest abstrakcją winy, Hippolytos nie jest posągiem czystości, Piastunka nie jest tylko służącą od fabuły, a Tezeusz nie jest wyłącznie ojcem oszukanym przez list. Kaduczak zachowuje antyczny porządek konfliktu, ale wydobywa z niego dramat domu, w którym każdy broni własnej wersji cnoty i każdy za tę cnotę płaci cudzym życiem. Bogowie mszczą się za zniewagę, ludzie wydają wyroki w imię honoru, a potem nazywają losem to, czego nie umieli zatrzymać. 

Praga – Nowy Jork

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Dramat emigracyjny z elementami śledztwa i czarnej komedii obyczajowej
Szczegóły obsady
z możliwością dublowania ról epizodycznych

Praga – Nowy Jork zaczyna się w pokoju bez okna, na granicy kanadyjsko-amerykańskiej. Alena Gazda, biochemiczka z Pragi, zostaje zatrzymana w drodze powrotnej do domu. W Nowym Jorku opiekowała się starszą Klarą Berg ze środowiska artystycznej diaspory, a ta właśnie została znaleziona martwa. Na miejsce przyjeżdża Mirosław Pešek, młody urzędnik czeskiego konsulatu. Ma notować rozmowę i pomóc obywatelce, ale z każdą odpowiedzią Aleny widzi wyraźniej, że protokół pomija najważniejsze rzeczy.

Po fragmencie przesłuchania sztuka przenosi się do mieszkania Klary: do kuchni, łazienki, przyjęć i rachunków. Alena przyjechała tam na prośbę rodziny męża, żeby zarobić na operację chorej córki. Zamiast kilkumiesięcznej pracy dostaje pełną zależność: zakupy, śniadania, kąpiele, pranie, pilnowanie wydatków, samotność i upokorzenia podawane w eleganckiej formie. Klara Berg raz okazuje czułość, a za chwilę przypomina Alenie, że kuchnia jest jej terenem. Ta dwuznaczna relacja jest najciekawszym polem sztuki: opieka miesza się z władzą, wdzięczność z pogardą, a potrzeba bliskości z klasowym odruchem poniżania drugiego człowieka.

Napięcie pracuje w drobnych czynnościach: podaniu herbaty, braku mleka, liczeniu dolarów, myciu wanny, poprawianiu poduszki pod chorą nogą, zagraniu Chopina na cudzym przyjęciu. Humor jest suchy, statusowy, miejscami czarny. Najmocniej działa wtedy, gdy pokazuje różnicę między tym, co ludzie mówią o wolności, kulturze i dobrych manierach, a tym, jak traktują osobę, która wykonuje dla nich codzienną pracę. Emigracja nie pojawia się tu w widokach miasta, lecz w czynnościach: oddawaniu reszty, chowaniu pieniędzy w pudełku po czekoladkach Orion i tłumaczeniu się przed obcym urzędnikiem.

Pešek obserwuje to wszystko z boku i notuje. Jego zadanie jest proste: chronić obywatelkę i zachować protokół. Ale Alena mówi za dużo o nienawiści, o lalce z igłami, o tym, że Klara i tak za długo żyła. Aktor grający Peška ma do zagrania kogoś, kto coraz bardziej chce nie wiedzieć tego, co już wie.

Studium władzy pokazane w mikrosytuacjach. Czy to wystarczy do oskarżenia służącej z demoludów? 

Kuracja

Tytuł oryginalny
El Tratamiento
Tłumacz
Masa, Paulina Eryka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
Teatro Palacio Valdés, Avilés, 2018, reź. Pablo Remón

Laura tańczy na plaży z Włochem Giancarlo. Mają po kilkanaście lat, są zakochani. On ma na sobie kurtkę z emotikonem uśmiechniętej twarzy. Pachnie wodą po goleniu. Potem piszą listy pełne miłości, które oboje przechowują przez lata w pudełkach z pamiątkami. Nigdy się już nie spotkają, choć, nie wiedząc o tym, każde z nich robi sobie wiele lat później w Disnaylandzie, w odstępie paru minut, zdjęcie z tą samą Myszką Miki.

To opowiadanie tworzy na zajęcia z kreatywnego pisania Cloe. Ich uczestnikiem jest Martin. Wszyscy, z nim włącznie, zachwycają się historią stworzoną przez Cloe. Martin zapamięta ją na długie lata, Cloe po latach zdziwi się, że ponoć coś takiego pisała. W trakcie warsztatów Cloe zostaje pierwszą dziewczyną Martina. I pozostanie tą najważniejszą. Rozstają się, a po latach przypadkowo spotykają, ale… jest już za późno.

Mijają lata. Martin jest niespełnionym reżyserem i scenarzystą. Zamiast kariery filmowej musi zadowolić się prowadzeniem zajęć z kreatywnego czytania. Sfrustrowany, słucha dzień po dniu z krańcowym znudzeniem wypocin swoich studentów, myśląc o tym, że – jak i w jego przypadku – złudne są ich nadzieje.

Ale jednak nadzieja wciąż się w Martinie tli. Spisuje zapamiętane z dzieciństwa wspomnienia dziadka z hiszpańskiej wojny domowej. Jest to dla niego opowieść bliska i ważna. Wierzy, że powstanie z niej film, chodzi więc od producenta do producenta, ale ci, udając zainteresowanie, wysyłają go kolejno jeden do drugiego. I każdy obiecuje mu świetlaną przyszłość pod warunkiem, że dokona w tekście paru istotnych zmian, „uatrakcyjniając” go dla publiczności. Z czasem z pierwotnego scenariusza nie zostaje już nic. Do premiery jednak dochodzi. Martin spotyka na niej kilkoro duchów ze swojej przeszłości. Ale czy to nadal jest opowieść usnuta ze wspomnień Martina?

Ten dramat szkatułkowy traktuje w sposób poetycki o naturze pamięci, o wspomnieniu, przemijaniu, przewrotności losu. A także – z dużą dozą ironii – o zderzeniu idealistycznych wyobrażeń z bezwzględną machiną przemysłu filmowego.

Znikanie

Tytuł oryginalny
Nestajanje
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Przekład w 2023 r. wszedł do finałowej piątki konkursu Aurora. Prawa autorskie są wolne. W regionie postjugosłowiańskim zrealizowano już 4 niezależne spektakle, a szykuje się piąty (Zagrzeb, Belgrad, Maribor, Split i wkrótce Tuzla).

Relacje międzyludzkie jako przestrzeń kształtowania się tożsamości to dominujący wątek w twórczości znanego chorwackiego autora. W swojej najnowszej sztuce Tomislav Zajec (ur. 1972, Zagrzeb) dokonuje refleksyjnego, lirycznego muśnięcia problemu nadużyć względem najsłabszych, ale zestawia to ciekawie z wyrazistymi, ekspresyjnymi scenami konfrontacji bohaterów. W opowieści o tożsamościach jako o społecznie uwarunkowanych konstruktach wątek centralny stanowi naruszenie bariery fizycznej drugiej, podporządkowanej i wykluczonej osoby. Ta partytura dramatyczna rozbita na trzy części (Pułapka na myszy, Korzenie, Na spalonej ziemi) ukazuje mechanizm powstawania traumy, ale też konsekwencje wykorzystywania seksualnego doświadczanego w dzieciństwie, które kładą się cieniem na późniejszych relacjach społecznych i intymnych ofiary oraz na jej samoocenie, a czasem wywołują poważne zaburzenia psychosomatyczne utrzymujące się w okresie dorosłości. Zajec zwraca jednocześnie uwagę na zjawisko tzw. wzrostu potraumatycznego, czyli możliwych pozytywnych zmian w osobowości człowieka i w jego podejściu do życia.

Proces tytułowego znikania zostaje w tekście odwrócony. Chodzi w nim o pobudzenie do działania i wyłonienie się – o możliwość rozpoznania przez ofiarę rozmiarów tragedii, która ją dotknęła, i odbudowania się jako funkcjonalna jednostka. Struktura tekstu jest nielinearna i meandryczna. Dzięki tej dynamice prezentacji fragmentarycznych odsłon dramatopisarzowi udało się doskonale zbudować napięcie. Naruszając chronologiczny porządek, Zajec stopniowo ujawnia prawdę o straszliwej zbrodni popełnionej na Marku, sześcioletnim chłopcu z uszkodzonym słuchem, a Karlo, wzorowy mąż i ojciec, wybitny naukowiec i pedagog, zostaje zdemaskowany jako przerażający seksualny drapieżnik.

Utwór otwiera list do profesora. Anonimowy nadawca nakreśla w kilku zdaniach, jak towarzyszył mu podczas badań erozji gleby na obozie naukowo-integracyjnym, po czym opisuje obrazy ich intymnych spotkań. Wychowanek postrzega ich „zabawę w znikanie” jak transakcję – skoro on sprawił profesorowi przyjemność, to teraz domaga się możliwości kontaktu i pomocy finansowej. Następuje ostre cięcie i przejście do sceny przedstawiającej przygotowania małżonków do wyjścia na uroczystą galę. Karlowi – profesorowi geologii i adresatowi przytoczonego listu – zostanie wręczona nagroda za wybitne osiągnięcia naukowe. Między nim a jego żoną Vjerą przebiega swobodna rozmowa na temat obejrzanego spektaklu, który według mężczyzny był obliczonym na efekt wyciskaczem łez, bo zastosowano w nim tanią manipulację figurami bezbronnych skrzywdzonych dzieci. 

Pewnego dnia Vjera znajduje pod drzwiami niezaklejoną kopertę z tajemniczym listem (znanej nam już treści). Czyta wyznanie chłopca, ale postanawia przypieczętować milczeniem straszliwą wiedzę o swoim mężu. Kobieta nie podejmuje żadnej próby zmiany sytuacji i z ciążącym jej poczuciem winy po kilku latach umiera. Nie mogąc zaznać spokoju, pojawia się jako duch i   nienawiści.

Przewinienia Karla przez lata pozostawały w ukryciu, ponieważ starannie dobierał ofiary, które nie potrafiły mu się sprzeciwić, a potem wyartykułować swojego cierpienia. Mężczyzna zdegradował wychowanków do tego stopnia, że w pewnym momencie faktycznie zgodzili się oni na własne symboliczne zniknięcie. Zajec sugestywnie przedstawia psychikę człowieka wyzbytego z emocji, które zazwyczaj funkcjonują jak wewnętrzny kompas, pozwalający podejmować właściwe decyzje moralne. Tym samym twórca uświadamia odbiorcom, ile nikczemnych występków można ukryć za fasadą solidnie zbudowanej kariery. 

Dramatopisarz po raz kolejny skonstruował męskich bohaterów, którzy starają się, z różnym skutkiem, dopasować do narzuconych im ram społecznych. Karlo – uosobienie męskości hegemonialnej – skontrastowany jest z introwertycznym Markiem. Badając zależność między strukturami subiektywno-cielesnymi i obiektywno-socjalnymi autor eksponuje w tym kontekście mężczyzn, którzy żyją na krawędzi nakazów heteronormatywności. Postaci kobiece, drugoplanowe, snują natomiast swoje opowieści i oplatają główną historię spostrzeżeniami na temat kondycji ludzkiej.

Od incydentu z listem mija ponad dwadzieścia lat. Marko finalizuje doktorat i wydaje się, że w jego ustabilizowanym życiu wszystko działa jak należy. Kolejne „usterki” w zachowaniu bohatera potwierdzają jednak jego ograniczenie w nawiązywaniu oraz utrzymywaniu relacji interpersonalnych. Dowiadujemy się, że na pamiętnym obozie jako wycofany, niewidzialny społecznie dzieciak uczył się dopiero prawidłowo wypowiadać słowa. Wszczepiono mu w tym okresie implant ślimakowy, ale interwencja odbyła się dość późno, dlatego potrzebował sporo czasu, żeby dogonić zdrowych rówieśników. Właśnie ta nieporadność zwabiła Karla, który potraktował chłopca jak bezwolną zabawkę i spełniał dzięki niemu swoje lubieżne zachcianki. 

Punktem kulminacyjnym jest spotkanie Karla i Marka. Świeżo upieczony doktor geologii odwiedza profesora w dniu obrony swojej rozprawy, mając nadzieję, że poruszy w nim jakąś strunę. Prowadzą zachowawczą rozmowę na bezpieczne tematy związane z ich dziedziną. Marko jest onieśmielony, czasem zwraca się do staruszka z rezerwą, odpowiada zagadkowymi frazami. Karlo próbuje przełamać tę barierę zabawnymi dygresjami i dobrymi radami kolegi po fachu. Marko w końcu wyjawia cel swojej wizyty i przywołuje epizody z przeszłości następujące po koszmarnym obozie. Na podłożu traumy relacyjnej w okresie dzieciństwa zaczęły kiełkować i rozrastać się w nim negatywne emocje. Chłopiec chciał dać im jakoś upust, co popchnęło go w stronę (auto)destrukcyjnych zachowań. Ostatnio nie był już tak pobudzony i agresywny, ale gdy stawia czoła cynicznemu oprawcy, wzbiera w nim wściekłość i żal. Marko burzy mur milczenia:

„Chciałem tylko, żeby to się skończyło, rozumie pan? Żeby przestało boleć, to wszystko. No i zniknąłem. To było wszystko, co umiałem. Sprawił pan, że zniknąłem, to pana wina i teraz nie mogę sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek w ogóle istniałem. Słyszałem już, a pan znowu wtrącił mnie w strefę ciszy. Teraz na pana patrzę, widzę pana i widzę w panu tego człowieka sprzed dwudziestu laty, ale nic nie słyszę, nie słyszę nic z tego, co pan do mnie mówi, wszystko wokół mnie jest głuche, stłumione, pozbawione dźwięku, znowu bez dźwięku, zniknąłem, i tylko pan może teraz sprawić, żebym wrócił, niech pan mnie sprowadzi z powrotem, tylko pan ma taką moc, bo ja – ”.

Wbrew jego naiwnym oczekiwaniom, profesor nie zmaga się z wyrzutami sumienia. Starszy mężczyzna bez skrupułów oznajmia, że każdy jest przestępcą w czyjejś historii. On z pokorą przyjął tę rolę i bynajmniej nie spędza mu to snu z powiek. Zdesperowany młody naukowiec wymierza Karlowi karę – w afekcie coraz mocniej bije go i kopie. To przełamanie się i oczyszczający wybuch gniewu oznacza kryzys, który pozwala wytyczyć Markowi trajektorię przemian. Dzięki poznawczemu przepracowaniu traumatycznego wydarzenia bohater dostrzega szansę na nowy początek i dochodzi do wniosku, że „to, co w życiu najważniejsze, to umieć kochać”.

Tomislav Zajec domykając sztukę sceną wymierzenia sprawiedliwości nie pociesza za wszelką cenę odbiorców i nie uwodzi ich sentymentem. Dyskusja o nadużyciach nie wymaga wprawdzie w przypadku chorwackiego świata artystycznego wytrącenia z uśpienia, ale głos Zajeca jest potrzebny i, ku zaskoczeniu czytelników, którzy śledzą jego dokonania, dość radykalny. Regionalny segment ruchu #MeToo nie był może bezpośrednią inspiracją do napisania tego utworu, ale nie bez znaczenia pozostał fakt, że zagrzebska Akademia Sztuki Dramatycznej, na której autor jest od lat wykładowcą, była wskazywana jako uczelnia z dużą liczbą doniesień o molestowaniu seksualnym, naruszeniach zasady równości płci oraz o związanych z nimi formach dyskryminacji. Bodźcem dla twórcy były też potwierdzone liczne przypadki pedofilii w chorwackim Kościele katolickim. Znikanie to zatem krytyczny komentarz, który odnosi się także do naszej rzeczywistości.

#Gabriela Abrasowicz

Kwiaciarka

Tytuł oryginalny
Cvjećarka
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Tragikomedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
podtytuł "farsa na 8 marca"
Szczegóły obsady
7K, 3-5 M

W piwnicy kwiaciarni PIĘKNE OKAZJE trwa oblężenie. Ósmy marca, dzień największego utargu i najmniejszej cierpliwości. Odłamane główki róż trafiają do koszyczków, bo nic nie może się zmarnować, zwłaszcza iluzja. Mirjana Medojević zaczyna od faktur, wiader z wodą i zmęczonych nóg, a kończy na rozmontowanym świecie, w którym wszystko da się „odpicować”, byle się sprzedało. To farsa, która wie, że śmiech jest najtańszym środkiem znieczulającym. I używa go oszczędnie.

Tekst pulsuje wielogłosem. Dialog przechodzi w monolog, didaskalia przejmują scenę, a „deski, które oznaczają życie” zostają dosłownie wyrwane spod nóg. W centrum wyrasta Bukiet, wysoki na metr dziewięćdziesiąt, dumny i dekoracyjny. Ma zasłonić wszystko, co nie mieści się w estetyce święta. Im piękniejszy, tym więcej ukrywa. Trudno o celniejszy obraz systemu, który kocha powierzchnię i boi się wnętrza.

Medojević pisze o pracy, która nie kończy się po zamknięciu drzwi. O przemocy, która nazywa się „zdenerwowaniem”. O kobietach, które funkcjonują sprawnie nawet wtedy, gdy coś w nich już dawno pękło. Solidarność miesza się tu z rywalizacją, troska z ironią, zmęczenie z obowiązkiem. Nikt nie ma czasu na wielkie deklaracje, bo trzeba natychmiast wymienić wodę w wiadrach. Farsa przyspiesza, aż zaczyna boleć.

To materiał sceniczny odważny i bezlitosny. Można go zagrać realistycznie, można groteskowo, można pozwolić, by teatr rozpadł się na oczach widza. Najważniejsze jednak, że po tej lekturze bukiet przestaje być niewinnym prezentem. A ósmy marca przestaje być tylko datą w kalendarzu. Zostaje pytanie, co wydarzy się dziewiątego. I czy nadal będziemy udawać, że wszystko pachnie wiosną.

Your love is king

Tytuł oryginalny
Your love is king
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Czytanie sceniczne w Zagrebačko kazalište mladih, reż. Hrvoje Korbar, Zagrzeb 2020
Szczegóły obsady
ewentualnie monodram dla mężczyzny
Prapremiera
Gradsko dramsko kazalište Gavella, reż. Rajna Racz, Zagrzeb 2025

Dramat poetycki z wyraźnym rytmem i segmentacją prezentuje zmagania młodego pisarza, który otrzymuje wiadomość o zbliżającej się śmierci chorej na raka matki. Dzięki zastosowaniu techniki strumienia świadomości odbiorcy poznają drogę jego dojrzewania do pożegnania kobiety, która powinna być mu bliska, ale jest raczej postacią utkaną z pytań pozostających bez odpowiedzi. Niektóre z nich mogą wydawać się błahe, jak to o ulubioną piosenkę. Tytuł utworu Sade wydaje się być symbolicznym emblematem niewiedzy i obcości: „moja mama lubiła to, co udało jej się polubić (piosenkę Sade – Your Love Is King) i być może mnie”. Syn próbuje nadrobić stracone lata oraz zmniejszyć emocjonalny i fizyczny dystans pomiędzy nim a matką, ale gdy w końcu udaje im się spędzić razem trochę czasu, nie potrafi odnaleźć się w tej sytuacji. Bohater jest świadomy, że choć szczerze okazuje troskę, robi to dość niezgrabnie. Rekonstruowane dialogi są skondensowane lub rachityczne (ze szczątkową interpunkcją, zapisane wyłącznie minuskułami). Brak wymiany istotnych informacji nie wynika wyłącznie z jego powściągliwości, ponieważ matka także jest oszczędna w słowach – dzieli się jedynie suchymi danymi dotyczącymi postępowania medycznego, wyników badań, diety szpitalnej.

Po latach odseparowania i zawieszonej komunikacji główna postać stara się odnowić relacje z rodziną i współtworzyć tradycyjną narrację. Jednocześnie bada własną tożsamość w odniesieniu do obowiązującego modelu podstawowej komórki społecznej, ale nie ignoruje swoich pragnień. W toku analiz pojawia się również niełatwa kwestia tranzycji płciowej (stąd zmiana rodzaju w liczbie pojedynczej czasownika). Wewnętrznie „już mężczyzna”, a w oczach członków rodziny – „jeszcze kobieta” musi odgrywać rolę roztropnego dziecka, które przybywa jako wsparcie, i nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Śmiertelnie chora matka oraz konserwatywny, a jednocześnie agresywny i nieporadny brat nie są gotowi na taką rewolucję.

Espi Tomičić zaznaczył w jednym z wywiadów, że najbardziej podoba mu się efekt terapeutyczny pisania i obecnie uważa to za najcenniejsze w tej pracy. Niepozowana oraz boleśnie rzeczywista sztuka ma niemal katartyczny wpływ zarówno na bohatera/autora, jak i na jej odbiorców. 

 

 

Amatorzy. Rodzina to pułapka

Tytuł oryginalny
Amatéři
Tłumacz
Wróbel, Agata
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Miejsce akcji
taras parterowego mieszkania
Prapremiera
Dejvické divadlo, Praga, 2025

Petr Zelenka robi to, co umie najlepiej: zamyka sześć osób w jednym miejscu i pozwala im mówić. Na tarasie zwykłego mieszkania zbiera się rodzina, która przyszła załatwić drobną sprawę towarzyską, a kończy na publicznym audycie swoich ambicji, lęków i sekretów. Kolacja, rozmowa, kieliszek, kilka nieporozumień i nagle okazuje się, że każdy z obecnych ma coś do stracenia i coś do ukrycia. Najbardziej jednak boją się jednego: że ktoś zobaczy ich takimi, jacy są naprawdę.

Amatorzy to komedia o rodzinie traktowanej jak przeszkoda w karierze, projekcie życiowym albo wizerunku. Bohaterowie mówią o wolności, tolerancji i nowoczesności, ale wystarczy jedna informacja nie na miejscu, żeby cały ten język rozsypał się jak dekoracja z kartonu. Seks, pieniądze, awans, reputacja i wstyd krążą tu w jednym obiegu, a każde zdanie jest próbą ratowania własnej pozycji. Nikt nie słucha, wszyscy się bronią.

Zelenka prowadzi akcję precyzyjnie, ale bez nachalnych fajerwerków. Komizm rodzi się z charakterów, z ich nadmiernej samoświadomości i jeszcze większej ślepoty na innych. To nie jest farsa o pomyłkach, tylko komedia o ludziach, którzy są przekonani, że doskonale wiedzą, jak działa świat, dopóki świat nie zacznie mówić ich własnymi słowami. Każda kolejna scena podnosi temperaturę rozmowy i obnaża kolejne warstwy pozornej normalności.

Amatorzy są zabawni w sposób niewygodny. To sztuka o relacjach jako nieustannym improwizowaniu ról, w których nikt nie jest zawodowcem. Każdy udaje, że panuje nad sytuacją, i każdy w końcu się kompromituje. Zelenka nie moralizuje i nie szuka winnych. Pokazuje tylko jedno: w sprawach rodzinnych wszyscy jesteśmy dyletantami. A im bardziej staramy się temu zaprzeczyć, tym głośniej robi się na tarasie.

Zbrodnia w parafii

Tytuł oryginalny
Murder at Hamlington Manor
Tłumacz
Wronka, Stas
Bauman, Adam
Gatunek sztuki
Farsa
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
meta-farsa kryminalna

Zbrodnia w parafii to farsa teatralna rozgrywająca się w trakcie spektaklu, który od początku zaczyna się rozpadać. Akcja osadzona jest w konwencji klasycznego kryminału salonowego: w tytułowej parafii dochodzi do morderstwa, a zgromadzeni bohaterowie powinni krok po kroku doprowadzić do jego rozwiązania. Problem w tym, że nic nie idzie zgodnie z planem, a sam spektakl stopniowo wymyka się spod kontroli. Postaci próbują grać swoje role, lecz są one nieustannie podmieniane, dublowane lub przejmowane przez innych aktorów. Znikają ustalone relacje, role zmieniają właścicieli, logika fabularna pęka, a teatralna umowa zostaje wystawiona na próbę. Kryminalna intryga, zamiast się klarować, coraz bardziej się rozmywa, bo ważniejsze od pytania „kto zabił” staje się pytanie „kto właściwie jest kim” i „czy ten spektakl jeszcze trwa”.

Farsa wykorzystuje klasyczne środki komediowe: pomyłki obsadowe, nagłe zwroty, powtórzenia, zapętlenia i narastający chaos. Jednocześnie tekst świadomie gra z konwencją teatru repertuarowego, pokazując mechanizm przedstawienia, które przestaje udawać spójną opowieść, a zaczyna odsłaniać własną konstrukcję. Im bardziej bohaterowie próbują ratować sens i porządek, tym szybciej wszystko się rozsypuje.

Zbrodnia w parafii to farsa o teatrze jako systemie improwizacji pod presją, o aktorach próbujących utrzymać iluzję, która dawno już pękła. Kryminalny pretekst służy tu jako rama dla komedii o zawodowej rutynie, chaosie scenicznym i desperackim podtrzymywaniu formy, która nie chce już działać. To tekst, który świadomie stawia na tempo, precyzję i kontrolowany rozpad, zostawiając widza z klarowną sytuacją wyjściową, a reżyserowi oferuje pełną swobodę inscenizacyjną.

Jeśli powiesz, to już po tobie!

Tytuł oryginalny
Ako kažeš, gotov si!
Tłumacz
Abrasowicz, Gabriela
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
zespół wieloosobowy; role rotacyjne, do zagrania przez kilku do kilkunastu wykonawców

Jeśli powiesz, to już po tobie! to dramat, który celnie odsłania mechanizmy szkolnego okrucieństwa. Vukelić nie bada przemocy z perspektywy pedagoga ani moralisty, tylko z poziomu samego pola walki: rumor klasowych hierarchii, przemoc symboliczna, upokorzenia, selfie jako broń. Cztery historie młodych bohaterów układają się w realistyczny atlas lęków – od choroby i dysfunkcji, po ubóstwo, samotność i presję popularności.

Tekst powstał we współpracy z psychologami i młodzieżą, i to słychać: każda wypowiedź brzmi jak coś podsłuchanego w szatni, na Messengerze, na Instagramie. Dialogi są krótkie, szybkie, emocjonalnie odklejone albo wypowiedziane ze złością. Bohaterowie nie są ofiarami z broszur edukacyjnych – są skomplikowani, chaotyczni, nie zawsze sympatyczni. Właśnie dlatego ich historie działają: bolą, bo są prawdziwe.

Najmocniejszym zabiegiem formalnym jest rama reality show, prowadzonego przez Mistrza Ceremonii – figurę szkolnego drapieżnika. Ta konwencja nie ośmiesza przemocy, lecz pokazuje jej widowiskowy charakter: upokorzenia są tu publiczne, lajki zastępują współczucie, a poczucie winy miesza się z potrzebą aprobaty. Vukelić tworzy spektakl, który może wbić się pod skórę nie tylko młodym, ale każdemu, kto pamięta, jak wyglądała walka o przetrwanie na szkolnym korytarzu.

Vukelić koncentruje się szczególnie na cyberprzemocy, która – jak wynika z pracy zespołu – okazała się najboleśniejszym doświadczeniem nastolatków. Przemoc w sieci nie kończy się wraz z dzwonkiem: zdjęcia, filmiki, memy i komentarze żyją swoim życiem, wracają po miesiącach, stają się narzędziem szantażu i publicznego upokorzenia. Autorka nie moralizuje, tylko pokazuje, jak szybko „żart” przechodzi w polowanie, a „lajk” w milczące przyzwolenie. Ważny jest także punkt widzenia świadków – tych, którzy „tylko patrzą” i tym samym dokładają cegiełkę do przemocy.
 

Areszt domowy

Autor
Tytuł oryginalny
House Arrest oryg. hebr. בעלת הבית
Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Adaptacja: Arnon Bar-Lev, Lenny Fishman

Eliszewa Fogel – ikona izraelskiej lewicy, działaczka, filantropka, wzór moralności – z dnia na dzień staje się wrogiem publicznym numer jeden. Oskarżona o sprzeniewierzenie funduszy, zamknięta we własnym domu, poddana medialnemu linczowi, próbuje utrzymać w ryzach rodzinę, która rozłazi się szybciej niż jej reputacja. W Areszcie domowym Noa Yedlin odsłania pancerz idealizmu i pokazuje, co zostaje, gdy człowiekowi odbierze się wiarę w samego siebie.

Eliszewa, główna bohaterka, jest jak krzywe lustro nowoczesnego idealizmu: nie tyle kłamie, co zarządza prawdą. To kobieta, która oddała życie sprawie pokoju, a teraz musi wytłumaczyć, dlaczego nie oddała reszty. W jej ustach każde zdanie brzmi jak usprawiedliwienie, które przeszło przez pięć komisji etyki i trzy biura prasowe.
Ben Ami – mąż, strażnik pozorów – uczy się milczeć w rytmie dyplomacji.
Ich dzieci – liberalne, wykształcone, przesiąknięte językiem równości – są jak tablica ogłoszeń po ideologicznym remoncie

To tekst wybitnie inteligentny, rytmiczny, bolesny jak rodzinny obiad, podczas którego wszyscy milczą, a ktoś w końcu wybucha. Yedlin pisze dramat o współczesnym Izraelu, ale tak naprawdę  o każdej rodzinie, która nie potrafi rozmawiać, i o każdej kobiecie, która musi płacić za własny autorytet. To thriller moralny rozgrywany w salonie klasy średniej, gdzie każdy gest ma wagę wyroku, a każde „kocham” brzmi jak „przepraszam”.

Sztuka błyszczy dialogiem: precyzyjnym, szybkim, soczystym, prowadzonym z ironią i bez patosu. To idealny materiał na przedstawienie zespołowe, sześć mocnych ról, jedno ciasne mieszkanie i napięcie, które można ciąć nożem. Nie ma tu ozdobników ani ucieczek, tylko język, który sam staje się bronią.

Areszt domowy to dramat na nasze czasy: o świecie, który zamienił moralność w marketing, a dobro w kategorię PR-u. Tekst, który czyta się jak scenariusz filmowy, ale na scenie zamienia się w psychologiczną bombę pełną ironii, czułości i gniewu. Dla teatru głodnego emocji i intelektu to pozycja obowiązkowa.