język polskijęzyk angielski

9

Great to Be Loved

Gatunek sztuki
Dla młodzieży
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ Panowie i Panie i Inni Mieszkańcy Miasta (obsadę można znacznie zredukować, dublując role)

Alex ma szesnaście lat. Mieszka z rodzicami, którzy są (w miarę) fajni i z przefajną Babcią. W jej domu regularnie odbywają się przebieranki i okazjonalne bale, jako że mama dorabia sobie, szyjąc i wypożyczając karnawałowe kostiumy. Jest więc na porządku dziennym widok Babci paradującej jako brokuł albo cycek, a mamy jako Ostatnie Jajeczko (bal z okazji Światowego Dnia Menopauzy). Alex ma grupę przyjaciółek, które wspólnie zakładają zespół Szalonych Dziewic i spotykają się, by wypromować swój pierwszy singiel pod tytułem „Great to Be Loved” (skrót jest anagramem LGBT). Ma też bliskiego powiernika w osobie Włosego, który jako jeden z nielicznych wie o tym, że Alex ma… ogon. Ogon w zasadzie jej nie wadzi, bo chowa go pod ubraniem. Zdarzyło się, co prawda, że niechcący narobiła nim szkody i najadła się wstydu, ale na co dzień stara się zapomnieć o tym, że coś ją z tłumu innych nastolatek wyróżnia. Do czasu, gdy w jej świecie pojawi się Dża – dziewczyna do zawrotu głowy kolorowa i dumna ze swoich kolorów. To ona pierwsza zachwyci się ogonem Alex i nakłoni ją, by z dumą pokazała go światu, co okazuje się decyzją dyskusyjną, wziąwszy pod uwagę, że Alex, w przeciwieństwie do Dża, nie mieszka w wielkim mieście, ale w czymś, co na rzecz tej opowieści nazwała jakże adekwatnie Pipidowem. Babcia uprzedza Alex, że kolorowy ogon w chwili największego strachu można stracić. I co wtedy? Odrośnie albo nie odrośnie. Alex – zakochana w Dża i zafascynowana jej niezależnością – chce jednak spróbować poczuć tę samą wolność w swoim Pipidowie. Z jakim efektem? Czy wsparcie Włosego, rodziców, szalonej Babci oraz wujka Poldka (który również miał ogon i z tej racji kiedyś wyemigrował) okaże się wystarczające? Jak zwykle w „młodzieżowych” sztukach Maliny Prześlugi w przezabawnej fabule i błyskotliwych dialogach kryją się najprostsze acz niezbywalne zasady: kochajmy siebie i innych i dajmy sobie nawzajem wolność. Bo: It’s GREAT TO BE LOVED.   
 

Ichś Fiszer

Tytuł oryginalny
Ikhsh Fisher
Tłumacz
Olek, Agnieszka
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
w sztuce pojawiają się również sceny zbiorowe, goście na uczcie oraz służący
Czas akcji
współcześnie
Miejsce akcji
toaleta, morze, pałac Księżniczki w Monte Carlo
Prapremiera polska
28.10.2012, Teatr IMKA/Nowy Teatr w Warszawie, reż. M. Kalita

Ichś Fiszer podczas chwili nieuwagi traci swojego „małego” w publicznej toalecie. Pech sprawia, że w międzyczasie (kiedy on szuka pomocy) do tej samej toalety przychodzi Parnabachcie, aby się załatwić. Kiedy więc Ichś Fiszer powraca na miejsce wraz z ratownikiem medycznym, okazuję się, że jego mały spoczywa na dnie sedesu cały w kupie. Ze względu na regulamin oraz kwestię higieny, sanitariusz odmawia wyłowienia go i przewiezienia do szpitala. Ponowne pojawienie się Parnabachcie, która zapomniała spuścić po sobie wodę, dodatkowo wzmaga absurdalność i patowość sytuacji. Kiedy wyłowienie małego wydaje się już prawie osiągalne, kobieta niespodziewanie powołuje się na prawo własności i zabrania dotykania jej kupy, po czym ostatecznie spuszcza wodę. Przybity Ichś Fiszer jest przekonany, że stracił już swojego małego na zawsze. Na brzegu morskim spotyka jednak pewnego rybaka, który najprawdopodobniej widział go unoszącego się na wodzie. Razem wyruszają w podróż na łódce, aby go odnaleźć.

Hanoch Levin w sprytny, niekonwencjonalny, a przy tym jednocześnie w lekki i prześmieszny sposób opowiada o kryzysie męskości. Jego główny bohater całą swoją dumę i godność lokuje w utraconym przyrodzeniu. Jego historia daleka jest jednak od podniosłych opowieści. Izraelski dramatopisarz zagląda tam, gdzie być może zwykliśmy sądzić, że nie wypada. Nie boi się więc fekalnych i śmierdzących nawiązań oraz porównań. W ten paradoksalny sposób dociera do prawdy ludzkiego doświadczenia, które według Levina ma więcej wspólnego z ciałem i kupą, niż nabzdyczoną i oderwaną od życia filozofią.

Niedźwiedzisio

Gatunek sztuki
Dla dzieci
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka dla dzieci 5+
Szczegóły obsady
do realizacji w planie żywym, lalkowym oraz mieszanym; w przypadku realizacji w teatrze formy może zostać zagrana w mniejszej obsadzie, np. przez czwórkę aktorów i lalki
Miejsce akcji
pokój dziecięcy, las
Prapremiera polska
25.03.2023, Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie, reż. Jacek Malinowski

Pewien pluszowy misio bardzo chciał być groźnym niedźwiedziem. No po prostu czuł w sobie gdzieś głęboko dziką bestię i marzył, by ją światu pokazać. Traf chciał, że z kolei w ciemnym lesie mieszkał pewien straszliwy niedźwiedź, który o niczym innym nie marzył jak o tym, by choć na chwilę pobyć sobie przytulanką, którą się w głębi serca czuł. Postanowili więc dokonać zamiany ról. Wymagało to oczywiście wielu ćwiczeń i prób, ale że obaj byli zdeterminowani… Pierwszy szkolenie zaczął Niedźwiedź. Pełen poświęcenia dał się nawet za kolegę wyprać w pralce, ale kiedy wkroczył do dziecięcej sypialni z zamiarem przytulenia, z pokoju z wrzaskiem wybiegły nie tylko dzieci, ale i rodzice.  Misie uznały, że należy może najpierw poćwiczyć na innych obiektach, ale niestety ptaszki też zamiast dać się uśpić „słodkiemu szeptowi do uszka”, pospadały z gałęzi nieżywe. Klęską zakończyły się nawet próby na zabawkach: Bębenek i Żółty Klocek chowali się ze strachu za sobą nawzajem, a ludzik lego został podczas pocałunku niechcący… wessany. I nie pomogły czułe słówka sztucznym falsetem – ten „miś” był mocno creepy. Przyszła pora na sprawdzian dla pluszaka. Wybrał się w tym celu do lasu z groźną miną, ale jego „wrrrau!” nie było w stanie ani na sekundę przerwać gorącej dyskusji o plamkach pod ogonem Sarny z Zającem (choć udało się wystraszyć biedronkę!).  Chłopcy nie poddali się jednak i w finale (nie słuchajcie, dzieci, tego spojlera) okaże się, że przy odrobinie wiary w siebie i wsparciu bliskich niemożliwe staje się możliwe: 

„Bądź jak Misio
Który zdziczał, bo tak chciał
Bądź jak Niedźwiedź
Co się przytulanką stał
Bądź, kim zechcesz
Wygląd tu nie liczy się
Wiesz najlepiej
Kim chcesz stać się, a kim nie”. 

To przesłanie to nie jedyny akcent dydaktyczny sztuki. Autorka kładzie także nacisk na aspekt ekologiczny, wprowadzając sceny z buldożerami i wycinką lasu. A wszystko opakowuje w formę prawdziwie przezabawną. Na tym spektaklu łzę ze śmiechu otrze pewnie niejeden dorosły, słysząc np. wywody Zająca nieodparcie kojarzące się ze skeczem Macieja Stuhra o rozmowie przyjaciółek. 

Jaskółeczka

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dla dzieci i dorosłych
Prapremiera polska
16 maja 1992, Teatr Lalek Guliwer, Warszawa, reż. Adriana Nora Pizzino, kolejne premiery: 1993, Opolski Teatr Lalki i Aktora; 2002, Teatr Lalek Guliwer, Warszawa; 2018, Teatr Miejski, Leszno; 2021, Scena Relax, Warszawa

Inspirowana utworem brazylijskiego pisarza Jorge Amado baśniowa opowieść o niemożliwej miłości rozgrywa się na dwóch planach: metafizycznym oraz ziemskim – w ogrodzie. Na tej pierwszej płaszczyźnie zakochany w Jutrzence – córce Czasu – Wiatr kłóci się z ojcem swojej wybranki o interpretację historii, którą jej opowiedział, a która (zupełnie przypadkiem) do złudzenia przypomina ich nieszczęśliwą miłość, rozgrywającą się w cieniu sprzeciwu ojca.

Raz po raz przenosimy się zatem do ogrodu i śledzimy tragiczne losy Kota, który… pokochał Jaskółkę. Czas uważa, że bajka stanowi przestrogę przed nieodpowiednimi znajomościami, a Jaskółka cudem (i troską rodziców) uszła morderczym zamiarom Kota. Z kolei Wiatr przekonuje, że miłość drapieżnika do ofiary jest silniejsza od instynktu łowczego: „miłości nie należy lekceważyć, bo tylko miłość na tym świecie ma sens, przynosi radość i szczęście, i odmienia na lepsze nawet najbardziej paskudnego kota”.
Kot niby ma na koncie morderstwo Gołębicy, ale… to z miłosierdzia. Ptak spadł z drzewa i cierpiał z połamanymi skrzydłami. W dodatku Jaskółeczka w ogóle się go nie boi, a wręcz prowokuje, wyzywając od Brzydali. Jak wiadomo, kto się czubi, ten się lubi. Wszystkie zwierzątka z ogrodu starają się ostrzec młodą przed niebezpieczeństwem, przekonując, że praw natury nie można łamać. Jaskółka nic sobie jednak z tego nie robi, a lament wokół jej relacji z Kotem zrzuca na karb uprzedzeń i stereotypów. Dopiero kiedy jej „wspaniali rodzice” (jak bezustannie mówią sami o sobie) swatają ją ze Słowikiem – który choć głupi jak but, to chociaż ładnie śpiewa – zapomina o swoim „Brzydalu”.
Zakochani spotykają się jednak raz jeszcze: Jaskółeczka się waha, a Kot, choć początkowo nadąsany, zaczyna roztaczać przed nią wizję nietypowego, ale szczęśliwego wspólnego życia. Kiedy drapieżnik w żartach zaczyna się szykować do skoku (raczej w ramiona ukochanej, niż z pazurami na ofiarę), interweniują Rodzice i zabierają młodą ptaszynkę. Na tym jednak nie koniec tragedii Kota, który niedługo potem ginie ukąszony przez węża. Tymczasem Wiatr wyznaje Jutrzence miłość i porywa ją do tańca…

Słobodzianek w Jaskółeczce w bezpretensjonalny, pełen humoru sposób opowiada o współczesnej, zmieniającej się rodzinie, o normach społecznych i buncie przeciwko konwenansom, a przede wszystkim o uczuciach, których nikt i nic nie może powstrzymać. To zatem baśń w najlepszym stylu: mądra i zabawna opowieść dla dzieci, pouczająca (choć nie moralizatorska!) i wzruszająca historia dla dorosłych.

Malambo

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera polska
26 marca 1995, "Kowal Malambo. Argentyńska historia", Bałtycki Teatr Dramatyczny im. Juliusza Słowackiego, Koszalin, reż. Marek Pasieczny, kolejna premiera: 24.01.1997, Teatr Polski, Poznań, reż. Paweł Łysak; 15.09.2006, Laboratorium Dramatu

Po argentyńskiej prerii podróżują Pan Jezus na osiołku i Święty Piotr, z trudem dorównujący im tempa na piechotę. „Wierzchowiec” traci w drodze podkowę, wędrowcy udają się więc do starego Kowala imieniem Nędza (towarzyszy mu pies Bieda). Nie mają jednak czym zapłacić za usługę, dlatego Jezus oferuje rzemieślnikowi spełnienie trzech życzeń, które ten wbrew zaleceniom Piotra („Poproś o Niebo, kowalu!”) wykorzystuje do uzyskania magicznej mocy nad obiektami: siodłem, tabakierą oraz okolicznym drzewem. Kowal żałuje później, że nie poprosił o młodość i „trochę forsy na początek”, podpisuje więc w tym celu cyrograf u konkurencji: z diabłem.

Sztuka Słobodzianka opiera się na trójkowym schemacie, odpowiadającym z jednej strony trzem życzeniom, a z drugim trzem okresom czasowym: XIX, XX i XXI w. Za każdym razem odmłodzony Kowal próbuje wykorzystać dany mu czas, realizując swoją wizję życia szczęśliwego: grać w truko (oparta na oszustwach gra karciana), pić tinto (wino), tańczyć malambo (taniec gaucho), a wszystko to u boku ukochanej Loli. Kiedy znów dogania go starość, wykorzystuje jeden z magicznych przedmiotów, żeby przechytrzyć diabła i zmusić go do ponownego podpisania cyrografu. Jednak każde kolejne życie przynosi rzemieślnikowi coraz dotkliwsze rozczarowanie: w XX wieku w jego ulubionym barze malambo zastąpiło tango, a śpiew Loli stał się płatną usługą. Z kolei w obecnym stuleciu króluje rozwodnione tinto, tandetna disco-samba i równie kiczowaty wystrój „luksusowego” klubu.

Tym razem Kowal podstępem więzi w swojej tabakierze cały orszak piekielny na czele z Belzebubem. Sprawa z perspektywy Jezusa o tyle kłopotliwa, o ile istnienie zła wpisane jest w boski plan. Chrystus przybywa zatem z odsieczą diabłom, błagając Kowala o ich uwolnienie. Rzemieślnik w oskarżycielskim monologu obciąża Jezusa winą za zepsucie świata, który przed Jego przyjściem był prosty, bo – jak mówi zaczerpnięte z Biblii motto utworu:

„nie to nie, a tak to tak”.

Sztuka hipnotyzuje widza onirycznym, przenikniętym powtarzającymi się frazami, kołyszącym się w rytm malambo i gry w truko językiem, ale duszna atmosfera „piekielnego baru”, z którego nie ma ucieczki, przełamywana jest charakterystycznym dla autora poczuciem humoru.

Inspirowany argentyńską legendą – jak i odsyłający do jej zachodniego wydania w postaci historii o Fauście – dramat Słobodzianka to opowieść o przegranej walce świata z cywilizacją, której niszczycielski wpływ doprowadził do utraty, a w najlepszym wypadku banalizacji tradycyjnych wartości kultury.
 

Prorok Ilja

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
druk w: pismo "Dialog" 11/1991; "Śmierć proroka i inne historie o końcu świata", 2012, wydawnictwo "Czarne"
Prapremiera
zagraniczna: Theater Kreatur w Berlinie (1995), reż. Andrzej Woroniec
Prapremiera polska
6 czerwca 1994, Teatr Telewizji, reż. Tadeusz Słobodzianek; teatralna: 1998, Teatr Nowy w Łodzi, reż. Mikołaj Grabowski; radiowa: 2012, Teatr Polskiego Radia, reż. Paweł Łysak
Przekłady
ADiT dysponuje przekładami na języki obce: przekład na niemiecki: Martin Pollack, przekład na francuski: Michel Maslowski et Jacques Donguy; przekład na czeski: Janusz Klimsza; przekład na węgierski: Patricia Paszt

Zorganizowana na wzór misterium akcja dramatu opowiada o grupie chłopów, którzy zainspirowani biblijnym proroctwem Ilji o nadchodzącym końcu świata, postanawiają „dopomóc” Bogu w dziele zbawienia (a przy okazji ocalić samych siebie), dokonując ponownego ukrzyżowania. Wyruszają zatem w drogę, rozdzielając między siebie postaci, w które się wcielą: Piłata, Judasza itd. W roli Chrystusa postanawiają obsadzić oczywiście samego domniemanego proroka Ilję. Jednak Droga Krzyżowa, w którą wyruszają, aby zbawić świat, zmienia się w mękę i cierpienie, procesję udręczonych, skrzywdzonych i poniżonych.

Tytułowy Ilja wzorowany jest na autentycznej postaci Eliasza Klimowicza, przywódcy prawosławnej sekty religijnej z lat 30-tych, który próbował w Wierszalinie (Nowym Jeruzalem) na Białostocczyźnie zrekonstruować świat wydarzeń biblijnych z Cudami i Uzdrowieniami, Ukrzyżowaniem i Zmartwychwstaniem, Końcem Świata i Sądem Ostatecznym włącznie.

Jak napisał przenikliwie Krzysztof Wolicki:

"W sztuce Słobodzianka jest najzupełniej obojętne, czy Ilja naprawdę jest Mesjaszem, jak zresztą jest również obojętne, czy religia zawiera jakąkolwiek prawdę w klasycznym, arystotelejskim rozumieniu. Innymi słowy: wszelka nadnaturalność jest faktem kultury i Słobodzianek, choć wcale nie bluźni, dołącza do długiego szeregu tych, których każdy Kościół powinien wpisać na czarną listę. Są poniekąd gorsi od ateistów i bluźnierców, którzy się wadzą z Bogiem: oni się z Bogiem nie wadzą, oni się nim w ogóle nie interesują inaczej niż jako obiektem kultu. Mówią, piszą i myślą o Bogu jak entomolog o owadach, albo gorzej jeszcze, bo symbolicznie i poetycko go eksploatując..."

Golem 38

Autor
Tytuł oryginalny
Golem 38
Tłumacz
Klubowicz, Marta
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Trwa próba do Kupca weneckiego. Reżyser jest zirytowany przebiegiem próby, zarzuca aktorowi grającemu Shylocka powielanie stereotypów dotyczących Żydów. Nagle linia demarkacyjna dzieląca Szekspirowską fikcję, rzeczywistość i odległe wspomnienia zaczyna się zacierać. Aktorzy wcielający się do tej pory w bohaterów Kupca, teraz stają się postaciami z życia Reżysera. Przeszłość osacza twórcę, który widzi nagle swoje życie w 1938 r., kiedy był młodym żydowskim chłopcem, synem prawnika Neuburgera. Teatr z początku jawi się jako sposób na wyleczenie traum, ale przeszłość nie daje się tak łatwo reżyserować. Tym bardziej, że nałożona na rzeczywistość matryca wspomnień angażuje coraz silniej, osłabiając ciało i zatruwając umysł...

Ramę sztuki stanowi żydowska legenda o Golemie, niemym i posłusznym swojemu stwórcy wykonawcy rozkazów. Za wcielenie Golema początkowo uznawany jest milczący Chaim, obrońca głównego bohatera. Kiedy jednak na końcu to młody Neuburger decyduje się pomścić społeczność, okazuje się, że to on jest tytułową postacią, „niewinnie winnym” wykonawcą wyższej woli, a może pionkiem historii.

Reżyser powraca do „żywych”. Nie jest jednak pewny, czy teatr w jakikolwiek sposób pomógł mu przepracować indywidualną wojenną traumę. W końcu historia jawi się jako wspólny koszmarny sen, którego powidoki nieustannie prześladują ofiary:

„REŻYSER:
Ja śnię. Śni mi się twój sen, który jest moim. Śnię nasz sen, który jest koszmarem”.

Dramat na polowaniu, czyli powiatowa femme fatale

Gatunek sztuki
Kryminał
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Dramat kryminalny wg powieści A. Czechowa w przekładzie R. Śliwowskiego
Szczegóły obsady
6 ról epizodycznych

Być może niewielu wie, że spod pióra niespełna 24-letniego Czechowa wyszła również powieść kryminalna Dramat na polowaniu. Z notatek sędziego śledczego. Ukazywała się w odcinkach w gazecie „Nowości Dnia” i nigdy nie została zaadaptowana na scenę. Tę lukę wypełnia niniejsza adaptacja – prawdziwy rarytas dla wielbicieli rosyjskiego pisarza i dla wszystkich, którzy lubią zawikłane historie miłosno-kryminalne.

Głównym bohaterem jest tu Siergiej Kamyszew, śledczy w stanie spoczynku. W Prologu przynosi on swoją powieść Redaktorowi „Nowości Dnia” – podobnie, jak kiedyś sam Czechow. Twierdzi, że została ona oparta na faktach, w których sam uczestniczył. Redaktor decyduje się przeczytać powieść, a jej fabuła pochłania go bez reszty. Teraz następuje właściwa akcja Dramatu na polowaniu. Zostaje ona przeniesiona dwadzieścia lat wcześniej, do małej miejscowości.

Najważniejszą postacią okazuje się piękna, młoda dziewczyna – Olga Skworcowa – córka chorego psychicznie leśniczego, określona przez Kamyszewa pogardliwie „powiatową femme fatale”. W Oldze kochają się wszyscy miejscowi – począwszy od śledczego, a zakończywszy na słynącym z rozrywkowego trybu życia hrabim Karniejewie, który ma tu swój pałac. Dziewczynie jednak zależy tylko na pieniądzach i pozycji, więc szybko decyduje się poślubić rządcę majątku Karniejewa, wdowca i ojca dwójki dzieci – Urbienina. W trakcie wesela Olga nieoczekiwanie wyznaje miłość Kamyszewowi i wciąga go w gorący romans. Następnie jednak, orientując się, że śledczy nie jest zbyt bogaty, zostaje kochanką Karniejewa i wprowadza się do pałacu, wcześniej rzucając podłe oszczerstwa na swojego świeżo poślubionego męża, którego hrabia zwalnia z pracy. Kulminacyjną sceną dramatu jest tytułowe polowanie, podczas którego okazuje się, że ktoś śmiertelnie ranił Olgę. Kto mógł to zrobić? Podejrzenia padają na jej męża. Kamyszew przystępuje do śledztwa i bez wahania oskarża go o zbrodnię. Prokurator skazuje go na piętnaście lat katorgi, podczas której Urbienin umiera. Oprócz głównych postaci pojawiają się tu również interesujące postacie poboczne – np. zakochana w Kamyszewie Nadia Kalinina, którą uwodzi hrabia Karniejew, czyniąc jej nadzieje na małżeństwo, podczas gdy tak naprawdę jest żonaty, czy też  –  nieszczęśliwie zakochany w Nadii miejscowy lekarz Wozniesieński.

W Epilogu, w gabinecie Redaktora, spotykamy znów śledczego Kamyszewa (starszego o dwadzieścia lat). Redaktor oświadcza, że byłby skłonny wydać jego powieść, ale po pewnych poprawkach. Przede wszystkim – jak twierdzi – w powieści została zatajona prawda, bo to nie Urbienin był zabójcą Olgi. Redaktor sam przeprowadza śledztwo, wciągając Kamyszewa w przewrotną grę, w której przypadkiem uzyskuje od niego przyznanie się do winy. To właśnie śledczy był mordercą, a dowody na to znajdują się w jego powieści. Co Redaktor zrobi z tym odkryciem? Na to pytanie Czechow nie daje jednoznacznej odpowiedzi.

Autor Dramatu na polowaniu niezbyt cenił swój utwór i nigdy o nim nie wspominał. Całkiem niesłusznie. Jest to wprawdzie dzieło z gatunku literatury popularnej, ale posiada bardzo wartką akcję, wiele dramatycznych zwrotów wydarzeń, pełnokrwiste postacie i niepowtarzalną czechowowską aurę. Adaptacja została napisana z myślą o spektaklu telewizyjnym, ale istnieje również możliwość zrealizowania jej w teatrze.  
 

Sztuka naprawiania parasoli

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ koty dowolnej płci; obsadę można modyfikować

Parasolnik "marzył o sianiu zdziwienia na swojej wielkiej pustej scenie miasta". Całymi dniami naprawiał parasole, które ludziom coraz częściej zdarza się wyrzucić po pierwszej usterce. Przebierał się również za różne postacie i z dumą paradował po mieście. Marzył o występie w teatrze. Może dziś powiedzielibyśmy o nim "performer"? Autor zainspirował się prawdziwą postacią sopockiego "Parasolnika", czyli Czesława Bulczyńskiego, i stworzył wzruszającą, ale i przekorną opowieść o kolorowym ptaku, outsiderze płynącym pod prąd przygnębiającej socjalistycznej rzeczywistości.

Gdzie jest Parasolnik? - zastanawia się chór bezdomnych kotów szukających swojego opiekuna. Autor kreuje obraz odlatującego razem z parasolem bohatera, nieco z ducha realizmu magicznego, ale w toku akcji przełamuje tę fantastyczną konwencję. Parasolnik znajdzie się bowiem na celowniku milicji - oficjalnie powodem zatrzymania jest znalezienie ciała Kloszarda, przyjaciela protagonisty, w pakamerze należącej do państwa Parasolników. Nie sposób jednak nie zauważyć, że lęk i niechęć w figurach władzy (milicjant, lekarz psychoanalityk, dyrektor teatru) wzbudza przede wszystkim odmienność Parasolnika. Bohater, niczym Sokrates, zostaje oskarżony o psucie młodzieży, a nawet pederastię:

"LEKARZ PSYCHOANALITYK: [...] W każdym razie, banicja! Izolacja! Za sprowadzanie młodzieży na błędną drogę. Inaczej, prowadzenie młodych, przyszłość naszego kraju, na manowce, na skraj przepaści! To co obywatel Czesław, świadomie lub nieświadomie, tego jeszcze nie wiem, uprawia, to śmiech nad przepaścią!"

Osoba wyłamująca się ze schematów jawiła się dla peerelowskiej władzy jako zagrożenie, które należy wyeliminować, a przynajmniej osłabić jej morale. Ale podobną zależność możemy zaobserwować i dzisiaj - w kryzysowych momentach ktoś musi zostać kozłem ofiarnym. Bywa, że "wrogiem publicznym" zostaje osoba lub grupa, która ma po prostu odwagę żyć po swojemu... Pomimo pogardy ze strony reprezentantów opresyjnego systemu, Parasolnik wzbudzał ciepłe uczucia wśród Sopocian. Te pozytywne emocje odbijają się również w tekście Kaczorowskiego. Sztuka naprawiania parasoli jest nie tylko opowieścią o nonkonformizmie i odwadze, ale również o sztuce optymizmu, marzeniach i pełnieniu szczególnej życiowej misji, jakim jest przynoszenie ludziom daru zadziwiania:

"LEKARZ PSYCHOANALITYK: [...] To, co pan opowiada, to jest dewiacja, nienormalność. Przebieranki, kolory i teatr. To nie są rzeczy potrzebne społeczeństwu. Teraz potrzebne są kartki na żywność, teraz potrzebna jest ciężka praca, żeby odbudować kraj po wielkiej wojnie.
PARASOLNIK:    To odbudowywanie trwa już ponad dwadzieścia lat. I za dziesięć, i za kolejne dwadzieścia, trzydzieści, pięćdziesiąt, siedemdziesiąt, sto nie odbudujecie, jeśli nie dacie ludziom się dziwić, zadziwiać".

Sztuka naprawiania parasoli to sztuka nie tylko dla mieszkańców Trójmiasta - opowiada ona bowiem o cenie, którą przychodzi zapłacić ludziom wyróżniającym się z tłumu. Autor dużo uwagi poświęcił językowi, jakim posługują się bohaterzy, dzięki czemu każda z postaci jest niezwykle autentyczna.

 

Dobry człowiek

Tytuł oryginalny
Good
Tłumacz
Plisz-Góral, Bogusława
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
W 1989 roku została wpisana na listę stu najważniejszych sztuk teatralnych XX wieku. Jesienią 2020 roku miała odbyć się kolejna londyńska premiera sztuki. W rolę profesora Haldera miał wcielić się David Tennant. Z powodu sytuacji epidemicznej, premiera została przełożona na wiosnę 2021 roku.
Szczegóły obsady
obsadę można zmniejszyć do 4-5M, 3K
Prapremiera
9 września 1981 roku w Donmar Warehouse w Covent Garden w Londynie

Rok 1933. Szanowany profesor literatury niemieckiej uniwersytetu we Frankfurcie Johann Halder, oddany mąż, ojciec i syn, wdaje się w romans ze studentką. Sytuacja byłaby banalnie melodramatyczna, gdyby nie fakt, że w tym samym roku po władzę w Niemczech sięga Hitler i los profesora splata się z III Rzeszą. Halder jest „dobrym człowiekiem” (po żydowsku „Mensch”). Męczą go moralne skrupuły, gdy zostawia żonę i dzieci, „nawiedzają” wyimaginowane orkiestry, śpiewacy, zespoły jazzowe zagłuszające rzeczywistość. Wrażliwa część osobowości Haldera coraz częściej manifestuje się w świecie urojeń. Nad zdrowiem psychicznym naszego bohatera czuwa jego najlepszy przyjaciel, żydowski psychiatra Maurice. Wkrótce Halder zostaje zaproszony przez wysokich dygnitarzy partii narodowosocjalistycznej do współpracy przy programie eksterminacji nieuleczalnie chorych pacjentów szpitali. To dopiero początek jego "kariery"... Tak można by zacząć opowieść o „dobrym człowieku” w niedobrych czasach. Ta opowieść nie oddaje jednak pastiszowej konwencji sztuki rodem z Monty Phytona, którą autor stosuje z wyrafinowaniem: Halder jest postacią, która burzy czwartą ścianę, chwilami zwraca się bezpośrednio do widza, dowcipkując i negując to, co przed chwilą powiedział. Ów zabieg pogłębia wrażenie rozdarcia, neurozy, jakiej doświadcza bohater.

Obłęd Trzeciej Rzeszy narasta, a Halder nadal stara się być „dobrym człowiekiem”. Jest tak naprawdę jednak człowiekiem biernym, bez kręgosłupa moralnego i poglądów, których byłby w stanie bronić. W coraz bardziej absurdalny sposób racjonalizuje swoje wybory. Palenie książek? To praktyka życia, a nie książkowe idealizmy powinny być podstawą edukacji na uniwersytetach. W Kryształową Noc Halder ma tylko pilnować, żeby motłoch nie zniszczył miasta, wszak to młody ruch społeczny, jeszcze nie zna dyscypliny. Ale tej nocy Maurice, przyjaciel Haldera, znika. Nawiedza go jako członek chóru synagogi we Frankfurcie i opowiada o swojej śmierci. Urojenia Haldera przestają być bezpieczną drogą ucieczki...

W finale Halder odwiedza Auschwitz na rozkaz Eichmanna. W bramie obozu Haldera wita Rudolf Hess. I orkiestra - tym razem nie wyimaginowana, lecz prawdziwa, złożona z półmartwych więźniów:

"HALDER
W obozie przywitał mnie komendant Hess. [...]
Nie okazywał żadnych emocji. Może był to rodzaj choroby psychicznej, a może po prostu stres… W końcu skurwiel miał mnóstwo na głowie.
Nagle wykonał ogromny wysiłek i uśmiechnął się.
Cały czas słyszałem muzykę. Zabawne.  „Tym razem Schubert”- pomyślałem.
Nagle zobaczyłem grupę więźniów w pasiakach… To była obozowa orkiestra. Grali na moją cześć… Najważniejsze, że orkiestra była prawdziwa…"

„Auschwitz nie spadło z nieba” - powiedział niedawno Marian Turski. W niektórych okolicznościach obojętność ma taki sam ciężar moralny jak bezpośrednie czynienie zła, choć nie łatwo jest być "dobrym człowiekiem" w rzeczywistości, którą tak łatwo usprawiedliwić.